Uszkodzenie obrąbka stawu biodrowego cz. I

rys. eorthopod.com
Siedzący tryb życia wraz z chaotyczną, niesystematyczną i przeciążającą aktywnością fizyczną doprowadza do coraz częstszych schorzeń układu ruchu. Staw biodrowy nierzadko jest tego przykładem, co też było opisane w niektórych wcześniejszych tekstach. Dziś ponowimy temat dysfunkcji tego stawu pod postacią uszkodzenia obrąbka stawu biodrowego. Kontuzji mało znanej, choć pewnie już zasłyszanej kiedykolwiek przez Was w biegowym środowisku.


Pierwsze wzmianki o obrąbku stawowym uszkodzonym w wyniku przeciążenia notowano w 1977 r., a w związku z ostatnimi udoskonaleniami metod rezonansu magnetycznego i artroskopii wśród osób z bólami pachwiny i biodra wykrywa się go już u 22-55% (1). Z reguły ta jednostka chorobowa najczęściej występuje pod mianami zerwania obrąbka stawu biodrowego (1, 2, 3, 4 – hip labral tear), zerwania obrąbka panewkowego (1, 2 – acetabular labrum tear) czy polskojęzycznego uszkodzenia obrąbka stawu biodrowego (5). By w pełni zrozumieć etymologię nazwy koniecznie musimy podeprzeć się anatomią wprowadzającą Nas w mechanizm urazu.

Jak wszyscy wiemy staw biodrowy jest stawem kulistym utworzonym przez głowę kości udowej i panewkę kości biodrowej. Panewka pokrywa 170° głowy stąd by bardziej ustabilizować staw konieczny jest trójkątnego kształtu włóknisto-chrzęstny pierścień – obrąbek panewkowy – poszerzający pole styku. Ta swoista uszczelka rozpoczyna się na brzegu kostnym panewki i schodzi w dół stawu przechodząc dalej w więzadło poprzeczne panewki. Z reguły jej grubość waha się w granicach 2-3 mm, część przednia jest szersza i cieńsza a wraz z górną również najbardziej ukrwiona i unerwiona (1). Co więcej jej wewnętrzna strona ma bezpośredni kontakt z głową kości udowej, a zewnętrzna z torebką stawową (1, 2, 5). Ma to spore znaczenie regeneracyjne, gdyż uważa się, że właśnie tylko ta część zewnątrzstawowa jest ukrwiona w przeciwieństwie do wewnątrzstawowej (1, 2, 5). Niektóre badania nie znalazły jednak obszarów bezwzględnie niedokrwionych (1). Oprócz funkcji stabilizacyjnej poprzez powiększenie powierzchni stawowej (2, 3, 4, 5; 1 – pogłębia panewkę o 21% i zwiększa jej powierzchnię o 28%) obrąbek stawowy pozwala lepiej rozprowadzić płyn stawowy odżywiając skuteczniej chrząstki stawowe (1, 2, 5) czy zmniejszyć obciążenie stawu biodrowego centralizując oś rotacyjną kości udowej (2; 1 – wg modeli bez obrąbka stres stawowy może wzrosnąć nawet o 92%).

