Naderwanie mm. trójgłowego łydki - prosty uraz z trudnym leczeniem cz. I

performtherapy.co.uk
Przeglądając fora internetowe portali biegowych często można trafić na opis dysfunkcji mięśnia trójgłowego łydki (wymieniany zazwyczaj m. brzuchaty czy płaszczkowaty), a dokładnie jego naciągnięcie, naderwanie. Wychodząc naprzeciw tym tendencjom postanowiłem poruszyć temat w naszym co miesięcznym cyklu. Kontuzja wydająca się prosta w leczeniu, a przysparzająca tyle kłopotów zasługuje na poświęcenie jej sporo uwagi.


Podchodząc do zagadnienia medycznie najpierw należy zaznaczyć, że opisywany przeze mnie uraz występuje z reguły w jednym z trzech „podmięśni” trójgłowego łydki i klasyfikowany jest jako jednostka chorobowa dotycząca danej partii. Tu taki tytuł wykorzystałem tylko by objąć całość problemu, a nie jak to bywa – opisywać jeden wariant. Przecież procedura leczenia uszkodzonej tkanki mięśniowej w każdym przypadku jest taka sama, a indywidualne różnice wynikające z pełnionych funkcji i anatomii mogą zostać wyszczególnione w tekście.

Znalezione angielskojęzyczne piśmiennictwo, inaczej niż zazwyczaj, opisując dzisiejszy uraz korzysta z popularnego „naciągnięcia” (1, 2 - „pulled calf”) czy „naderwania mm. łydki” (1, 2, 3, 4, 5 – w oryg. „calf strain” lub „torn calf”). Oczywiście w ramach konkretniejszej diagnozy dysfunkcja w zależności od zaangażowanego mięśnia nazywana jest „soleus strain” (1, 2, 3, 4, 6 – naderwanie m. płaszczkowatego) lub „gastrocnemius strain” (1, 3, 5 – naderwanie m. brzuchatego łydki). Pamiętajmy, że w przypadku całkowitego zerwania danego mięśnia taką też nazwę przyjmie jednostka chorobowa. Bardzo rzadko spotykane miano „tenisowej nogi” (z oryg. „tennis leg”), powstałe na skutek pierwszej diagnozy w 1883 r. (3) czy powiązania z tą dyscypliną sportu (5), jest już raczej nieużywane.

Analizę kontuzji nie sposób przeprowadzić bez krótkiego wglądu w zagadnienia anatomiczne. M. trójgłowy łydki, bo tak nazywa się cała powierzchowna grupa mięśniowa łydki zaangażowana w dzisiejszy uraz, składa się z m. brzuchatego łydki, płaszczkowatego i podeszwowego. Oddzielnie rozpoczynające się – m. brzuchaty na nadkłykciach kości udowej, m. płaszczkowaty okolicach głowy strzałki i łuku ścięgnistego rozpiętego poniżej, m. podeszwowy na powierzchni podkolanowej powyżej kłykcia bocznego – kończą razem swój bieg na kości piętowej poprzez ścięgno Achillesa (dokładniejszy opis, który wymyka się ramom tego tekstu pozwoliłem sobie ominąć). Mięśniowo – ścięgniste połączenie rozpoczyna się mniej więcej w połowie wysokości łydki i jako wymienione wyżej płaskie ścięgno przenosi prace mięśni na stopę. Ze względu na pełnioną funkcje głównego zginacza podeszwowego stopy mięsień trójgłowy łydki jest bardzo ważną strukturą ciała (m. podeszwowy wspomaga ruch nieznacznie) warunkującą prawidłowy chód i bieg. W fazie nogi wyprostowanej w kolanie całą pracę bierze na siebie m. brzuchaty łydki, a przy zgiętym kolanie – m. płaszczkowaty. Co więcej poszczególne głowy m. brzuchatego pomagają także kontrolować pronację i supinację stopy. Warto również zwrócić uwagę na charakterystyczną pierzastą budowę włókien mięśniowych i ich typ. M. płaszczkowaty złożony jest w sporej większości z włókien wolnokurczliwych, natomiast m. brzuchaty łydki ma w porównaniu z nim więcej włókien szybkokurczliwych (3). Wszystkie te parametry funkcjonalne mają znaczenie w przełożeniu na mechanizm urazu. Jeżeli modelowy biegacz będzie wykonywał tysiące kroków podczas treningu i wszystkie okoliczności okołotreningowe doprowadzą do zaburzonego mechanizmu praca – regeneracja tracące funkcje mięśnie dojdą pod przysłowiową ścianę. Brak możliwości kompensacyjnych (zmiana techniki biegu, „wykorzystanie” innych mięśni) spowoduje, że podczas kolejnego dynamicznego kroku w trakcie fazy odbicia od podłoża poszczególne włókienka tkanki mięśniowej przerwą swoją ciągłość. Właśnie ta faza ekscentryczna mięśnia, kiedy ten musi najpierw kontrolować rozciągnięcie własnych tkanek (patrz stopa oparta przodostopiem i pięta opada w dół) po czym przezwyciężyć opór (masa ciała) i poprzez skrócenie włókien spowodować ruch (patrz odbicie od podłoża), jest dla niego najtrudniejsza. Oczywiście wszelkie nierówności podłoża, chęć szybkiej zmiany kierunku czy nawet potknięcie się o korzeń w trakcie biegu zwiększają wymiar tej pracy. Z reguły wtedy dochodzi do przerwania struktury mięśnia (1, 2, 3, 4, 5, 6), a do takiego stanu bezpośrednio doprowadza zbyt mała siła mięśnia w stosunku do dużej siły pokonywanego oporu. Oczywiście może to być skutkiem bardzo szybkiego, jednorazowego ruchu (1, 2, 4, 5; patrz znaczne przyspieszenie z miejsca – przyp. aut.) lub osłabieniem struktury mięśnia poprzez wielokrotność powtórzeń ruchu (1, 2).

