Realizacja planu - grudzień

rys. waldi.siemce.pl
Ehh...miało być tak pięknie. Cudownie zrealizowany plan treningowy na grudzień (chcesz zobaczyć - link tutaj). Miało być...skończyło się jak zawsze z problemami. Przyczyna jest prozaiczna. Zapomniałem, że w grudniu są święta i trzeba wyjechać do rodziny...że klub fitness nie działa i ...w ogóle zajęć nie będę miał. Jednak bez paniki - przynajmniej sobie pobiegam więcej po Szczecinku i trochę kmów porobię. Tych mi brakuje mocno... Choć atmosfera "świąteczna" do tego nie motywuje. Ciekawe co z tego wyjdzie.




Jutro (czwartek - 20 grudnia) ostatni dzień zajęć, a kolejne dopiero za tydzień. Cały zbieg okoliczności zatem pchnie mnie do tego, aby troszkę pozmieniać założenia treningowe. Nic straconego - jak napisałem we wstępie - jest to szansa na to by podreperować brakujący kilometraż i sprawdzić jak zachowają się przy tym moje nogi. Ostatnio odczuwam je bardziej, co nakazuje odrobinę ostrożności w te świąteczne dni. Choć z drugiej strony wolny czas kusi, aby je sprawdzić. Ahh, te wybory.

Najbliższy piątek, poniedziałek, wtorek i środa odpadają - nie da rady zrealizować planu na grudzień (normalnie tej drugiej połowy planu i tak nie udałoby się zrobić, stąd żadna strata). Postaram się to nadrobić z nawiązką. Po pociągowym piątku dłuższa biegowo sobota. Chciałbym zrobić jakąś "dzwudziestkę". W niedzielę zobaczymy co z moich nóg zostanie. tu ewentualnie jakaś rozbiegająca 30-minutówka. Poniedziałek - w planie dzień kształtowania siły kończyn dolnych - trzeba zrobić jakieś elementy siły biegowej. Dokładam ten środek treningowy po długiej przerwie, więc muszę być bardzo ostrożny. Prawdopodobnie skończy się na 40-minutowym truchtanku z dołożeniem kilku serii skipów i wieloskoków. Wtorek zwyczajny bieg, w zależności od stanu moich nóg, 40-60 minut. 

Przy ostatnim kilometrażu 20 km/tydz, te parę dni świątecznych (ok. 40 km) wygląda na szaleństwo. Jednak przypomnę, że już od dłuższego czasu jestem w sporym reżimie treningowym i nie powinno być tak źle. Odpadnie sporo męcząca mnie ostatnio siłownia (patrz przysiady - ufff) i już nogi powinny wyczuć luz biegowy. Oby tak było...

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.