Kontratakuje itbs i pttd cz. III

zdj. colourbox.com
Człowiek w całym tym "kontrataku" przygotowany był na zmęczenie, ból i jakieś tam "zakwasy" po drugim czy trzecim dniu stosowania wymienianych we wcześniejszych postach ćwiczeń. W końcu intensyfikacja gdzieś musi pokazać swoje negatywne strony. Czekałem drugiego dnia oraz trzeciego z moim szóstym medytacyjnym okiem wpatrzonym 100% subiektywnie w reakcje mojego ciała i nic. Ogólne zmęczenie było i spadki motywacyjne też. I tylko tyle? No i doczekałem się...


Oczywiście jak zwykle mój organizm mnie zaskoczył. Czwartego dnia opisywanego wcześniej kontrataku zaczęły boleć mnie plecy. Z własnego doświadczenia i kursów mojej żony wiem, że tego typu specyficzny opasający ból lędźwiowego odcinka kręgosłupa to przeciążone mięśnie brzucha.  Kto by się tego spodziewał???

Jak widać w tego typu skomplikowanych ćwiczeniach (koordynacyjno-siłowych) bierze udział całe ciało od stóp do głów. Mięśnie brzucha mocno związane ze stabilizacją miednicy dostały u mnie na tyle mocno, że nie były w stanie się pozbierać. Co ciekawe w moim treningu na samym początku roku zacząłem od podstawowych ćwiczeń stabilizacji kręgosłupa (chodzi mi o tzw"stability core"), a od 2 miesięcy zrezygnowałem z nich podłączając wyćwiczone nawyki napięcia stabilizatorów kręgosłupa pod ćwiczenia na platformie balansowej. Myślałem, że to wyraźnie wystarczy i dam radę utrzymać stabilny, mocny brzuch. Teraz pytanie czy brak wzmacniania zewnętrznego mięśnia prostego brzucha (niepolecane przez fizjoterapeutów) czy spadek siły stabilizatorów (właściwie wytrzymałości siłowej) czy złe nawyki przy wykonywanych ćwiczeniach doprowadziły do wyżej opisanych okoliczności?

Człowiek cały czas się uczy a jego własny organizm jest jego najlepszym nauczycielem. Fajnie, bo to kolejne nowe doświadczenie. Szkoda tylko, że musiałem odpuścić ćwiczenia, aby być zdatnym na poniedziałkowy spinning, bo chyba już zaczynałem czuć poprawę. No cóż czas pokaże to już dziś wieczorem...

Cudownie po 4 dniach znowu wrócić do jakiejś aktywności...fajny poniedziałkowy spinning.

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.