Do opisywanego dziś urazu dochodzi nader często (sugeruję zajrzeć na fora internetowe) jednak brak dokładnych badań stwierdzających częstotliwość zachorowań. W jednym z nich tylko 3,6 % piłkarzy w ciągu 5 lat uległo naderwaniu mm. łydki. W innym 17% osób spośród pechowców miało uszkodzony jednocześnie mięsień brzuchaty i płaszczkowaty (3). Niestety obserwowanych przypadków zachorowań wśród biegaczy nie śledzono. Sporo materiału natomiast piśmiennictwo poświęca objawom. Te charakteryzowane są jako nagły ostry ból (1, 2), uczucie ciągnięcia (1, 2, 4) a nawet słyszalny trzask (5) podczas momentu urazu. Czasem przed zaistnieniem przeciążenia mięśnie w łydce zdają się być nadmiernie napięte (1, 2), co w ciągu kilku dni po jest już zdecydowanie odczuwalne (4, 5; 5 – „jakby sztywny kij utknął w łydce”). Obrzęk, tkliwość i zaczerwienienie w miejscu uszkodzenia mięśnia również (1, 2, 3, 4, 5). Zaistniały dyskomfort narasta podczas biegu, skakania, chodzenia po schodach aż wreszcie w kolejnej fazie utrudnia nawet chodzenie po płaskim podłożu (1, 2, 6). Opisywane są przypadki jego promieniowania do kolana czy kostki (5) i poranne bolesności (1, 2). Autorzy zwracają uwagę na odczuwanie bólu w okolicach mięśniowo – ścięgnistego połączenia i przyśrodkowo (5- najczęściej uszkodzeniu ulega brzusiec przyśrodkowy) w przypadku naderwania m. brzuchatego łydki (1, 2, 3, 5) oraz bardziej bocznie (1, 2, 3) i z dołu (4) w uszkodzonym m. płaszczkowatym. Co ciekawe odczuwanie bólu jeśli chodzi o ten drugi może być większe podczas chodzenia i truchtu niż podczas szybszego biegu (1, 2).

Poszczególni autorzy (1, 4) postarali się podać trzystopniową skalę uszkodzenia mięśnia. Pierwszy stopień to lekkie naderwanie małej liczby włókien (4 – do 10%), gdzie minimalny dyskomfort jeszcze pozwala kontynuować trening a mięśnie nie wykazują spadku swoich parametrów. Drugi stopień to już znaczne naderwanie włókien (4 – do 90%) z wyraźnym osłabieniem siły i bolesnością podczas chodzenia. Ostatni stopień to już zerwanie mięśnia z utratą jego funkcji i niemożnością wykonania normalnego kroku oraz widocznym wybrzuszeniem na łydce.


Diagnoza naderwania mięśniowego, niby teoretycznie prosta, może sprawiać wiele problemów. Ostatnimi deskami ratunku używanymi w okolicznościach niepewności są rezonans magnetyczny i USG (1, 2, 3, 5). Czasem rozpatruje się także zdjęcie RTG, choć tylko jeśli zachodzi podejrzenie o awulsyjne złamanie lub w związku ze słyszalnym trzaskiem czy wcześniejszymi chorobami łydek (5). Zazwyczaj jednak wysłuchanie historii choroby i badanie fizykalne doświadczonemu specjaliście wystarczy by stwierdzić rozpoznanie naderwania m. trójgłowego (1, 2, 3, 5, 6). Porównanie wizualne obu łydek w zakresie koloru i kształtu, palpacja całego ich przebiegu, testy pasywnego i aktywnego zgięcia stopy a przede wszystkim specjalne testy funkcjonalne zdecydowanie mu w tym pomogą (3, 5, 6). Pamiętajmy jednak, że test stania na palcach stóp z prostymi i ugiętymi kolanami może powiedzieć wiele, ale nie do końca różnicuje naderwanie mięśniowe choćby z zespołem ciasnoty przedziałów powięziowych (5). Dopiero jego połączenie z badaniem palpacyjnym i historią choroby powie więcej. Ta wiedza jest natomiast bardzo potrzebna jeśli chodzi o dobranie skutecznej procedury leczenia.


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.