14 PM tuż, tuż...

poznanbiega.pl
Nie lubię powtarzać frazy "a nie mówiłem...", ale czasem tylko ona potrafi oddać emocjonalność okoliczności. A nie mówiłem, że ten czas szybko zleci. Jak zawsze - mignięcie, i jak zawsze - parszywe poczucie nie zrealizowania planu treningowego. Choc tu z pewnością nie ma na co narzekać, bo gdyby ktoś mi powiedział, że będę w stanie zrealizować te trudniejsze treningi to nie dowierzałbym. 14 Poznań Maraton im. M. Frankiewicza tuż, tuż ... :-D



MIesiące szybko zleciały, ale też sporo pracy w nich się zawarło. Jak piszę wyżej, poczucie niespełnienia jest. Jednak te chyba z reguły zawsze występuje. Treningi należy podsumować na 95 %. Było dziewięć długich wybiegań (27- 31 km) z czego pięć z ostatkami (5-10kmów) w tempie maratonu (4:10/km0 i jedno BNP (od 4:50 do 3:50/km). Sporo było także biegów zakresowych (dwanaście sztuk od 30 do 50 min w tempie LT - ok 4:05/km), natomiast tylko dwa mocne tempówy (2-3 razy po 4 i 8 min po 3:40/km). Te ostatnie musiałem odpuścić, gdyz po prostu nie byłem na nie gotowy - wysiadały mi achillesy. Właśnie wtedy żal tych dwóch tygodni (przełom sierpnia i września), kiedy musiałem odpuścić. Z drugiej strony moja wina - wyszedł brak doświadczenia w treningu tempowym. Suma summarum jest ok. Nigdy nie zrealizowałem  tak solidnie od podstaw całęgo sezonu. Nigdy tak solidnie (korzystając z połowy środków treningowych) nie zakończyłem przygotowań pod maraton. A jednak strach o wynik jest, bo te 4:09/km może być cięzko zrobić. O tym za chwilę.

Mimo wszystko martwi mnie jedna rzecz. Od września doszło ok 6-7 godzin zajęć fitnessowych w tygodniu, które z pewnością odrobinę obciążeń do planu dorzuciły. Czuję je cały czas. Nawet teraz, gdzy ostatnie dwa tygodnie przed startem odpusciłem (ostatni tydzień tylko wtorek 57 minut i może dziś rozruch), zajęcia zrobiły swoje. Brak mi wcześniejszej świeżości. Nie wiem jak zareaguje mój organizm. Jest inaczej niż wcześniej. Co oznacza, że będzie albo bardzo dobrze albo bardzo źle. Heh...jest jeszcze trzecia możliwość - rozpoczęła sie gorączka przedstartowa.

To ostatnie może być prawdą. Lekki stres juz czuję. Dawno maratonu nie robiłem no i w tym sezonie sporo życia na przygotowania poświęciłem, a mało miałem czasu ostatnio na "układanie głowy". Wcześniejsze maratony jakoś łatwiej po mnie zjeżdzały. I jakoś normalniej przed nimi funkcjonowałem. Tu może byc inaczej. Ciekawe czy (jak to zawsze wcześniej bywało) ogarnę ten cały nerw i przekuję go w pozytywną energię. Zawsze potrafiłem...

Plan taktyczny ma dwie wersje. Pierwsza to bieg z pacemakerami do "połówki" na 4:15/km, a później 4:09 i ile bozia dała do mety. Kolejny, bardziej odważny, zakłada pierwszą "piątkę" na rozgrzewkę po 4:15/km by potem polecieć swoim tempem startowym. Pierwszy plan to czas 2h57-58, drugi ok. 2h55. Jest co robić. Jednak wszelkie ustalenia pewnie zapadną w nocy przed startem lub tuz po starcie w trakcie niego.


Okaże się. Póki co z tego miejsca zapraszam do biegu ze mną.  W ostatnich latach WTK Poznań realizowało transmisję biegu na żywo (link na stronie 14 Poznań Maratonu). Jak będzie też zapraszam. Warto, bo będzie również sporo brodniczaków. 3 majcie się!





Wsparcie techniczne treningu:

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.