Pas biodrowy Revenge R30

W moim planie przygotowań do nadchodzącego 14 Poznań Maratonu nadszedł czas na dłuższe wybiegania z końcówkami w tempie startowym. Z reguły we wcześniejszych tego typu treningach towarzyszyła mi osoba na rowerze wioząca łyk orzeźwiającej wody. Po przetestowaniu pasa biodrowego Fuel Belt'a jedynym powodem dla którego będzie ona obok będzie podtrzymanie na duchu.

Należę do biegaczy nie marudzących o brak odrobiny wody na lekkich wybieganiach (patrz 20kmów). W przypadku dłuższych, ok. 30-kilometrowych, w gorące dni letnie radziłem sobie korzystając z pomocy osoby postronnej jadącej obok, biegając z butelką wody czy podręczną firmową „biodrówą”. Można powiedzieć, że wykorzystałem każdy możliwy sposób na przeżycie takich treningów we względnym nawodnieniu. Tym bardziej od jakiegoś czasu śmiałem się lekko pod nosem mijając biegaczy ze specjalnymi pasami biodrowymi, do których przymocowane były małe buteleczki z płynem. Lekko też uśmiechnąłem się słysząc o tym teście. Przyznaję się i jest mi głupio, bo w głowie od razu brzmią słowa: „Ma to sens.”.

Model Revenge R3O Ironman Red/Carbon, bo tak brzmi jego pełna nazwa marketingowa pochodzi z najnowszej kolekcji firmy Fuel Belt. Podobno światowego lidera w branży pasów z bidonami i akcesoriów dla sportów wytrzymałościowych (szczególnie triathlonu). Kontynuując prezentacje marketingową posiada 3 bidony po 207ml, system odlewanych kabur Revenge, (nowe) silikonowe ustniki P2, oddychającą wyściółkę z pianki, odpinaną kieszonkę na drobiazgi i regulowany obwód pasa z zapięciem na rzep. Ten rynkowy slang przekłada się na niesamowitą funkcjonalność pasa podczas treningu. Sam nie mogłem uwierzyć, że ten osprzęt może wcale nie przeszkadzać.

W sumie przetestowałem go podczas dwóch dłuższych treningów. Podczas pierwszego przy spokojnym tempie wybiegania (choć morderczej temperaturze i sporym zmęczeniu wcześniejszym pływaniem) był to mój pierwszy kontakt z tego typu pasem. I rzeczywiście bidony poręczne idealnie kształtem pasujące do dłoni, a co więcej z łatwością mieszczące się w kaburach. Specjalnie też założyłem pas, częściowo, na gołą skórę pod koszulkę. Żadnych podrażnień czy ślizgania się na biodrach. Z pewnością mocny rzep Velcro, swoją drogą na początku niepasujący do lekkiej konstrukcji, jednak w 100% spełniający swoje zadanie oraz odpowiednie dopasowanie obwodu miało tu znaczenie. Ciekawym efektem było też zmoczenie pokrywającej pas z bidonami tylnej dolnej części koszulki biegowej – zdecydowanie świadczącej o silnych właściwościach odprowadzających pot na zewnątrz. Ustniki miękkie pozwalające bez wysiłku otworzyć się zębami i ta malutka „w sam raz” podręczna kieszonka, dodatkowo posiadającą wewnętrzna zapinaną kieszeń, jakby idealnie skrojona na moje klucze i telefon. Ciężko było znaleźć dziurę w całym, więc czekałem na kolejny trening z mocniejszą końcówką i pewnie gorszym humorem. Podczas jego trwania zastosowałem się do wytycznych producenta i starałem się jednorącz skorzystać z wody, nawet podczas ogromnego zmęczenia przy ostatkach w maratońskim tempie startowym. Rzeczywiście po paru próbach nie było z tym większych problemów. Po raz kolejny podczas większych prędkości pas zachowywał się stabilnie i nie przeszkadzał. Jego ciężar, lekko wyczuwalny, w miarę upływu kilometrów i wody oraz narastającego zmęczenia praktycznie się nie zmieniał (dziwne to prawo fizyki ;-).

Praktycznie porównując korzystanie z poprzednich pomocy nawadniających w trakcie treningów, o dziwo wbrew wcześniejszemu lekceważeniu, pas okazał się najbardziej funkcjonalny. Zwyczajna „biodrówka” ciągle okręcająca się, irytująca opadaniem czy trzęsącą się zawartością w środku nie ma szans. Nie mówiąc o trzymanej w ręce butelce wody czy zawodnym partnerze jadącym obok na rowerze, który nie koniecznie zawsze musi mieć czas. Szukając minusów w Revenge R3O przychodzi mi do głowy jeden, mocno wydumany i naciągany. Wielkość kieszonki, ok. 30 x 120 x 70 mm, może być zbyt mała by pomieścić wszystkie smartfony, które mogą posiadać minimalnie większe parametry długości. Oczywiście jest ona lekko rozciągliwa, co może uratować modele o 4-5 milimetrów dłuższe. Ma to znaczenie dla użytkowników chcących skorzystać aplikacji społecznościowych czy mierzących długość treningu. Dodatkowo pokusiłem się o kolejny test namaczania kieszonki jako, że nie miałem wcześniej szansy „powalczyć” z deszczem. Włożona do środka kartka papieru dopiero pod naporem wody z kranu (przesuwana z boku na bok pod otwartym kranem przez ok. 30 sekund) lekko zawilgotniała od dołu.

Biegaczu jeśli masz odłożoną zbędną gotówkę, lubisz czuć się komfortowo podczas każdego treningu i potrzebujesz odpowiedniego, niezawodnego nawodnienia na trasie skieruj swoją uwagę w stronę specjalistycznych pasów biodrowych. Firma Fuel Belt, a na pewno testowany Revenge R3O, z pewnością Cię nie zawiedzie.

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.