"Waga startowa" M. Fitzgerald

zdj. merlin.pl
Książek traktujących o zbijaniu wagi, przeróżnych dietach i bilansowaniu pożywienia na rynku polskim (a co dopiero światowym) jest ogromnie dużo. Mimo wszystko pozycja triathlonisty - dietetyka podchodząca do problemu optymalnej wagi ciała w sportach wytrzymałościowych wyróżnia się znacznie. Spojrzenie M. Fitzgeralda na te zagadnienie bardziej funkcjonalnie i sportowo, jako środek do osiągania celów a nie cel sam w sobie, jest bardzo interesujące. Co ciekawe autor wielokrotnie wyciąga rękę do tych „zwyczajnych” zjadaczy chleba, którzy nadmiernych kilogramów chcą się pozbyć jeszcze skuteczniej. Tym bardziej czekałem na przesyłkę pocztową od wydawnictwa „Inne spacery”...


Książka złożona z trzech części (czwartą niewliczaną jest zestaw ćwiczeń siłowych), a w tym 12 rozdziałów, pisana jest w stylu poradnikowym. Zresztą jej dwa podtytuły – „Jak zeszczupleć by poprawić wyniki sportowe” oraz „Plan 5 kroków dla sportowców wytrzymałościowych” - nie pozbawiają do tego złudzeń. Mimo wszystko tak nielubiany przeze mnie styl (o dziwo!) zdecydowanie mi nie przeszkadza. Autor zgrabnie łączy rolę mentora-specjalisty żywienia i swoistego bajarza opowiadającego liczne ciekawe historie z życia wzięte podsycone niezliczoną ilością interesujących badań.

I część rozpoczęta analizą znaczenia zawartości tkanki tłuszczowej każdej z dyscyplin wytrzymałościowych i wymogów jej dotyczących powoli przechodzi w tematykę pomiarów, kontroli, obliczania wydatku energetycznego i ogólnych wiadomości na temat wagi startowej. Wszystko to okraszone jest ostatnim, - szóstym rozdziałem, wyróżniającym się na tle innych książek. Ten genialnie opisuje wskazówki dla początkujących adeptów sportów aeorobowych równocześnie zwracając uwagę na ważne niuanse (choćby czystą przyjemność jako powód do uprawiania sportu, negując samą chęć pozbycia się wagi). Swoją drogą autor sentymentalnie otwierając się do czytelnika prezentuje nawet własną historię pierwszego biegu z tatą na ostatnich metrach Maratonu Bostońskiego.

II i III część to już uwagi praktyczne dotyczące harmonogramu posiłków, jakości diety, bilansowania źródeł energii czy regulacji apetytu wraz z trikami stosowanymi przez autora podczas współpracy z innymi sportowcami. Oczywiście cały czas opierane jest to o mocne podstawy treningowe, a fragment dotyczący „mitycznej strefy spalania tkanki tłuszczowej” oraz fizjologii wysiłku fizycznego z pewnością zainteresuje każdego. Widać, że doświadczenie M. Fitzgeralda jako autora i współautora 20 książek oraz wielu tekstów w poczytnych czasopismach jest ogromne. Potrafi on trudne nazwy i pojęcia zastąpić łatwiejszymi i wytłumaczyć je w prostszy sposób. Co ważniejsze nie czaruje Nas cudownymi receptami czy dietami „na parę kilogramów mniej”, a jego książka stale powtarza: ruszaj się więcej i licz kalorie – fakt znany od dawna. Przekazuje go jednak w sposób naturalnej prawdy zawierającej ukierunkowujące badania.

Książka o żywieniu nie była by skończona, gdyby nie zawierała kilku polecanych przepisów. Nie inaczej jest tutaj, choć kluczowym parametrem oprócz dobrego smaku potrawy jest walor zdrowotny. Dodatkowo Fitzgerald pokusza się o zaprezentowanie dziennego jadłospisu wyczynowych sportowców wytrzymałościowych. Bezcenne jeśli chodzi o pierwsze poczynania świadomych sportowców-amatorów.


Osiągnięcie optymalnej wagi (startowej) jest bez dwóch zdań - kwestią dobrania treningu, sposobu odżywiania oraz innych nawyków. Wszyscy to wiedzą, jednak nikt nie tłumaczy jak tego dokonać w kontekście tego pierwszego. M. Fitzgerald swoją pozycją wyraźnie stara zapełnić się tę lukę. Z mojego punktu widzenia wychodzi mu to idealnie. Jeżeli chciałbyś biegać parę minut szybciej lub potrzebujesz zrzucić parę kilo a mimo licznych godzin treningu nie udaje Ci się to - bez skrupułów sięgnij po ten tytuł. Zwróć na niego uwagę również jeśli potrzebujesz inspiracji na samym początku walki z nadmiernymi kilogramami. Polecam...

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.