Kontratakuje itbs i pttd cz. II

Kontrataku ciąg dalszy. Dalej jestem w natarciu i już powoli czuję skutki tego. Mimo wszystko spodziewałem się gorszego samopoczucia. Trzeba poczekać kolejne 24 godziny, żeby ocenić. Dziś znowu powtórzyłem trzy razy cały schemat działania omówiony we wcześniejszym poście. Tak jak obiecałem wczoraj poniżej zamieszczam opis dwóch ćwiczonek, które wykonuję. Nieźle dają w kość...




Tak jak przypuszczałem te niepozornie wyglądające ćwiczonka dadzą mi mocno w kość. Dziś cały czas czułem osłabienie obu moich słabiutkich kończyn. Szczególnie w ćwiczonej części bocznej nóg - obszerny boczny, naprężacz i 1/3 dolna z boku uda (tam gdzie boli itbs). Sprytne ćwiczonka oprócz naprawiania itbsa na pewno tez pomogą w poprawie kontroli kostki, przede wszystkim lewej nogi (powoduje u mnie pttp - ból w 1/3 tylno-przyśrodkowej części łydki). Dlatego też bardzo zachęcam do wykonywania tego typu manewrów, mimo ich trudności, względnego cierpienia i beznadziejnego wyglądu z boku w trakcie wykonywania.

Pierwsze ćwiczenie nazwane od nazwiska wynalazcy - Walt Reynold's ITB Special (link do tekstu, w którym je znalazłem - opis zaczyna się w połowie) zacząłem stosować parę tygodni wcześniej. Jednak po paru próbach zaprzestałem z niewiadomych przyczyn. Ćwiczonko jest dosyć złożone, więc do wcześniej zlinkowanego tekstu dokładam zdjęcia znalezione na innej stronce - być może one mniej zangielszczonym czytelnikom więcej wyjaśnią. W każdym razie te wygibasy robione na podwyższeniu (w moim przypadku na krześle, które ledwo wytrzymuje moje 84kilo) doprowadzają do mocnego palenia dolnej części pasma biodrowo-lędźwiowego i w tym przypadku są mocno skuteczne. Trudne i mocno intensywne.

Drugie ćwiczonko prezentowane powyżej w 3:30 prezentowanego filmiku również nie należy do najprostszych. Od razu przyznam, że cały czas w sumie się je uczę dobrze wykonywać (a staram się je robić z głębszym przysiadem i sięganiem dalej w tył nogą) i dopiero dziś jakoś to już wygląda. W każdym razie ćwiczenie posiada bardzo fajną cechę - obserwując siebie podczas jego wykonywania wyraźnie widać nad jakimi felerami biomechaniki trzeba popracować. Chwianie się, uciekanie kostki, zaginanie palców u stóp itd itp. Do tego też wywołuje fajne palenie mięśniowe, więc musi działać na pasmo i poprawę jego funkcji.

Zdecydowanie jednak ostrzegam przed wykonywaniem tych ćwiczeń z marszu. Ja wcześniej dobry miesiąc pracowałem na platformie balansowej i do tego dołożyłem klasyczne odwodzenie nogi leżąc na boku. Dobry wstęp pod te zaawansowane ewolucje.

Mija drugi dzień kontrataku a ja jeszcze chodzę, czyli chyba wsio jest ok...

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.