Reebok One Guide

Gdyby ktoś powiedział mi wcześniej, że będę testerem butów to z pewnością wzbudziłoby to moje niedowierzanie. Tym bardziej ucieszyłem się, że taka propozycja padła ze strony portalu Maratony Polskie. W końcu będę mógł wykorzystać te kilkanaście miesięcy doświadczenia jako sprzedawca od runningu w jednej ze znanych sieciówek sportowych, gdzie między innymi poprzymierzałem ogromną ilość butów biegowych. Oczekiwanie na parę Reebok One Guide było ogromne...


W końcu drogą kurierską 9 lipca dostały się w moje ręce. Karton karbowany z trójkątnym logiem Reebok One Series na środku wieka, lekko powyginany przeciętnie zniósł przesyłkę. Buty w środku wręcz przeciwnie. Często porównując buty z grafiką sklepową tracą one swoje walory estetyczne. W przypadku modelu One Guide nie odniosłem takiego wrażenia. Po wyjęciu z kartonu nadal wydawał się schludnie skomponowany na modłę futurystyczną z wykorzystaniem czerwieni, czerni i szarości, a co najważniejsze nie błyszczał się, jak neonowa reklama. Oczywiście tu warto zaznaczyć, że istnieją modele skrojone już bardziej odważnie z wykorzystaniem jaskrawych kolorów. Mi dostał się ten spokojniejszy, co dla skromnych użytkowników z pewnością ma znaczenie.

Widok od dołu.
Oczywiście z ciekawością byłego sprzedawcy butów nie mogłem doczekać się włożenia tej (niedostępnej jeszcze w momencie pisania tekstu dla polskiego klienta) pary butów. Warto zaznaczyć, że wcześniejsze doświadczenia z biegową marką Reebok były niezbyt udane. Buty zawsze wydawały się twarde, niedoamortyzowane i niedopracowane tak, jakby brytyjski producent polski rynek traktował po macoszemu skupiając się tylko na segmencie fitnessowym. Stąd też moje ogromne zdziwienie, gdy buty znalazły się na moich stopach. W zwykłym przechadzaniu się czuć było spory komfort i naprawdę dobrą amortyzację porównywalną z wyższymi modelami topowych marek. Cholewka nigdzie nie uwierała, zapiętki pracowały prawidłowo, stopa się nie męczyła. Oczywiście obuwie należy do segmentu „miękkich”, jak to nazywam. Segmentu mocno rozwijanego ostatnio przez producentów runningowych, a przeze mnie nie lubianego ze względu na wrażenia zapadania się stopy jak w plastelinie. Tu to uczucie podczas chodzenia było ograniczone i nie przeszkadzające, stąd też z ciekawością czekałem na testy terenowe. Jako solidny pronator zwróciłem też uwagę na budowę buta, która często pozwalała określić klasę bez zakładania go. Kształt podeszwy nie zdradzał przynależności do segmentu stabilizacji (choć modele „miękkie” z reguły tak mają), natomiast wyprofilowanie już było tym czego szukałem. Nadszedł wreszcie czas by tą ciekawość zaspokoić...

Producent opisując but szczególnie eksponuje dwie cechy – technologie: SmoothFuse i strefy funkcjonalne (nazywając to w oryginale Zoned Function System). Pierwsza dotyczy stopienia ze sobą trzech pianek w podeszwie wewnętrznej i bezszwowego łączenia materiałów w cholewce (poza szczytem języka, wkładki wewnętrznej czy warstwy ochronnej palców z przodu). Ma to na celu oczywiste podniesienie komfortu użytkowania i zmniejszenie częstych podrażnień stopy. Kolejny system, współpracujący z poprzednim, zdecydowanie najważniejszy i wyróżniający zdaniem producenta, tworzy specjalne trzy strefy funkcjonalne w budowie buta: kontaktu (Contact Zone), podporu (Midstance Zone) i odbicia (Propulsive Zone). W podeszwie wewnętrznej charakteryzuje się to piankami o technologicznych nazwach C43, T48 i R52 znacznie odmiennymi jeśli chodzi o właściwości. W cholewce zmienną budową, bo idąc od tyłu zyskujemy na swobodzie ruchu.

