Mizuno Wave Aero 12

Buty startowe nie były nigdy moim konikiem. Jako cięższy biegacz raczej zakładałem je w ostateczności – patrz na linii startu docelowego biegu. Kolejny testowany model Mizuno Wave Aero 12 wzbudził moje zainteresowanie już w momencie poglądowego spojrzenia na zdjęcie buta. Taki zwyczajny i bez żadnych fikuśnych dodatków czy lśniących elementów i do tego względnie nie rzucający się w oczy kolor. But musiał być interesujący...bez dwóch zdań.


Rzeczywiście trzymany w ręku wydawałby się zwyczajnym podstawowym modelem. Podeszwa na białej piance ze sporym dropem, amortyzacja w postaci mizunowskiej fali i czerwona meshowa cholewa z białym charakterystycznym runbirdem oraz trzema paskami stabilizującymi. Gdybym nie skojarzył użytej pianki AP+, lepszej w oddawaniu energii i tłumieniu a przy tym lżejszej niż poprzedniczka, oraz agresywnego sportowego kształtu buta powiedziałbym, że ten nie różni się od wielu. Choć mnie, jako minimaliście, dobór kolorów i motywów ozdabiających pasował jak nigdy wcześniej.

Producent zdecydowanie klasyfikował go jako but startowy dla zaawansowanego biegacza, co od razu
Cholewa buta po ok. 100 km.
kazało patrzeć na niego pod innym kątem. Waga 240 g, wcale nie taka mała jak na startówkę, plus spory drop z pięty na przodostopie zdawały się potwierdzać tę przynależność. Do tego bardziej neutralna podeszwa z lekkim stabilizacyjnym pochyleniem w tyłostopiu niby weryfikowały dopasowanie pod lekkiego nadpronatora. Mnie po założeniu ucieszyło zauważone wcześniej wykończenie wnętrza plastyczną pianką. Wraz z tradycyjnym dla obuwia Mizuno stabilnym trzymaniem stopy w bucie i luzem z przodu w palcach dawało wrażenie niesamowitego komfortu. Model po pierwszych krokach wyraźnie wykazywał agresywny charakter – przetaczanie stopy z pięty na palce było znacznie szybsze niż w innych biegówkach. Jednocześnie odczuwanie kontaktu przedniej części podeszwy z podłożem było spore.

Stabilność w porównaniu z Inspire 9
Planując praktyczne testowanie ponownie jak w pozostałych przypadkach najpierw zacząłem od bieżni mechanicznej. Aero 12 potwierdził wcześniejsze obserwacje szybkiego transferu na przodostopie i lekkości podczas biegu. Ta nowa pianka, mimo że w cieńszej postaci niż w poprzednich testowanych modelach, wyraźnie była bardziej dynamiczna. Mimo wszystko gdzieś tam brakowało mi tej kontroli jaką odczuwałem w 100% startówce Mizuno – Musha 5, a że tego na startach nie toleruję, zacząłem myśleć o Aero 12 jako bucie bardziej treningowo – startowym. Obserwacje potwierdziły kolejne biegania na szutrowej bieżni. But coraz bardziej wykazywał nieujarzmione cechy szybkościowe i błyskawiczne wręcz przetaczanie stopy. W moim przypadku, w słabszej nodze (na zdj. pokazana ta lepsza), niestety nie do końca kontrolowane. Co więcej wzmagał konieczność biegania z przodostopia, co dla
Podeszwa po ok. 100km.
niektórych osób może być szokiem. Z pewnością jednak niesamowicie dynamizowało to bieganie. Trzecim etapem było sprawdzenie modelu podczas startu, w moim przypadku w majowym Run Toruń. Tu ku mojemu zaskoczeniu but spisał się całkiem dobrze podczas trudnego i szybkiego biegania (poniżej 4min/km) po śliskim bruku czy to na miejskich ulicach czy to na Starym Rynku. Tradycyjnie mimo upływu sił Aero 12 starały się poderwać mnie dalej (niestety na niedotrenowaniu nie udało im się). Jedynym mankamentem było ciągłe czucie tych ulicznych wybrzuszeń na przedniej części podeszwy. Lekkie dostabilizowanie tyłostopia również nie do końca trzymało pronującą kostkę.


Łącznie w testowanym modelu przebiegłem ponad 100 kilometrów i mam wrażenie, że ten but skrywa przede mną jeszcze jakąś tajemnicę. Naprawdę mocno zaprzyjaźniliśmy się ze sobą na szybszych treningach. W mojej hierarchii Mizuno postawiłbym je między Inspire 7 (mam sentyment do modelu sprzed kilku lat) a Mushą 5 choć z dużo większą dozą agresywności i o wiele mniejszą stabilnością. Bądź co bądź nie polecałbym tych butów biegaczom ważącym co najmniej 80 kilogramów i mających spore problemy z nadpronacją. Do tej pory nie jestem w stanie sobie wyobrazić co bym wybiegał w Aero 12 w Toruniu gdybym liczył o te 5 kilogramów mniej...

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.