Kolejny etap treningu

Nadszedł czas na kolejny etap treningu
W związku z dosyć trudnym tygodniem spowodowanym poniedziałkowym ostrym spinningiem i dołożeniem wtorkowej (również bardzo specyficznych mocnych zajęć) jazdy myślałem, że nie dam rady zrealizować planowanego treningu. I jak to bywa z planami, mój uległ delikatnej zmianie. Zdecydowałem się dołożyć kolejny element treningowy - w końcu już czas zacząć biegać szybciej. Szczegóły poniżej...


Po poniedziałkowej ostrej jeździe,dołożyłem kolejny bardziej zakwaszający interwał na wtorkowym spinningu, a że niestety nie miałem czasu tego rozbiegać rano "zakwasy" trzymały mnie do Bożego Ciała (może procesja je rozgoniła :-). Praca wykonana z klientami we wtorek (6 serii po 2x20s sprint, p. 40s między powt. i ok 2,5min między seriami)) pojawiła się w moim treningu pierwszy raz, stąd nic dziwnego, że pojawiła się taka reakcja organizmu. Niestety nie biegając czy jeżdżąc bardzo szybko nie da rady być gotowym na trening beztlenowy niekwasomlekowy. W każdym razie było bardzo fajnie i koniecznie trzeba to powtórzyć z racji przyjemności uczestników i ogromnych efektów treningowych. Na rowerze jest to zdecydowanie zdrowsze niż biegowo - co w moim przypadku ma wielkie znaczenie.

Rozbieganie zrobiłem sobie w środę rano (spokojne 5,3 km przy HRśr 150ud/min). Tym razem nogi tak szybko nie odpuściły. Kolejna jazda na rowerku spinningowym (spokojne 45 min endurance przy HRśr 146ud/min) też nie pomogła - choć zdecydowanie te dwie aktywności przyspieszyły regenerację.

Dopiero w czwartek w południe nogi odpuściły i cały dzień myślałem czy może tego cięższego intensywnościowo tygodnia nie wykorzystać. Po konsultacji z zaprzyjaźnionym trenerem postanowiłem zacząć włączać BC2 do treningu. Na razie nieśmiało, bo na końcowych kilometrach biegu, mając w pamięci, że z moją biomechaniką biegu jeszcze nie jest tak wspaniale i ciągle muszę uważać, tym bardziej obok w treningu stosując ćwiczenia siłowo-koordynacyjne (o tym dokładnie pod etykietą leczenie kontuzji).

Teraz w piątek w południe mogę napisać, że trening czwartkowy z pierwszym 1,5km BC2 był fajny. Nogi nie bolą, a i nawet osiągnąłem już fajną prędkość przy tych moich 80%VO2max. Nie zdradzam jaką - sam zobacz poniżej. Powoli Dycha Wazówny, o ile leczenie kontuzji będzie skuteczne, na 39 minutek wydaje się realna. Teraz Spinning recovery (w trakcie I połowy Polska-Grecja :-(  i spokojne bieganie na BC1 w sobote czy niedzielę i I tydzień czerwca zakończony.


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.