Reebok One Guide po 100 km.
Realizując testy terenowe zamierzałem zrobić w Reebok One Guide ponad 100 km łącząc różne okoliczności treningowe. Prawie się udało. Było długie wybieganie i szybsze akcenty po ulicy oraz polnych szutrowych drogach, a nawet bieganie po bieżni stacjonarnej. Niestety nie miałem szansy przetestować go w trakcie deszczu czy krótko po nim. Szkoda (choć w sumie ten model nie jest trailowy). Jednak biorąc pod uwagę to co zebrałem but zachowywał się zgodnie z wcześniejszą charakterystyką marketingową producenta,. Trzy piankowe strefy, szczególnie ta kontaktowa i odbicia, w trakcie kroku biegowego były rozróżnialne. Mimo wdrażanej ostatnio przeze mnie techniki biegania bardziej na przodostopiu dało się odczuć solidną amortyzację na początku i zdecydowanie inne właściwości pianki przedniej poprawiającej delikatnie fazę odbicia na końcu. Pianka środkowa, mająca za zadanie przeniesienie całej siły kroku dalej, była w porównaniu z innymi butami, praktycznie niewyczuwalna (specyficzne uczucie, którego nie da się opisać). Również praca cholewki była na bardzo dobrym poziomie. Dobrze trzymana pięta wraz z chronionym „achillesem”, pełna stabilizacja stopy w bucie poprzez plastikowy pasek zastępujący szew i wyściełającą wnętrze piankę oraz szeroki przód zbudowany z przewiewnej siateczki meshowej pozwalający na swobodę ruchu palców. Właśnie cholewka buta jest chyba najwyżej ocenianym przeze mnie elementem Reebok One Guide. Pełne trzymanie pracującej w trakcie biegu stopy przy fajnym poziomie swobody palców to jest to czego oczekuję od butów biegowych. Oczywiście, że można by dodać delikatnie lepszą piankę wewnętrzną (choć ta i tak jest w porządku), ale nie ma co marudzić – aktualny zestaw z pewnością zadowoli większość biegaczy. Jeśli chodzi o kontrolę nadmiernej pronacji but także spełnił moje oczekiwania. Nie wyczuwałem większej niestabilności niż w poprzednich butach biegowych (choć pojawił się u mnie problem z achillesami, ale to efekt sumujących się obciążeń treningowych w tym okresie, a raczej nie tego modelu).

Przyczepiając się do szczegółów, a starając się rzetelnie wypełnić zobowiązania testera, zauważyłem parę minusów buta. Choć tu odezwie się mój negatywny stosunek do butów „miękkich”, który jest mocno
Podeszwa po 100 km.
subiektywny i być może przesadzony. W trakcie fazy odbicia podczas biegania na asfalcie miałem wrażenie, jakby stopa jednak troszkę zbyt mocno „wtapiała się” w piankę i przez to utrudniała prawidłowy przebieg ruchu. Oczywiście wrażenie z pewnością było ustosunkowane moją dosyć sporą jak na biegacza wagą (83km), wcześniej wspominaną techniką biegu i szybszym jego tempem. Podobnego uczucia uniknąłem podczas biegania na bieżni czy po polnych drogach. Poza tym podeszwa na większych kamieniach czy konarach, w porównaniu z innymi ulubionymi modelami butów, pozwalała je bardziej wyczuwać (jakbyśmy w poduszce stanęli na twardą przeszkodę).


Reebok One Guide to z pewnością but solidny z dobrą amortyzacją i bardzo dobrą cholewką. W swojej stajni butów charakteryzowałbym go jako szybszy but treningowy, idealny na bieżnie mechaniczną. Nie polecałbym natomiast Reebok One Guide cięższym lub średnim (tak siebie klasyfikuje :-) biegaczom zaawansowanym treningowo sporą liczbą akcentów szybkościowych po twardym terenie. Podsumowując Reebok zaskoczył mnie pozytywnie i z pewnością, w końcu, stworzył produkt godny dobrego wejścia brytyjskiej firmy na rynek butów biegowych. Tak trzymać Reebok...

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.