Istnieją dwa główne mechanizmy uszkodzeń obrąbka panewkowego: uraz i deformacja anatomiczna (1, 2, 3, 5). Zaburzenia anatomiczne panewki czy kości udowej doprowadzają do konfliktu udowo – panewkowego (z ang. femoroacetabular impingement), kiedy to nadmierna wyniosłość kostna w trakcie zgięcia, rotacji wewnętrznej i zbliżania do ciała przyciska obrąbek do kości biodrowej, trąc go i niszcząc jego strukturę (1, 2, 3, 5). Do podobnych skutków wiedzie hipertrofia obrąbka (1), degeneracja, hipermobilność i dysplasia stawu biodrowego (1, 2, 5), choć te ostatnie głównie poprzez modyfikacje obciążeń stawowych. Urazy mechaniczne, oczywiście pewnie w połączeniu z wcześniejszymi zaburzeniami, w wyniku jednorazowego zajścia, często nawet nie skojarzonego skręcenia, stąpnięcia, albo wskutek wielokrotnie powtarzającego się się przeciążenia także niszczą tkankę (1, 2, 4, 5). Ta ciągle kumulując mikrouszkodzenia w zaburzonym rytmie pracy i regeneracji treningowej wpada w błędne koło kilku tysięcy powtarzanych kroków biegowych pogarszających zakres ruchowy i funkcjonalność mięśni okołobiodrowych. Mechanizm wiedzie do zmiany zasad obciążania stawu biodrowego, co wreszcie skutkuje uszkodzeniem obrąbka i dalszą równią pochyłą w kierunku znacznej dysfunkcji tytułowej struktury.

Ból podczas dysfunkcji obrąbka stawowego zlokalizowany jest w obrębie pachwiny (1, 2, 3, 4, 5) lub przodu biodra (1, 2, 5). Rzadziej symptomatyczne obszary to bok biodra (1) i pośladki (1, 2, 5) z ewentualnym promieniowaniem do kolan (1,2). Z reguły dyskomfort ten opisywany jest jako tępy i rozlany, a podczas irytującej staw aktywności może zmieniać charakter na ostry (1, 3, 5). Dodatkowo mogą pojawiać się incydenty blokowania ruchu w stawie (1, 3, 5) i jego sztywność (1, 3, 4) czy słyszalne klikania lub przeskakiwania (1, 2, 3, 4, 5). Objawy mogą narastać po dłuższym siedzeniu staniu (1, 2, 5) a czasem mogą nasilać się w nocy (1).


Niestety mimo dosyć charakterystycznych objawów poprawnie wykonana diagnoza nastręcza trudności – przeciętny czas jej trwania w przypadku urazu obrąbka, mimo odwiedzenia wielu specjalistów, to ponad dwa lata (1). Wcześniej jednostka chorobowa mogła zostać pomylona z nekrozą naczyń krwionośnych, zapaleniem stawów, zerwaniem więzadła obłego (1), wypadnięciem dysku, przeciążeniem przywodzicieli (1, 4) czy strzelającym biodrem (4). Oczywiście różnicowaniu tych wszystkich schorzeń służy badanie wstępne i kolejne narzędzia diagnostyczne. Podczas pierwszej wizyty specjalista wysłuchuje historii choroby, ocenia zakresy długości i siłę mięśni rozpatrując wszystko pod względem nierównowagi mięśniowej dodatkowo wykonując specyficzny test zgięcia kończyny dolnej i przywiedzenia (część przednia obrąbka) czy wyprostu i rotacji zewnętrznej (część tylna obrąbka). Niestety w badaniu fizykalnym niemożliwa jest jednoznaczna ocena stanu obrąbka, więc wszelkie wątpliwości rozwiać muszą pomocne przyrządy. Zdjęcie RTG pozwoli zbadać okolice stawu pod względem dysplazji, zmian degeneracyjnych (1) czy anomalii kostnych (1, 2, 3). Często także wykorzystywane jest by poprzez kontrolowane wstrzyknięcie leków przeciwbólowych w obręb stawu po zmianie symptomów wykluczyć problem wewnątrz czy zewnątrzstawowy (1, 2, 4). Tomografia i rezonans magnetyczny nie do końca dają rzetelne wyniki (1), choć zdecydowanie lepiej diagnozują tkanki miękkie, co przybliża do medycznej prawdy. Najskuteczniejszym, tzw. złotym standardem diagnostycznym, jest artografia rezonansu magnetycznego, kiedy to wstrzyknięty kontrast o wiele bardzie uwidacznia zmiany w obrąbku a te ocenione rezonansem nie pozbawiają złudzeń, nawet co do konkretnej lokalizacji urazu (1, 2, 3, 4).

Przejdź do części następnej...

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.