Zespół mięśnia piszczelowego przedniego - ofiara własnej słabości cz. II

rys. sportsinjuryclinic.net
Z każdym zespołem przeciążeniowym powiązane są czynniki ryzyka do niego wiodące. Czynniki ryzyka dzielące się na te podobne we wszystkich przypadkach i te specyficzne, wybitnie zwiększające szansę spotkania na swojej drodze tej jednej kontuzji. Z reguły dopiero połączenie jednych i drugich daje okoliczności sprzyjające zaistnienia urazu. Tym razem ich opis zaczniemy od prowadzących do tytułowego zespołu mięśnia piszczelowego przedniego.

Z uporem maniaka w każdym kolejnym tekście podkreślam ogromne znaczenie przyczyn biomechanicznych. To właśnie one doprowadzają do dysfunkcji danej struktury układu ruchu, jako jego najsłabszego ogniwa. W przypadku problemów z mięśniem piszczelowym przednim znaczenia nabiera stan tego specyficznego mięśnia i pozostałych w obrębie podudzia. Skrócone mięśnie łydki (1, 3) zmieniając balans mięśniowy (1, 3) znacznie utrudniają pracę mięśnia piszczelowego przedniego. Ten w tych okolicznościach hamowany zwrotnie, jako mięsień fazowy, ulega znacznemu osłabieniu. Ta słabość, wraz z ewentualną mięśnia piszczelowego tylnego (1), powoduje dalsze zmiany zakresu ruchu i „sztywność” stawową w kostce i stopie (1). Błędne koło, z którego organizm sam pod wpływem kolejnych bodźców nie może wyjść dalej osłabia strukturę mięśnia i ścięgna powodując nasilające się objawy. Oczywiście przyczyn wiodących do dysbalansu mięśniowego w obrębie podudzia należy także szukać wyżej w miednicy czy kręgosłupie albo niżej w stopie. Tu występujące i często w trakcie pogłębiające się wady biomechaniczne takie, jak np. pronacja czy supinacja stóp (1, 3), przodopochylenie miednicy, różnica długości kończyn ,wraz z nieprawidłową techniką (np. pochylanie się do przodu czy garbienie) biegu nieuchronnie wiodą do zmian zakresów długości, siły i funkcji mięśni oraz nieprawidłowych stereotypów ruchowych. Grupa czynników biomechanicznych jest na tyle dynamiczna, że zmiany jednego nieustannie wpływają na drugi i ciężko ocenić ważność poszczególnego wyizolowanego elementu, który zresztą jest również mocno uwarunkowany osobniczo.

Kolejnymi specyficznymi przyczynami przeciążenia mięśnia piszczelowego przedniego mogą być zbyt mocno sznurowane lub źle dobrane buty biegowe (1, 2, 3, 4) czy też wcześniejsze nie do końca wyleczone urazy kostki czy stopy (1). Ciągła irytacja przedniego przedziału kostki poprzez nieustanne ocieranie się oraz utrudnianie przepływu krwi i odpowiedniej pracy układowi nerwowemu (1) jest często bagatelizowana przez biegaczy. Tak samo zresztą podejście do prawidłowej rehabilitacji po wszelkich urazach. 

Dopiero teraz te ogólne przyczyny, a wśród nich przede wszystkim przetrenowanie i niewłaściwy trening (1, 3) mogą doprowadzić nieuchronnie do kłopotów z mięśniem piszczelowym przednim. Niestety te pojęcia są bardzo pojemne i ciężko wytłumaczyć je dokładnie, stąd z pewnością wynika powszechny problem powielania tych typowych błędów w treningu sportowym. Intensywność, objętość, czas włączania odpowiednich środków do periodyzowanego kompleksowego treningu, odpowiednia liczba startów i zaplanowane fazy odpoczynku postartowego...wymieniać można by długo jednak to i tak nie wyczerpie całości zagadnienia. To właśnie popularne „za dużo, za szybko, za długo” staje się często powodem spotkania na swojej drodze tytułowego urazu. Jeśli dodatkowo brakuje odpowiedniej rozgrzewki (1), fazy „schłodzenia” organizmu, stretchingu (1, 3) czy banalnych „7 godzin” snu to jest to droga jednokierunkowa.

Ostatnie czynniki ryzyka wymieniane przez autorów to nadwaga (1, 3), zły dobór obuwia treningowego (1, 2, 3, 4) oraz twarde i nierówne trasy treningowe (1, 2, 3, 4). Niezmienne przyczyny, które znacznie przybliżają nas w stronę każdej kontuzji.

