Wracam do podstaw

rys. pl.wikipedia.org
Po ostatnich wzlotach startowych (6 Poznań Półmaraton i Run Toruń - tu link do relacji), zresztą planowo zrealizowanych, wracam do podstaw (budowania fundamentów jak na obrazku obok). To co na półmetku sezonu chciałem zrobić spokojnie zrobiłem. Nie popełniając podstawowego błędu biegacza - chcieć szybciej, więcej, mocniej - nastał czas na krótkie wyluzowanie i powrót do podstaw treningowych. W ciągu najbliższego czasu (ok. 2 miesięcy) buduję dalej podstawową piramidkę treningową, a potem przygotowania do 14 Poznań Maratonu. To już blisko...;-)

Nauczony doświadczeniem lat ubiegłych i już jako tako zapoznany ze swoim organizmem postanowiłem odpuścić najbliższy czas treningowy i wrócić do podstaw. Pierwotnie miałem jeszcze troszkę podtrzymać intensywność, a nawet ją zwiększyć, by 1 czerwca podczas II Dychy Wazówny postarać się o jakichś fajny rezultat. Jednak po dłuższym przemyśleniu i spojrzeniu w kalendarz zmieniłem zdanie. Nigdy na wiosnę w okolicach maja nie zdarzało mi się mieć szczytów formy a mój organizm w te ciepłe miesiące (maj - czerwiec) jakoby fizjologicznie wydawał się słabszy i podatniejszy na kontuzje. Przypominam, że sezon rozpocząłem od końca sierpnia i powoli też czułem zniechęcenie organizmu, po co więc kusić i tak już sprzyjający los. Poza tym zrealizowałem wszystko to co chciałem (1h27 z hakiem w poznańskiej połówce i 38,26 w toruńskiej dyszce) a by się dobrze przygotować do maratonu nie zostało wcale tak wiele czasu. Tym bardziej wyznając zasadę zrównoważonego i rozsądnego treningu...

Najbliższe dwa tygodnie przeznaczę na solidny stretching i możliwy powrót wszelkich zakresów długości mięśni. Powoli tez rozpocznę ćwiczenia stabilizacji, by w połowie miesiąca dołożyć siłownię. Bieganie natomiast zmniejszam do 65% HRmax  2 - 3 razy w tygodniu po  30 - 40 minut. W połowie miesiąca dołożę 60 minut w niedzielę pozostając przy 2 - 3 jednostkach w tygodniu w zależności od potrzeby. Cały czas prowadzę zajęcia spinning (zapraszam przy okazji), stąd co nieco wysiłku pozostanie. Jednak wszystko robione z głową powinno pozwolić wyluzować się organizmowi i zaleczyć jeszcze bardziej stare urazy czy pozmieniać stereotypy ruchowe na bardziej odpowiednie. To by było na tyle jeżeli chodzi o maj. Ehh te spokojne majowe dni ;-)... w końcu zasłużyłem.

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.