Zespół ciasnoty przedziałów powięziowych - uraz z archiwum X cz. II

rys. eorthopod.com
Charakterystyka zespołu ciasnoty przedziałów powięziowych podudzia wyraźnie każe domniemywać o zupełnie odmiennych czynnikach ryzyka. Rzeczywiście, te bezpośrednio wiodące do schorzenia są inne, natomiast pośrednie znajdziemy w każdym tekście opisującym urazowość w treningu sportowym. Oczywiście dopiero spotkanie kilku ogólnych i jednego z tych specyficznych w kaskadzie mechanizmu urazu wiedzie do zaistnienia tytułowej dysfunkcji narządu ruchu.


Podstawowym czynnikiem ryzyka u narażonych na zespół ciasnoty jest zwiększone wyjściowe ciśnienie przedziału powięziowego (1, 3). Te przede wszystkim może być powodowane przez mało elastyczną powięź (1, 2, 3, 6, 7, 8) – tkankę łączną, która na wskutek poddawanych mikroobciążeń nadbudowuje się zwiększając swoją odporność by z drugiej strony tracić plastyczność. Nadmiernie pracujący strategiczny segment ciała w dyscyplinach wymagających powtarzalnych ruchów (najczęściej 1, 3, 4, 5, 6, 7, 8 – bieganie, 3, 5 - piłka nożna, 4, 5 – kolarstwo , 1-łyżwiarstwo, 3 – koszykówka, 4 – pływanie, 5 - tenis) ulega także hipertrofii czy miofibrylizacji. Właśnie rozrost mięśnia w przedziale (2) czy polepszenie jego ukrwienia – zwiększające jego wymiar, mogą spowodować paradoksalne zaburzenie w przepływie krwi. Te zmiany w związku z istniejącym zmęczeniem tkankowym (patrz wyżej teoria mechaniczna i zwiększone ciśnienie osmotyczne- 3) czy istniejącymi zaburzeniami tętniczo – żylnymi (3) wiodą nieuchronnie do problemów z ciasnotą przedziału powięziowego. Kończąc opis charakterystycznych przyczyn zwraca się również uwagę na wiek (3, 5 – najczęściej chorują sportowcy poniżej 40 roku życia).

Zauważmy, że mocy czynnikom specyficznym nadaje typowa nadmierna praca danej części ciała. W przypadku biegaczy jest to najczęściej przedział przedni podudzia, gdzie m. piszczelowy przedni podczas biegu ciągle zmuszany jest do ekscentrycznej kontroli ułożenia stopy. Przy jego względnej słabości musi to za sobą ciągnąć zmiany mięśniowo – powięziowe, a więc spadek elastyczności powięzi przy sporym zmęczeniu mięśnia. Jeśli do tego dochodzą wady biomechaniczne (np. płaskostopie, stopa wydrążona czy koślawość kolan) i nawyki ruchowe (np. bieganie z pochyleniem w przód) pogłębiające dysbalans mięśniowy to cała struktura może bronić się tylko poprzez zmiany struktury mechanicznej powięzi.

Oczywiście ciągnąc ten wątek przyczynowo – skutkowy należałoby również wspomnieć o błędach treningowych, które do tych dysbalansów mięśniowych doprowadzają. Rozważając przypadek m. piszczelowego przedniego w pierwszej myśli przychodzi brak odpowiedniej pracy wzmacniającej ten mięsień, niestosowanie ćwiczeń rozciągających (tu głównie jego przeciwnika - antagonistę – m. brzuchaty łydki) czy bagatelizowanie złej techniki biegowej. Dopiero te czynniki przy nierozsądnym dobraniu obciążeń treningowych i zwykłym przemęczeniu tkanek spowodują powstanie urazu właśnie w tym nieprzygotowanym obszarze ciała. Stąd tak ważny jest okołobiegowy trening wzmacniający czy korygujący pod postacią wszelkich ćwiczeń siłowych, stretchingowych, stabilizacji i propriocepcji. Za dużo, za często, za szybko, a w odpowiednich kontekstach – za mało, za rzadko – to podstawowe błędy treningowe biegaczy.

