Krótki czas przed Dychą Wazówny

zdj. fmix.pl
Gdyby ktoś przed rozpoczęciem tego okresu przygotowań do rekordu życiowego podczas "3 Dychy Wazówny" powiedział mi, że zrealizuję większość tego treningu byłbym szczęśliwy. Nigdy nie udawało mi się cyklicznie powtórzyć tyle mocnych akcentów co w ostatnich tygodniach. Oczywiście tradycyjnie przypałętał się jeden błąd a , że obciążenia utrzymane na ostrzu noża, musiałem jak zwykle lekko odpuścić. Mimo wszystko wygląda na to, że moja szybkość powinna ulec poprawie i już nie mogę się doczekać dyszki. Pozostały jeszcze niecałe 3 tygodnie...
Dobry miesiąc pracy nad szybkością (poprzedni plan tutaj) nie był łatwym czasem. Z reguły udawało mi się przerobić 1 - 2 tygodnie takiej intensywności "stadionowej". Co ciekawe tydzień po włączeniu czterysetek i dwukilometrówek w moim ulubionym Biegu Napoleońskim na trudnej trasie uzyskałem wynik o dobrą minutę lepszy niż w zeszłym roku (38:18). Śmieszne, bo prawie zrobiłem życiówkę (uśmiali się byście widząc profil wysokościowy trasy). Oczywiście okoliczności poboczne znowu wpłynęły na tygodniowe odpuszczenie mocniejszego treningu - tradycyjnie zginacze głębokie nie dały rady (tegoroczną przyczynę znalazłem, a nad mięśniami będzie trzeba popracować w okresie przygotowawczym do kolejnego sezonu). Całe szczęście po szybkiej reakcji udało się ugasić pożar (nie mogłem poprawnie obciążyć nogi) i po zmniejszeniu wpływu przyczyn ponownie wróciłem na ustaloną ścieżkę. Ścieżkę trudną i wyboistą, ale radosną, bo wreszcie ruszyłem te parametry, których od dawna nie udawało mi się rozkręcić.

Korzystając z okazji nieobecności mojej rodzinki (trudne okoliczności rozłąki) postarałem się także lekko pobawić się intensywnością podwajając liczbę treningów (pon i śr) a resztę poza akcentami (wt i czw) wydłużając.  Powstał z tego całkiem fajny tydzień z podtrzymaniem akcentów i zwiększeniem kilometrażu do dawno nie osiągalnej okolicy setki (przekroczonej jeśli patrzeć od soboty z pierwszym dłuższym wybieganiem 21kmowym). Organizm poczuł to znacznie i w piątek pasmo biodrowo - piszczelowe już dawało o sobie znak. Weekend z organizowaną w nim CROSS - Ligą (organizuję więc nie biegam) prawie zupełnie wybijał bieganie z głowy (poza oznaczeniem trasy, ale to marszobieg bardziej). Podejrzewałem, że najbliższe pół tygodnia również może sprawiać problemy w zrealizowaniu tego co zamierzałem. O dziwo wczoraj akcent 3x2km po 16km/h (ok. 3:44/km) na bieżni mechanicznej przeżyłem w bardzo dobrym humorze. Dobry to znak i trzeba trenować dalej. W końcu mądrze zakończony okres przygotowań pod dyszkę powinien zamykać się lekkim podbiciem intensywności. A potem wreszcie lekkie wyluzowanie (wynik w granicach 37:30) i praca do 15.PM.

By to zrobić plan na najbliższy miesiąc przedstawia się następująco:
tydzień
pon
wtśrczwptndz
30VI-6VII

spinning 1h
bieg 45'
(w tym3x2km)
indoor 1h
spinning 1h

TRX
+
bieg 50'
(w tym SB)'

bieg 45'
(w tym 3x2km)

bieg 100'
7-13VII

bieg 50'

bieg 50'
(w tym 3x2km)

indoor 1h
+ ew. bieg
TRX
+
bieg 50'
(w tym SB)

bieg 50'
(w tym 3x2km)
bieg 100
14-20VII

bieg 50'
bieg 50'
(w tym 3x2km)

indoor 1h
+ ew. bieg
TRX
+
bieg 50'
(w tym SB)

bieg 40"III Dycha 
Wazówny

21-27VII

bieg 40'
TEST
CONCONIEGO

indoor 1h
+ ew. bieg
TRX
+
bieg 40'
(w tym SB)

bieg 45'
(w tym 3x8'LT)
bieg 110'

Legenda: bieg - przy tętnie ok 135-140ud/min, patrz ok. 60% HRres; 3x2km - 3 bieg tempowy o dł. 2 km, w moim przypadku tempo ok.3:40; SB - siła biegowa, podbiegi lub wieloskoki pod górę; 3x8'LT - 3 razy 8-minutowy bieg na progu przemian anaerobowych (po to wcześniejszy test Conconiego); pozostałe zajęcia fitness.

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.