Realizacja planu - listopad

rys. dribbble.com
Listopad powoli mija, liście z drzew pospadały na dobre, a ja jeszcze nie przeprowadziłem analizy realizacji planu. Z wielką przyjemnością śpieszę naprawić błąd i krótką notkę na temat mojego nudnego treningu wstawiam. Sporo rzeczy się zmieniło, dużo niestety się nie zrealizowało,  jak to w każdym zaplanowanym treningu. Nie ma co się biczować - trzeba iść do przodu. Kopa dała mi dopołudniowa "medytacja biegowa", gdzie wymyśliłem kolejne realne cele na nadchodzące miesiące ( o nich niedługo). Do rzeczy...


Niestety nie udało się wdrożyć zamierzonego czasu biegania ( zobacz tutaj ). Co prawda zabrakło 1-1,5 godziny biegania. Wszystko w związku z opuszczeniem jednego treningu 40 minutowego i kolejnych minut, które musiałem odpuścić. Powodem był dyskomfort po bocznej stronie kolana (czający się cały czas ITBS). Lepiej i rozsądniej było skrócić czas treningu niż potem leczyć kolejne 2 dni objawy bólowe. Tak póki co trzymam dawne kontuje w ryzach, a co najważniejsze już coraz rzadziej dają one o sobie znać. Mimo ciężko przepracowywanej siłowni...

Siłownia fajnie idzie. Po przejściu z maszyn na ciężary wolne miałem tydzień totalnego zmęczenia mięśni (nie mówiąc o "zakwasach"). Przypominam zamiast suwnicy skośnej, maszyny na przywodziciele i kulszowo - goleniowe wszedłem w wypady z hantelkami, przysiady ze sztangą i odwodzenie nogi w leżeniu bokiem z oporem gumy. Różnica diametralna, praca intensywniejsza. Pierwszy tydzień musiałem właśnie rezygnować z dłuższego biegania (i tak mało opuściłem) bo nogi były mocno spięte, a kontuzje nie śpią. Na szczęście dały radę i już po 2 tygodniach widać efekt pracy nad pośladkowym średnim (odwodzenie nóg). Choć dziś znowu poczułem boki kolan (prawdopodobnie efekt braku regeneracji po wczorajszych zajęciach spinning).

Najgorzej poszło mi w tym miesiącu ze stabilizacją. Zasadniczo nie było żadnej. Co jakieś 4 - 5 dni pojawiły się 2 seryjki mostka przedniego po 50 s. Za mało. Trzeba zwrócić uwagę na to w kolejnych tygodniach. W ostatnich paru dniach natomiast zacząłem włączać platformę balansową do ćwiczeń propriocepcji. Już chyba czas popracować nad strategiczna pronacją lewej kostki. Stretching bez zmian dalej trzymam standardową częstotliwość.

Ostatnio bieganie stało się łatwiejsze, bardziej rytmiczne i w końcu przy tętnie 150 ud/min jestem w stanie wpaść w swój rytm i zacząć myśleć o czymś innym niż ustawienie stopy, napięcie stabilizatorów głębokich itd. Powoli bieganie staje się przyjemne...choć jeszcze sporo pracy do osiągów czasowych. Moje dzisiejsze przemyślenia i plany długofalowe na najbliższe miesiące już wkrótce.

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.