Zmęczeniowe złamanie kości - niewidzialna kontuzja biegaczy cz. I

zdj. omitted.net
Kontynuując opisywanie najczęstszych kontuzji biegowych tym razem waszą uwagę kieruję na zmęczeniowe złamania kości. Urazy prawdziwych „twardzieli”, którzy próbują zabiegać często to czego się nie da i ignorują wszelkie symptomy bólowe odczuwane przez ich organizm. Jak zwykle wszystko podane nad wyraz dokładnie i bez owijania w bawełnę na podstawie materiałów znalezionych na pierwszych pozycjach google'a. Zatem do rzeczy...



Idealnie trafna nazwa, zmęczeniowe złamania kości, w piśmiennictwie polskim używana jest bardzo powszechnie. Z pewnością jest to dobre tłumaczenie zwrotu „stress fracture”, najczęściej opisującego ten przewlekły uraz zagranicą. Oprócz tych mian używane są jeszcze złamanie przewlekłe, stresowe i marszowe (1). Te ostatnie związane jest ze specyficzną lokalizacją kontuzji – dystalną częścią drugiej i trzeciej głowy kości śródstopia (2) – więc radze je traktować selektywnie. Mimo wszystko w porównaniu do udziwnień i wielorakości nazw wcześniej opisywanych urazów sportowych tutaj mamy w końcu względną jasność.

Szacuje się, że 10 % i więcej kontuzji biegowych powiązane jest z reakcjami zmęczeniowymi w kościach (3), a 60 % biegaczy, którzy doznali złamania przeciążeniowego, przechodzą je po raz kolejny (4). Kontuzja, odkryta już w 1855 roku u pruskich rekrutów (3), powoduje pęknięcia tkanki kostnej w postaci wąskich rys najczęściej w układzie kończyny dolne (ponad 50 % z nich ma miejsce w dolnej jej części - 5). Najbardziej narażone są kości przenoszące obciążenie całego organizmu, a więc kość piszczelowa (6 – 23,6%; 1, 2, 3, 7), kości śródstopia (6 – 16,2%; 1, 2, 3, 7), kość łódkowata (6 – 17,6%; 3), kość strzałkowa (6 – 15,5%; 3, 7), trzon kości udowej (6 – 6,6%; 1, 3), miednica (6 – 1,6%), kości kręgosłupa (6 – 0,6%; 1) czy kość piętowa (7). Najczęstszymi pechowcami wśród sportowców są ci, którzy często obciążają swoje ciało skacząc i biegając, czyli lekkoatleci (1, 5, 6, 7, 8), koszykarze (5, 6, 8), gimnastycy (1, 5), tancerze (6, 8), tenisiści (5) czy piłkarze (6). Dlaczego tak się dzieje? Wyjaśnijmy mechanizm urazu.

W powtarzanym podczas treningu kroku biegowym następuje przenoszenie obciążenia całego ciała zwiększonego kilkukrotnie (7 – pięciokrotnie; w swoich publikacjach podawałem wartości ponad dwukrotnie większe). Układ ruchu w fazie amortyzacji każdego takiego kroku musi rozproszyć, rozłożyć i skumulować tę energię pomiędzy swoje tkanki. Właśnie układ kostny i układ mięśniowy, stanowiący razem „okablowane” naturalne rusztowanie ciała ludzkiego, partycypują w tłumieniu tej energii najbardziej. Po każdym treningu następuje fizjologiczna przebudowa tych podniszczonych tkanek. Jeżeli te mikrouszkodzenia nie regenerują się należycie pomiędzy poszczególnymi obciążeniami treningowymi, na kość zadziała spora siła, a mięśnie na wskutek zmęczenia tracą swoje właściwości tłumiące drgania (1, 2, 5, 6, 7, 8, 9) , następuje faza krytyczna wytrzymałości tkanki kostnej i jej znaczne uszkodzenie. Kolejne nadmierne obciążenia powodują dalsze mikrozłamania i osłabianie mikrostruktury powoli przechodząc w znaczniejsze zmęczeniowe złamanie (2, 3, 4, 6, 8, 9) . Złamanie o tyle specyficzne, że nie powstałe od jednokrotnie zaistniałego obciążenia, lecz sumujących się mikrourazów powodujących powolne rozprzestrzenianie się wąskiej szczeliny kostnej (2). 

Ból występujący w przypadku złamania zmęczeniowego początkowo jest rozlany w obrębie patologicznie zmienionej tkanki (2, 7, 10), i jak w każdym urazie przeciążeniowym, w pierwszych etapach pojawia się po wysiłku, a w kolejnych podczas treningu i całodziennej aktywności (2, 4, 7, 10, 11). Po jakimś czasie ból staje się miejscowy ze zlokalizowaną tkliwością (2, 4, 7, 10), a nawet wyczuwalnym zgrubieniem na kości (7, 10). Możliwe jest także wystąpienie krwiaków i zaczerwienia skóry (2, 4, 6). Wraz z krótkim odpoczynkiem ból nie znika, a wręcz przeciwnie utrzymuje swój stały poziom na obciążanej kończynie (4). W związku z bliżej nieokreślonymi odczuciami tego typu, tym bardziej niezwiązanymi z obiciem struktury kostnej wcześniej, polecane jest udać się do lekarza (4).

Specjalista, aby potwierdzić diagnozę może wykonać kilka testów. Pierwszym z nich jest test skoku na kontuzjowanej kończynie (4, 6). Ze względu na sporą trafność testu, również w wykrywaniu zespołu bólowego piszczelowego tylnego (6), poleca się różnicowanie kolejną próbą z zastosowaniem kamertonu (3, 6). W przypadku zaaplikowania drgań w okolicach uszkodzonego kośćca wyczuwalny będzie zogniskowany ból (6). Biorąc pod uwagę wcześniej opisywane objawy powiązane z pozytywnymi wynikami testów z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić złamanie zmęczeniowe. Dodatkowo niepewny lekarz w celu potwierdzenia diagnozy może skierować nas np. na zdjęcie RTG. Niestety „rentgen” rzadko pozwala zweryfikować objawy (1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 10, 11) nie wykrywając nawet 70 % złamań (1). Autorzy (4, 5) podają, że w pierwszych kilku tygodniach (4 – od 2 do 10 tygodni) na zdjęciu nie widać szczeliny. Dopiero dalsze badania - rezonans magnetyczny (2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 11), tomografia komputerowa (2, 5, 6), a przede wszystkim scyntygrafia kości (1, 2, 3, 4, 6, 7, 8, 10) – mogą potwierdzić sugerowaną kontuzję. W związku z wysokim kosztem tych badań rzadko kiedy są one realizowane (11).

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.