Ciężki ten początek roztrenowania...

rys. stocklogos.com
Oj, bardzo ciężkie są początki roztrenowania. Strasznie "nudno" tak nagle przestać się ruszać. Oczywiście wiadomo, że coś z ruchu się pojawiło w tym pierwszym tygodniu, bo przecież od razu do bezruchu przejść nie można. Jednak tak mało i organizm jakoś taki bezcelowy tryb podłapał. Oj, trudno... Na szczęście etap nic nie robienia mam już za sobą. Łącznie w sumie to dwa razy po 3 dni bezruchu były i w końcu zacznę powoli wchodzić w jakieś dyscypliny zastępcze. No i poniedziałkowy Spinning na spokojniej. Regularne pływanie i rower i do tego codziennie jak się uda ćw. stabilizacji. Za jakiś tydzień włączę do tego ćw. siłowe, a za jakieś dwa może znowu zacznę spokojniutko biegać. Zobaczymy jak to wyjdzie. Dobrze, że już koniec tego "nicnierobienia". Było ciężko. Teraz rower i pływanie w jeziorze....:-)

2 komentarze:

  1. Chcialbym pobiedz jeszcze w kilku zawodach a roztrenowanie planuje zrobic w grudniu ale tym razem napewno a nie jak w 2011 roku, sam siebie oszukiwalem ze zrobilem je...Wracaj do formy i trzymaj sie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki serdeczne! Ja po prostu zgrałem mniej zajęć w klubie i tylko teraz mogę to zrobić. Normalnie też bym to robił w listopadzie. Zdecydowanie polecam się roztrenować. Tym bardziej półzawodowcom ;-)

    OdpowiedzUsuń

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.