Zespół mięśnia gruszkowatego - imitacja rwy kulszowej cz. II

rys.coreconcepts.com.sg
Zespół mięśnia gruszkowatego w swoich czynnikach ryzyka będzie podobny do wcześniej wymienionych przeciążeń. Z pewnością, jak wcześniej, główną predestynującą grupą będą te mieszczące się zakresie biomechaniczno – funkcjonalnych. W tle natomiast ponownie pojawią się banalne i często powtarzające (nie do uniknięcia?) błędy treningowe i ignorowane zasady holistycznego treningu sportowego. Podsumowując można napisać tylko, że prawda zawsze jest jedna – przyczyną wszystkiego są Nasze działania, niezależnie od tego jaki „pech” i „złośliwości” stały by się Naszym udziałem.


Wbrew powszechnej opinii symptomatyczny nerw kulszowy przebiegający lub rozdzielający mięsień gruszkowaty nie do końca został potwierdzony jako główna przyczyna zespołu (pisałem o tym w cz. I). W tym przypadku większego znaczenia nabierają wszelkie pozostałe biomechaniczne uwarunkowania, jak nierównowaga mięśniowa, złe zakresy długości mięśni i stereotypy ruchowe. Swoją drogą te wszystkie czynniki łączą się razem tworząc system naczyń połączonych. Osłabione rotatory zewnętrzne, odwodziciele i prostowniki stawu biodrowego (1, 5), często także skrócone, tak jak utrudniający ich pracę przywodziciele (1, 3), pronacja stopy (1, 5), rotacja wewnętrzna kolan (1) doprowadzają to zwiększonego napięcia mięśnia gruszkowatego. Obrazując to wszystko w ciąg przyczynowo – skutkowy weźmy sobie przykładowego Kowalskiego, który siedząc w biurze, przed kierownicą samochodu czy na kanapie oglądając igrzyska olimpijskie po parę godzin dziennie już doprowadza do nawykowego skrócenia zginaczy stawu biodrowego a w ten sposób do fizjologicznego osłabiania (patrz hamowanie zwrotne) mięśni pośladkowych. Później podczas treningu ten rozpoczęty proces pogłębia się jeszcze bardziej, bo osłabione mm. prostowniki stawu biodrowego są mniej aktywne a zaburzony przez to timing każe wykorzystywać słabsze jednostki mięśniowe. Nadmierne pochylanie się tułowia w przód, słabe mięśnie głębokie stabilizujące miednicę i kręgosłup lędźwiowy, hipermobilność stawu krzyżowo – biodrowego (1), lekka pronacja stopy z rotacją wewnętrzną kolana i skróconymi przywodzicielami jeszcze bardziej stymulują do pracy całą grupę rotatorów zewnętrznych, odwodzicieli i prostowników stawu biodrowego. W pewnym momencie gdzieś tam zaczyna włączać się biorący obciążenie na siebie w większym stopniu mięsień gruszkowaty, który poprzez hipertrofię, zwiększone napięcie (1, 5) zaczyna uciskać nerw kulszowy.

Jeśli do tego dodamy typowy brak stretchingu bezpośredniego bohatera tekstu, zginaczy stawu biodrowego, przywodzicieli i brak dbałości o odpowiednią siłę strategicznych grup mięśniowych, a więc o odpowiednią równowagę mięśniową, pętla (a właściwie mięsień gruszkowaty na nerwie kulszowym) jeszcze bardziej się zaciska. Brak jednostek treningowych rozciągających i wzmacniających mięśnie, skupiających się na stymulowaniu mięśni głębokich stabilizujących miednicę (patrz ćw. stabilizacji) oraz wyrównujących stereotypy ruchowe (ćw. stabilizacji i propriocepcji) zacznie nabierać ogromnego znaczenia. Kolejne błędy w powtarzających się zbyt mocnych mikro- i makrocyklach treningowych, zawierających za szybko włączane środki np. zamiast samego podbiegu podbieg skipami pod górę lub zamiast wcześniejszych przebieżek od razu biegi tempowe, zbyt szybkie tempa wybiegań lub za bardzo wydłużany dystans tygodniowy zaburzają rytm obciążenie – regeneracja doprowadzając do jednoznacznych nieszczęśliwych skutków.

Jednymi z czynników wymienianych są także wiek i płeć. Według autorów bardziej narażone są kobiety (5 – szersza miednica, większy kąt Q) i grupa wiekowa między czwartą a piąta dekadą życia (5), choć także sporo zachorowań notowano także między 30tką a 40tką (1). Z pewnością warto tu także dodać standardowe źle dobrane buty, wagę, bieganie po nierównych powierzchniach czy ciągle w tę samą stronę na bieżni.

Leczenie zespołu mięśnia gruszkowatego po prostu powinno polegać na odwróceniu całego złego ciągu przyczynowo – skutkowego z wyeliminowaniem dysfunkcji i bolesności tkanki. Ideał balansu mięśniowego, optymalnie procentowo dobrane obciążenia są niemożliwe do osiągnięcia na dłuższą metę a lawirowanie pomiędzy tymi parametrami jest odwieczną cechą treningu sportowego. W rehabilitacji powinno się przede wszystkim skupić na wyeliminowaniu w jak największym stopniu czynników ryzyka i wejściu na odpowiedni poziom „lawirowania” pozwalający normalnie (patrz z radością) trenować bieganie.

