Zapalenie trzeszczek - cichych i niedocenionych kości cz. II

rys. healingfeet.com
Zgodnie z obietnicą ze wstępu nadszedł czas na wymienienie potencjalnych okoliczności, które z dużym prawdopodobieństwem mogą prowadzić do osobistego poznania objawów zapalenia trzeszczki. Jak w przypadku każdego przeciążenia dopiero ich zbieg może doprowadzić do nieprzyjemnych następstw. Pojedynczo występujące raczej stają się sygnałem ostrzegawczym przed ewentualnymi problemami. Z pewnością ich wyeliminowanie zdecydowanie oddala widmo urazu, nawet jeśli był on przewlekły. 


Dużym ryzykiem zapalenia trzeszczki obarczone są dyscypliny wymagające częstego eksploatowania przodostopia (1, 3, 4, 5, 6, 7). Bieganie (4, 5, 6), taniec (1, 4, 5, 6) czy piłka nożna (1, 5) głównie do nich należą. Oczywiście dopiero przesadzenie z obciążeniami treningowymi i współudział kolejnych czynników przeważy szalę goryczy. Przetrenowanie (5), bardzo powszechne mimo odwiecznych nawoływań, cały czas jest podstawowym źródłem problemów w tego typu kontuzjach. 

Kolejnym czynnikiem ryzyka są występujące wady genetyczne wrodzone i te biomechaniczne – często wykształcone pod wpływem złych bodźców treningowych. Większe wymiary trzeszczek (4) zdecydowanie destabilizują pracę całego aparatu trzeszczkowego, a stopa płaska (4, 5) lub wydrążona (4), osteoporoza czy choroba zwyrodnieniowa stawów (4) powodują dalszą nierównowagę całego łańcucha biokinematycznego i biochemicznego. Tak samo jakakolwiek różnica w długości kończyn wystarcza, aby jedna kończyna pracowała mocniej od drugiej biorąc na siebie większe obciążanie np. trzeszczki przyśrodkowej. Wszystko to w połączeniu np. z brakiem odpowiedniej rozgrzewki przed wysiłkiem i właściwego stretchingu po zwiększa szanse urazowości tytułowych struktur. Często powszechne bagatelizowanie wcześniej odczuwanych lekkich sygnałów bólowych doprowadza do zaawansowanego stanu przeciążenia. Wtedy dopiero specyficzne działania, o których poniżej, pozwolą pozostawić kontuzję daleko z tyłu.

Leczenie zapalenia trzeszczek w zaczyna się od odciążenia uwikłanej w kontuzję strefy (1, 2, 3, 4, 5. 7. 8). W zależności od zaawansowania urazu i jego komplikacji do użycia pozostaje kilka środków. W początkowych stadiach warto zmniejszyć obciążenia treningowe lub na krótko przerwać aktywność. Co ciekawe w przypadku sesamoiditis zdecydowanie lepiej jest zastosować ten „gorszy” (lekarski :-)) wariant – przestać biegać. Niestety w patologicznych okolicznościach ciężko jest, nawet podczas zwykłego całodziennego funkcjonowania, nie drażnić dysfunkcyjnej trzeszczki. W przypadku delikatnego zmniejszenia intensywności czy wyeliminowania kilku środków treningowych może to nie wystarczyć. Warto wtedy postarać się całkowicie zniwelować obciążenie stopy chorej do absolutnego minimum, a przy okazji zastosować wszelkiego typu wkładki (1, 2, 3, 4, 5, 7, 8). Autorzy mają tu na myśli ogólne wkładki korygujące stopę wydrążoną czy płaską (4, 7) i te specjalistyczne (1, 2, 3, 4, 5, 7, 8) – odciążające strategiczną strefę pierwszego stawu śródstopno-paliczkowego. Warto także zwrócić uwagę na używane obuwie. Te powinno być płaskie i pozostawiać dużą ruchomość stopy w przodostopiu (4). W ostateczności, gdy wszelkie pozostałe działania nie przynoszą zmian lub gdy nastąpiło już zmęczeniowe złamanie, stosowane są gips marszowy (1) czy specjalne buty-stabilizatory (1, 3, 4, 7, 8). Tutaj w zależności od zaawansowania urazu przymusowe unieruchomienie może trwać od 2 do 4 tygodni (1) a w przypadku złamania nawet do 6 – 8 (1, 3, 8).

Kolejną ważną sprawą jest zmniejszenie stanu zapalnego okolicznych tkanek. W tym celu polecane jest chłodzenie lodem (3, 4, 7) czy zastosowanie leków przeciwzapalnych (1, 2, 3, 4, 5, 7, 8). Tutaj fajnym i godnym polecenia zabiegiem jest rolowanie przodostopia na zamrożonej butelce z wodą (4) czy oczywiste zwykłe okłady z lodu. Niesterydowe leki (zawierające ibuprofen czy aspirynę) możemy zastosować według zaleceń producenta już w domu. Specjalistyczne sterydowe może wstrzyknąć nam miejscowo lekarz. Dodatkowo specjalista może polecić różne metody fizjoterapii. Mam tu na myśli taping (1, 2, 3, 4, 5, 7, 8), masaż (4) i inne techniki rozluźniające tkanki miękkie oraz wszelkie zabiegi fizykoterapii. 

W ostateczności w trudniejszych do wyleczenia przypadkach wykonywana jest operacja chirurgiczna. Polega ona na wycięciu całej dysfunkcyjnej kości (1, 4) lub jej fragmentu (7, 8). Co ciekawe cały zabieg trwa przeciętnie ok. 30 minut, a obciążanie nogi chorej jest już możliwe w tym samym dniu (4). I mimo, że pełna rehabilitacja po resekcji trwa tylko od 4 do 6 tygodni (4) to całkowite wycięcie jest odradzane z powodu późniejszych zaburzeń właściwej pracy stopy (1, 8).

Nieczęsta dysfunkcja tak mało znanych struktur anatomicznych może spotkać każdego biegacza niezależnie od zaawansowania. Trzeszczkom, wykonującym ogromną pracę podczas przetaczania stopy w trakcie kroku biegowego, należy się sporo szacunku. Szacunku objawiającego się zwykłą prewencją – zawsze łatwiejszą od późniejszego leczenia. W takich okolicznościach z pewnością dalej będziesz żył w słodkiej niewiedzy o „małych kosteczkach”. I tego oczywiście Ci życzę.


Piśmiennictwo:

  1. Sesamoiditis, M. Drwięga, www.carolina.pl
    1. www.en.wikipedia.org
    2. Sesamoiditis, www.orthoinfo.aaos.org
    3. www.sesamoiditis.net/
    4. Sesamoiditis, www.ipfh.org
    5. Sesamoiditis, www.footandanklecenter.org
    6. Sesamoiditis, www.myfootdr.com.au
    7. Sesamoids and Accesory Bones of the Foot, M. J. Coughlin, www.footandankleonline.com

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.