Specyfika opisywanej dziś kontuzji nakazuje okrojony wybór dróg leczenia. Niektórzy angielskojęzyczni autorzy (3, 4, 6, 8) wyraźnie nie widzą szans w konserwatywnych procedurach i polecają operację chirurgiczną (lub wskazując niemożliwą dla pasjonatów opcję zaprzestania uprawiania sportu – 3, 8). Pozostali, w tym polskie piśmiennictwo (1, 2, 5, 7), tak od razu nie skreślają innych postępowań. W tym tradycyjnym podejściu oczywista jest modyfikacja treningu sportowego (1) polegająca na zmniejszeniu obciążeń treningowych (3, 5), a jeżeli ból dalej się rozwija, na zaprzestaniu aktywności go powodujących (3, 5, patrz obciążających dany przedział podudzia). Pamiętajmy, że termin zmniejszenia obciążeń treningowych dotyczy w pierwszej kolejności intensywności, później długości wysiłku, jak i wyeliminowania środków treningowych bezwzględnie prowadzących do dyskomfortu. W tym kierunku również wskazuje jeden z autorów (1) wyraźnie widząc przyczynę wzrostu ciśnienia w przedziale powięziowym poprzez szybsze tempo biegu, mocniejsze uderzanie stóp o podłoże czy dłuższe kroki. Radzi on by w trakcie pojawienia się znanego drętwienia spróbować zmiany tempa biegu, pochylenia tułowia w przód (tu długofalowo może to powodować skrócenie mm. łydek i ponowne utrudnienia – przyp. aut.) czy rozluźnienia stopy, gdy ta znajduje się z tyłu. Jeśli te sposoby okażą się niewystarczające nie załamujmy się - warto zastosować trening zastępczy (patrz aktywności nie powodujące bólu czy bieganie w wodzie – 3), a w przerwie od biegania kontynuować procedury leczenia.

Powięź jest tkanką łączną rozciągliwą, ciągle podlegającą zmianom strukturalnym. Kluczowym w
rys. trialx.com
dalszym przebiegu leczenia powinno być permanentne stosowanie ćwiczeń stretchingowych (3, 5) skupiających się na strategicznym segmencie podudzia. Często to może nie wystarczyć i trzeba skupić się na skuteczniejszych pozycjach rozciągających cały trakt mięśniowo – powięziowy. W międzyczasie tego treningu także ćwiczenia wzmacniające mogą znacznie pomóc (5), lecz tu pamiętajmy o dobrym ich doborze (patrz czynniki ryzyka). Jeżeli nie jesteśmy w stanie sami zająć się problemem warto udać się do specjalisty. Oprócz polecanej opcji mięśniowo powięziowego masażu głębokiego (5), terapii manualnych zmniejszających napięcie (1, 2, 3) może on zastosować leki przeciwzapalne (2, 3), wkładki korygujące (7), a przede wszystkim przeanalizować biomechanikę kończyny urazowej, dobór butów i zwrócić uwagę na kluczowe ćwiczenia (2).

Operacja chirurgiczna, tak polecana na samym początku, nie należy do niebezpiecznych. W dużym skrócie polega ona na przecięciu powięzi i uwolnieniu znajdujących się pod nią nerwów i mięśni (1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8). Fasciotomia, podlegająca zasadom minimalnych cięć i maksymalnego rozluźnienia powięzi, z reguły od razu powoduje zmniejszenie ciśnienia przedziału (8), choć czasem potrzebny jest kolejny zabieg (3, 8). Zauważono, że rekonwalescencja po operacji w przypadku zespołu ciasnoty przedziału powięziowego przedniego przebiegała sprawniej niż przedziału tylnego głębokiego, mimo wszystko powrót do wolnego biegu zajmował w obu rehabilitacjach ok. 3-6 tyg. , a pełny powrót do sprawności fizycznej możliwy był po 6-12 tyg.

Zespół ciasnoty przedziałów powięziowych to kontuzja nietypowa. Przy niskim poziomie diagnostyki małych lokalnych ośrodków ortopedycznych wręcz trudna do wykrycia. Spore grono autorów nawet nie próbowało zalecać typowego leczenia konserwatywnego, co z pewnością nie napawa optymizmem pechowców. Przy tych wszystkich okolicznościach i widmie zabiegu chirurgicznego (ewentualne komplikacje to np. 4, 6 - przecięcie małych nerwów czy 4 - zabliźnienie mięśnia) warto pokusić się o skuteczną prewencję – rozsądny i kompleksowy trening biegowy.




Piśmiennictwo:

  1. Zespół ciasnoty przedziałów powięziowych podudzia, www.fizjoklinika.pl
  2. Zespół ciasnoty przedziałów powięziowych goleni, www.gamed.pl
  3. Chronic Exertional Compartment Syndrome Treatment & Management, G. E. Rowdon, emedicine.medscape.com
  4. Compartment Syndrome, B. Wedro, www.medicienet.com
  5. Compartment Syndrome, C. Tidy, www.patient.co.uk
  6. Exertional Compartment Syndrome, J. Cluett, orthopedics.about.com
  7. Exercise Induced Compartment Syndrome, K. Furcolo, www.foundrysportsmedicine.com
  8. Chronic Exercise-Induced Compartment Syndrome of the Leg, B. J. Awbrey, S. Tanabe, orthojournalhms.org

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.