zdj. sportsinjuryclinic.net
Kluczowym dla sukcesu całej terapii jest zniwelowanie ucisku mięśnia gruszkowatego na nerw (5). Tu autorzy polecają trzy wyjścia: zniwelowanie zapalenia tkanek otaczających nerw, rozluźnienie mięśnia poprzez leki lub inne działania. Niestety nie do końca wiadomo co jest ważniejsze i na czym bardziej należy się skupić, choć z drugiej strony ponownie jedno wpływa na drugie, więc szersza dyskusja raczej nie ma sensu. Oczywiście wszystko to zbudowane jest na fundamencie pozycji ułożeniowych w stanach ostrych (7) czy unikania czynności powodujących ból (1, 2, 3, 4, 5, 6), a więc przerwa od biegania wydaje się koniecznością. Eliminacja stanu zapalnego możliwa jest poprzez niesterydowe leki przeciwzapalne (1, 4, 5, 6, 7; 2 – ibuprofen lub naproxen), ostrzyknięcia sterydowe (1, 2, 4, 5, 6, 7), terapię ciepłem (2, 3, 4, 5) lub zimnem (1, 2, 4, 5). Rozgrzewanie dysfunkcyjnego rejonu powinno być unikane w przypadku stanu ostrego (3), a stosowanie zimna ograniczone do ok. 20 minutowego chłodzenia powtarzanego co 2-4 godziny czy krótszego masowania kostką lodu (2; fajnym pomysłem jest też zamrożony plastikowy kubek z wodą – przyp. aut.). Jeden z autorów podaje dane jakoby stosowanie niesterydowym leków przeciwzapalnych niwelowało objawy bólowe po 1 tygodniu w porównaniu z placebo a skorzystanie z wyżej wymienionych „niesterydów, terapii zimnem, odpoczynku i leków rozluźniających gwarantowało to aż w 79%. Same leki rozluźniające po 14 dniach miały podobny skutek pięć razy częściej niż u zażywających placebo (5). Nic więc dziwnego, że ich stosowanie jest szeroko polecane (1, 2, 4, 5), szczególnie jeśli chodzi o toksynę botulinową (2, 4, 5) wykazującą w badaniach skuteczniejsze działanie niż kortykosteroidy (4, 5). Rozluźnienie mięśnia możliwe jest do osiągnięcia również poprzez autoterapię, czyli mobilizacje (1, 7), ćwiczenia rozciągające (1, 2, 3, 4, 5, 6, 7) czy techniki energizacji mięśni (3, 5; patrz PIR – przyp. aut.). Tu autorzy sugerują pracę nad samym m. gruszkowatym (1, 2, 3 6), rotatorami (3, 6) i prostownikami stawu biodrowego (2) czy mięśniami obręczy biodrowej (1). Takowe ćwiczenia powinny być stosowane w wielokrotnych krótkich, bo 5-minutowych, sesjach w ciągu dnia (5) co 2-3 godziny. Bardzo pomocna według niektórych może być wizyta u specjalisty (1, 2, 3, 5, 6, 7) stosującego techniki manualnego rozluźniania mięśnia (7; 2, 6 – masaż głęboki; 1 – mięśniowo – powięziowe rozluźnianie; 5- pozycyjne rozluźnianie). Dodatkowo ten, jeśli jest lekarzem, może przepisać nam zabiegi fizykalne takie, jak elektroterapię (2), jonoforezę (5) czy ultradźwięki (1, 3, 5).

Po względnym obniżeniu napięcia mięśnia gruszkowatego i zniwelowaniu objawów bólowych koniecznym jest zastosowanie ćwiczeń wzmacniających (1, 3, 5, 6). Dopiero takie działanie wraz z eliminacją wad biomechanicznych ustalonych w toku postępowania rehabilitacyjnego nie pozwoli na nawrót choroby. Grupy mięśniowe rotatorów zewnętrznych (1, 6), przywodzicieli (5), odwodzicieli i prostowników (1) stawu biodrowego są według autorów najważniejsze w hierarchii wzmacniania. Tu sugerowane jest postępowanie w trzech fazach: nieobciążającej kończynę, obciążającej oraz balistycznej (1 – m.in. z plyometrią). Autorzy (1, 5) zwracają również uwagę na mniejszy sąsiednio położony mięsień – zasłaniacz wewnętrzny. Jego słabość (i pewnie też skrócenie) może być przyczyną podobnych objawowo skutków, więc dołączenie go do listy w niektórych przypadkach wydaje się koniecznością.

Po ok. 6 miesiącach (6) nieskutecznego leczenia konserwatywnego dysfunkcyjny mięsień poddaje się zabiegowi chirurgicznemu (1, 2, 3, 4, 5, 6, 7). Operacja polega na rozluźnieniu ścięgna mięśnia gruszkowatego (6) redukując napięcie na nerw a przy okazji pozwala prześledzić pozostałe zmiany włókniste w jego obrębie (5). Bądź co bądź zabieg chirurgiczny z reguły wydaje się ostatecznością i jest niezmiernie rzadki (1, 4, 5, 6).

Zespół mięśnia gruszkowatego nie należy do tych typowych przeciążeń biegowych, gdzie bolesność może najpierw delikatnie przeszkadzać w treningu. Tu po ignorowanym dyskomforcie może przyjść tak nieprzyjemny i nagły atak, że odechciewa się biegać. Niech ta imitacja rwy kulszowej nie zmyli Nas nigdy, a by tak nie było warto ponownie przyswoić sobie zasady kompleksowego podejścia do treningu biegowego.


Piśmiennictwo:

  1. Piriformis Syndrome, wikipedia.org
  2. What is Piriformis Syndrome, spine-health.com
  3. Piriformis Syndrome, sportsinjuryclinic.net
  4. Piriformis Syndrome, webmd.com
  5. Diagnostic and Managament of Piriformis..., L. A. Boyajian-O'Neill, jaoa.org
  6. Piriformis Syndrome, J. Cluett, orthopedics.about.com
  7. Zespół mięśnia gruszkowatego, fizjoklinika.com
Przejdź do części poprzedniej...

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.