Leczenie zespołu mięśnia piszczelowego przedniego z reguły u większości pacjentów kończy się na opcji tradycyjnej bez ingerencji skalpela czy igły lekarskiej. Oczywiście czas powrotu do pełnej sprawności jest zależny od zaawansowania urazu i postępowania zgodnie z zaleceniami specjalisty (1, 3) czy skutecznego eliminowania czynników ryzyka. Zdarza się okres rekonwalescencji kilkumiesięczny w przypadku wcześniejszego zbagatelizowania problemu, ale szybsza reakcja powoduje skrócenie tego czasu do paru tygodni (1, 3). Kluczowym działaniem, od którego powinno się rozpocząć postępowanie, jest standardowa procedura RICE. Odpoczynek od aktywności powodujących ból (1, 2, 3) lub ich modyfikacja (1, 3), a nawet całkowite przerwanie treningów (4) pozwoli tkankom dojść do siebie i nie utrudniać procesu regeneracji. Modyfikacja w treningu polega na zmianie obciążeń, szczególnie parametru intensywności, czy zmianie tras biegowych na bardziej płaskie, a jeśli to nie przynosi skutku - na treningu zastępczym np. jeździe na rowerze. Bardzo ważne jest zastosowanie pozostałych czynności jak chłodzenie lodem (1, 2, 3, 4), opatrunek elastyczny i podniesienie kończyny powyżej poziomu serca (3). W okresie pierwszych 48 godzin 20 minutowe chłodzenie powinno następować co 2 – 3 godziny (2, 4), dalej polecane jest zastosowanie ciepła (4; przed wysiłkiem – przyp. aut.). Dodatkowe zastosowanie bandaża elastycznego i elewacji nogi chorej pozwoli powstrzymać rozprzestrzenianie się stanu zapalnego i zagwarantuje szybsze jego zniwelowanie. W tym celu warto także skorzystać z niesteroidowych leków przeciwzapalnych (1, 2, 3; 4 - ibuprofen) dostępnych bez recepty czy tych mocniejszych przepisanych przez lekarza. Wbrew pozorom przy szybkiej reakcji kontuzjowanego te działania są bardzo skuteczne.

Po znacznym zniwelowaniu stanu zapalnego i zlikwidowaniu dyskomfortu należy skupić się na wyeliminowaniu czynników urazowych. Tu nieodzowne z pewnością jest włączenie ćwiczeń poprawiających siłę, długość i balans mięśniowy w problematycznych strefach (1, 3), szczególnie w chorej łydce. Dobrze dobrany plan rehabilitacji powinien już od samego początku skupić się na poprawie zakresu ruchu w mięśniach antagonistycznych mięśnia piszczelowego przedniego – m. brzuchatym łydki czy płaszczkowatym. Zdecydowanie pozwoli to rozluźniać się dysfunkcyjnym tkankom i przyspieszy zmniejszanie się stanu zapalnego, a co więcej, w trakcie dalszej pracy korygującej błędne nawyki czy zwiększającej siłę, znacznie ułatwi sprawę. W ćwiczeniach polecane jest stosowanie progresji by już na samym początku nie spowodować nawrotu kontuzji. Rozpoczęcie od kilku serii popularnego 30 sekundowego chodzenia na piętach często wystarczy by już zacząć prawidłowo bodźcować mięsień piszczelowy przedni i pozostałe zginacze grzbietowe stopy. Kolejne ćwiczenia z taśmą pozwolą dalej zwiększyć poziom siły mięśniowej tych strategicznych tkanek w tytułowym przeciążeniu. Przy okazji poprawy parametru siły nie należy zapominać o odpowiednich nawykach. Dopiero mądrze wkomponowane w plan rehabilitacji ćwiczenia stabilizacji i propriocepcji zmieniające nieprawidłowe nawyki i złą technikę biegu pozwolą na dobre pożegnać się z kontuzją. Pamiętajmy, żeby przed i po wykonaniu zaplanowanej sesji wzmacniająco – korygującej stosować ćwiczenia rozciągające. Oczywiście problemy w łydce często mają swoje źródło w innych segmentach ciała, stąd w takim planie powinno się patrzeć kompleksowo na całe ciało, a nie na podudzie jako wyizolowany element.

Jeśli jednak leczona kontuzja nie zmienia się w swoich objawach przez 1 – 2 tygodnie warto skorzystać z pomocy fachowca (1, 2, 4). Ten oprócz rozpisania planu rehabilitacji w oparciu o widziane problemy biomechaniczne i funkcjonalne mięśni, zastosuje korekcje wad stóp (1, 3,), wykona masaż, zapisze na zabiegi fizykoterapeutyczne (1, 3 – taping, ultradźwięki), jak i dobierze prawidłowo buty biegowe (1, 3, 4). W przypadku toporniejszych problemów wykona mocniejsze przeciwzapalne zastrzyki sterydowe czy ostrzykiwania krwią autologiczną (1, 3).

Pamiętajmy - by wyleczyć się z kontuzji przeciążeniowej nie wystarczą zwykłe sztuczki, jak np. włożenie miękkiej gąbki pomiędzy język buta a ścięgno mięśnia piszczelowego przedniego (4). Z pewnością przede wszystkim warto popracować nad własnym organizmem i jego słabościami. To tu zawsze tkwi największa przyczyna i jednocześnie największe możliwości by zażegnać niemile widziane urazy mięśniowe raz na zawsze. Bo przecież te mięśnie są ofiarą własnej słabości, którą z łatwością można pokonać.


Piśmiennictwo:
  1. Tibialis Anterior Tendonitis, www.physioadvisor.com.au
  2. How Do I Treat a Tibialis Anterior Injury, www.wisegeek.org
  3. Tibialis Anterior Tendinitis, athleticedge.biz/Tibialis_Ant_Tendinitis.html
  4. Tibialis Anterior Tendon Sheath Inflammation, www.sportsinjuryclinic.net
  5. Zapalenie mięśni piszczelowych – przyczyny, objawy, leczenie, www.zdrowie.e-zdrowie.info
  6. Anatomia człowieka, A. Bochenek, PZWL Warszawa

Przejdź do części poprzedniej...

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.