Sezon 7.PP czas rozpocząć...

poznanbiega.pl
Wreszcie ta zima przeminęła a wiosna coraz bardziej przekonywująco pokazuje swoje oblicze. To znak, że po pierwszym większym półmaratonie w Warszawie czas na ten "mój" poznański. Ta niedziela będzie stała pod znakiem święta, na które czekam całą zimę. Szkoda tylko, że wszystko jakoś tak bez kontroli. Ostatnie tygodnie zamiast planowanych obciążeń i "układania" głowy na start przebiegały pod znakiem czegoś zgoła innego.



Na skutek zdarzeń losowych w klubie dołożono mi parę ponadplanowych godzin Spinningu. Niby to tylko 5 godzin tygodniowo więcej i niby przejechane spokojniej. Jednak pół roku temu na poznańskim maratonie pamiętam jak po mniejszej ilości jazd brakowało mi świeżości. Miejmy nadzieję, że inaczej przełoży się to na połowę tego dystansu. Swoją drogą będzie to też test na adaptację do sporych obciążeń w przyszłości. Triathlon za parę lat ;-)

Dobiło mnie też sporo stresu w ostatnich tygodniach. Sporo stresu związanego ze współorganizowanymi inicjatywami. "Biegrzymka do Watykanu" (moja prywatna nazwa, oryginalna RUN to thanks JPII) czy cykl biegów CROSS Liga (zapraszam już za tydzień do Bachotka, info na stronie głównej cyklu - cross-liga.pl) zdecydowanie wymagają sporo czasu i mimo, że więcej osób udziela się przy organizacji to ta odpowiedzialność kosztuje dużo nerwów. 

W takich okolicznościach ciężko marzyć o wymarzonym starcie i urwaniu kilku sekund poniżej 1h24. Ba stres pochłaniający energię życiową może spowodować walkę ledwie o złamanie 1h26. Nie wiem i sam jestem ciekaw, bo nigdy w podobnej sytuacji nie byłem. Takiej znieczulicy przedstartowej...za mocno brzmi...bardziej w braku czasu przygotowania się mentalnego do biegu. A to zawsze było moją mocną stroną. Teraz pozostały mi tylko 2-3 dni na to. Oby wystarczyło. Ostatni bieg zrealizowany w poniedziałek musi wystarczyć. Te 9 godzin wyjeżdżone w ciągu tygodnia coś na pewno zabodźcowało. Oby w pozytywną stronę. 

Powoli wygląda na to, że to może być nie mój sezon, choć 2h49 dopiero w październiku. Jest jeszcze sporo czasu...


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.