O BPSie do 6PP i kolejny miesiąc - kwiecień

rys. ministerioselyon.blogspot.com
Tak, jak pisałem w poprzednim poście dotyczącym mojego treningu (zobacz tu), czas tych kilku przedstartowych tygodni mignie szybko.  I mignął...Biedny biegacz się nie obejrzał, a tu już za parę dni 6 Poznań Półmaraton. Jednak spokojnie, bo okres ten został przepracowany solidnie. Zresztą, jak też wcześniej podkreślałem, jest to start testowy pokazujący, w którym miejscu mój organizm się znajduje. Wszystko wskazuje na to, że powinno być zgodnie z planem.


Po miesiącach żmudnego biegania na niskich intensywnościach (na całe szczęście mały kilometraż był w moim przypadku) w końcu mogłem przejść do treningów bardziej wymagających. Jakie było moje zdziwienie, gdy pierwszy trening 40' biegu (w tym 30 przy LT) zniosłem wręcz tragicznie - wielkie zmęczenie materiału. Oczywiście człowiek niby był na to przygotowany, jednak znowu zaskoczony. Jak to z tą naszą zimą wielce nawet teraz panującą i odwiecznym zaskoczeniem drogowców. Mechanizm był ten sam ;-)

W każdym razie z każdym treningiem rozkręcałem się i kolejne wrosły w rytm systematycznej pracy "pod start". Zdecydowanie w natłoku zajęć fitnessowych dało radę zmieścić kilka treningów na wyższych zakresach. Choć nie powiem zmęczenie było dosyć spore - szczególnie w drugim i trzecim tygodniu. Zresztą zauważalne po mniejszej intensywności postowania na stronie (zasypiałem o 24 przed kompem). Tradycyjnie musiałem odpuścić delikatnie obciążenia na końcu trzeciego tygodnia, bo było już ciężko z nogami. Na całe szczęście plan zrealizowany został na 95%, stąd można mówić o sukcesie. Oby przełożyło się to na start już w niedzielę. W ostatniej próbie dobry tydzień temu wybieganie pod 17kmów zrobiłem w dobrym średnim tempie na 1h35 minut na połówkę, a przecież tylko ostatnie 30 minut leciałem po 4,10/km.

Co będzie to będzie, jednak moje plany sięgają już pod 10km Run Toruń (28.04). Stąd dziś prezentacja planu, który zamierzam zrealizować dążąc do jak najlepszego rezultatu w tym biegu. W "dyszkach" zawsze byłem słaby, więc nawet nie będę starał się określać na jaki wynik trenuje. Zresztą czy to ma sens?!

Plan treningowy na  resztę kwietnia:
tydzieńpon wt śr czw pt ndz
8-14.04 bieg 30' +
indoor walking
spinning 2h bieg 45'
(w tym 30' LT) +
indoor walking
spinning 2h 50'biegu(w tym 4x5'pow.LT,p.4't) 60'biegu
15-21.04 bieg 45'
(w tym 30' LT) +
indoor walking
spinning 2h 50'biegu(w tym 4x5'pow.LT,p.4't) + indoor walking spinning 2h spinning1h(65%) bieg 60-75'
22-28.04 bieg 45'
(w tym 30' LT)+
indoor walking
spinning 2h 40'biegu(w tym 3x5'pow.LT,p.4't) +indoor walking spinning 2h bieg 30'(w tym 5x100 rytmów) 10km RT
bieg - bieg przy 65-70%HRmax, LT - próg przemian anaerobowych, pow. LT - bieg u mnie przy tętnie ok.85% HRmax.

Jak widać nie zrezygnowałem z biegów ciągłych w tempie LT. Bardzo dobrze na nie reaguje, a przede wszystkim są o wiele mniej kontuzjogenne. Dużo mi dały w marcu. Dodałem za to nowe akcenty 5-minutowe w tempie pewnie ok 3.50'km. Z pewnością na początku będą mocno przeciążały cały system (nie zapomnijmy o mocnym spinningu w trakcie planu, z którym będą się sumować), jednak czymś trzeba zbudować szybkość. Zrezygnowałem za to z "setek" czy "dwusetek", które z pewnością by się przydały. Za duże ryzyko kontuzji przy mało istotnych efektach - to tylko kolejny start testowy, a przecież w ciągu trzech tygodni nie nadgonię braków szybkościowych. O ile organizm zniesie bodźce treningowe dodam je w kolejnym planie przygotowującym do II Dychy Wazówny (1.06).

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.