Walka z itbs i piszczelowym tylnym

rys. www.thefootcarecentre.co.uk
Każdy myśli, że jest niezniszczalny i kontuzje się go nie trzymają. Do czasu... Niestety bieganie jest bardzo testową dyscypliną jeżeli chodzi o kontuzjogenność i prawidłową biomechanikę ciała. Jeżeli twój organizm ma jakiś mały feler możesz być pewny, że w przypadku zbyt szybkiego wzrostu obciążeń czy choćby zmiany butów na nieodpowiednie, od razu Ci to zamanifestuje. Nie wpadajmy jednak w skrajności - w końcu adaptacja treningowa naszego organizmu polega na niszczeniu i nadbudowie - jednak trzeba te procesy jakoś kontrolować m. in. odpowiednią higieną wypoczynku oraz ćwiczeń strechingowych i ogólnorozwojowych. Ja niestety wcześniej tego nie wiedziałem i przypałętały się mi dwa "popularne" urazy - zespoły bólowe piszczelowego tylnego (pttd) i pasma biodrowo-piszczelowego (itbs). Swego czasu nawet nie wiedziałem co to jest a teraz staram się to wyleczyć naprawiając moją biomechanikę. O tym właśnie będą posty mieszczące się pod etykietą leczenie kontuzji.



Kontuzje przeciążeniowe jak sama nazwa mówi wynikają z niewłaściwej dysproporcji pomiędzy treningiem a wypoczynkiem. Często biegacze chcąc ominąć parę szczebelek w treningu biegowym zapędzają się za mocno i pewne struktury w ich organizmie od razu im to przypominają. Często, jeśli przyczyną jest głównie przemęczenie tkanki, po kilku dniach odpoczynku czy zmniejszenia kilometrażu zdrowie biegacza wraca. Jeżeli jednak te zmęczenie materiału wynika z głębszych przyczyn, tj. nierównowagi mięśniowej (patrz skrócone mięśnie), złych stereotypów ruchowych, nieprawidłowej techniki, kontuzja nie minie tak szybko. A nawet jeśli z pewnością kiedyś wróci.

Tak też i załatwiłem się ja. Bieganie na fali fajnego progresu do czasu (oczywiście wcześniej ignorowany ból). Zbyt duże obciążenia w stosunku do zdolności adaptacyjnych organizmu. Przede wszystkim jednak słaba biomechanika i złe nawyki ruchowe były gwoździem do trumny. Mimo dobrego, jak na moją tamtejszą wiedzę, starannego stretchingu stanąłem już wtedy oko w oko z moimi kontuzjami. 3-miesięczne przygotowania do poprawy debiutanckiego wyniku 3,30 w Maratonie Poznańskim obnażyły moje biomechaniczne braki.

Teraz wiedząc o tym, że mam sporo skróconych i za słabych mięśni, nieprawidłowe zakresy ruchu tychże mięśni, tendencję do pronacji stóp, przodopochylenia miednicy, palce młoteczkowate, płaskostopie poprzeczne i podłużne, za dużą mobilność miednicy w trakcie kroku biegowego, krzywy kręgosłup, solidną wagę i pewnie jeszcze wszystkich nie wymieniłem :-) staram się wszystko w miarę możliwości poskładać z powrotem.

W pewnym zakresie jest to możliwe. Udowodniłem to już sobie pracując nad sobą od dobrego roku. Pewne wady biomechaniczne można skorygować - jednak jest to o tyle trudniejsze o ile dłużej się z nimi miało do czynienia. Ja praktycznie ze sporą liczbą miałem praktycznie całe życie. Stąd mój powrót do systematycznego fajnego biegania przeciągnął się tak długo. Mimo, że jestem masażystą i troszkę się naczytałem mądrych książek to pewnych rzeczy najzwyczajniej nie przeskoczę - muszę je mocno przepracować. U Ciebie z pewnością będzie podobnie...

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.