Banjees water resistant

www.banjees.com.pl
Pomysł opaski na przedramię – dodatkowej kieszeni, jak marketingowo określa to dystrybutor, na początku nie do końca mnie przekonywał. Cóż lepszego można wymyślić od ciążącego pasa biodrowego czy wnerwiającej opaski na smartfon opiętej wokół ramienia – pomyślałem. W sumie niektórzy tego nie lubią (sam należę do tej drugiej grupy) zatem warto było skorzystać z propozycji i przetestować to na sobie. I to przetestować nie byle gdzie, bo w trakcie biegowej pielgrzymki do Watykanu. Zatem były nieznane drogi za granicą prowadzące do Rzymu, była opaska Banjees i byłem ja. Co z tego wyszło, poniżej.


Opaska szczęśliwie przyszła w przeddzień „biegRzymki” i z radością dorzuciłem ją do podróżnego bagażu. Pierwsze wrażenie bez powalenia na kolana. Jednak czego można oczekiwać od kawałka, czarnego w moim przypadku, materiału z żółtym zamkiem i napisem producenta „SPRIGS”. Najważniejszą rzeczą jest jego funkcjonalność. Ta dotykowa – jak najbardziej pozytywna. Materiał miły w dotyku, bardzo rozciągliwy, a do tego w prezentowanej opcji – nieprzemakalny (opis tej funkcji poniżej). Po założeniu na nadgarstek (podkreślam) mocno opięta opaska trzymała się stabilnie. Suwak płynnie przesuwał się tam i z powrotem. Jednak dopiero za dobrą dobę między Brodnicą a Częstochową miały rozpocząć się testy terenowe.

Kolejna bezbiegowa próba z założoną na ręku opaską przebiegła dosyć pomyślnie. Nie znając jeszcze mechanizmu wkładania do niej przedmiotów lekko się spociłem. Moneta pięciozłotowa plus telefon wreszcie się wśliznęły i rozpoczęły się pierwsze kilometry. Na początku następne problemy nowicjusza z odpowiednim ułożeniem na nadgarstku i poszło całkiem przyjemnie. Co prawda Banjees Water resistant lekko rolował się na początku, lecz po skorygowaniu pozycji (zdecydowanie lepiej biegało mi się z kieszonką na zewnątrz) zupełnie tego nie czułem. Oczywiście to też kwestia noszonego ciężaru – przy telefonie na początku trzeba się przyzwyczaić, a przy lżejszej zawartości zupełnie nie odczuwamy żadnego dyskomfortu.

Co do własności water resistant z nazwy tylko raz w trakcie biegRzymki miałem do czynienia z lekkim deszczem. Wypełniona kieszeń całkowicie ochroniła papierowe euro i telefon. Deszcz był zbyt mały by to do testu wystarczyło, więc zadbałem o trudniejsze warunki. Zamknięta w środku mała papierowa kartka po oblaniu kieszeni mocnym strumieniem wody przez 3 sekundy już lekko zawilgotniała. Jednak jestem pewny, że tak straszne warunki w trakcie treningu biegowego nie będą nigdy miały miejsca (no chyba, że będzie to zakładka triathlonowa lub trening pływacki).

Szukając wad testowanego sprzętu zwróciłem uwagę na utrudnienia opalania skóry pod opaską :-). A tak całkiem serio – koniecznym jest przyzwyczajenie się do względnie trudnego otwierania zamka YKK w trakcie biegu. Jeśli kieszonka nie jest obficiej wypełniona i lekko podwija się w okolicach zamka jest to nie lada wyzwanie, urastające do prawie niemożliwego przy szybkim tempie (poniżej 5 min.). Dopiero skorygowanie pozycji lub pełniejsze wypełnienie zawartością pomaga. Inna sprawa, że jako biegający nie będziemy sięgać do kieszonki co 5 minut, a przy biegaczach telefonicznych opcja Banjees reversible phone czy touch mesh (opcje dla nich dedykowane) sprawdzą się lepiej. Kolejnym, zupełnie nieznacznym niuansem, jest szybkie zniszczenie napisu wierzchniego. Jednak to wcale nie zmieniło funkcjonalności, więc raczej jest mocno drugorzędne.


Podsumowując cały test opaska na nadgarstek Banjess water resistant jest ciekawym novum na rynku biegowym. Swoimi pozytywnymi własnościami zdecydowanie przekona wielu biegaczy. W końcu wszystkie ważne przedmioty masz bezpieczne pod ręką, a dodatkowa nie obciążająca w trakcie biegu kieszeń przyda się na każdy trening. Proste. Funkcjonalne (6 różnych dedykowanych typów produktu). Estetyczne (wiele dostępnych wzorów). Polecam.

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.