Kurtka Puma PR Graphite Turbulence

Mówi się, że do biegania potrzebne są przede wszystkim dobre buty. Jednak jeśli chcesz biegać przez cały sezon koniecznie musisz też pomyśleć o funkcjonalnej kurtce biegowej. Właśnie dlatego, spiesząc z pomocą, zdecydowałem się wśród testów sprzętowych wypróbować model PR Graphite Lightweight Turbulence ze stajni Pumy. Efekty poniżej. A jak zawsze emocje podczas testu sięgały zenitu (bo niby to proste zadanie a na barkach sporo odpowiedzialności).


Z „biegową” marką Puma miałem skojarzenia mieszane. Z jednej strony pierwsze próby wejścia na rynek butów biegowych dobre parę lat temu były według mnie przeciętne. Buty nie wyróżniały się jakością wykonania poza swoją nowatorską stylistyką (teraz moi znajomi chwalą, ja milczę bo nie mam styczności od tych paru lat). Z drugiej strony natomiast posiadam sentyment do idealnie dla mnie szytych spodni - getrów biegowych na windproofie z tego samego okresu (model podobny do spodni piłkarskich z szerokim udem i mocno zwężaną nogawką, podszywałem go chyba z pięć razy...ehhh ideał). Z ciekawością czekałem na dostarczony przez producenta model kurtki. W którą stronę jakości ta „biegówka”moje stargane emocje popchnie?

Komfortowe wykończenie kołnierza
Kolory kurtki, szary z poprzecinanymi w poprzek biało, niebiesko, rdzawymi smugami, bardzo mocno wpinają się w wyróżniające od początku biegowe trendy marki. Z pewnością w trakcie treningu nie będziemy przeciętni ani też jaskrawo świecący jak to bywa w wielu dążących do tego produktach. Na pewno nikt nie minie nas obojętnie. To rzecz bardzo trudna do zrealizowania. Pumie zdecydowanie się udało. Niesamowitą cechą PR Graphite jest także jej waga. Ubierając ją na siebie odnosi się dziwne wrażenie, jakby nic nie miało się na sobie choć mimo wszystko „coś” okrywa nasze ciało. Co więcej w momencie wykonywania ruchów ramionami to wrażenie potęguje się tym bardziej. Materiał nie krępuję w ogóle ruchów wahadłowych przód – tył. Pierwszy raz miałem tego typu odczucia. We wcześniejszych kurtkach (m. in. adidas z kolekcji Formotion) takiego „stanu nieważkości” nie notowałem.

W warunkach aktywności fizycznej sprzęt zachowywał się podobnie. Z powodu trwającego okresu
roztrenowania najpierw sprawdziłem funkcjonalność kurtki na rowerze. W okolicznościach względnie ciepłych wieczorów październikowych zwykła jazda, a nawet zjazd z góry, nie był dla niej najmniejszym problemem. „Pumowski” WindCell z wiatrem radził sobie idealnie. Nawet do tego stopnia, że mając za pierwszą warstwę koszulkę techniczną nie odczuwałem dyskomfortu. Kilkukrotnie na przekroju temperatur 9 – 17 stopni Celcjusza zachowanie sprzętu było podobne (plus minus więcej ciepła czy potu). Po odbębnionej przerwie od biegania w końcu przemierzone w niej kilometry, i to już w zimniejszych o parę stopni warunkach, pokazały kolejne bardzo dobre parametry PR Graphite. Przy ok. 10 stopniach (jak się później okazało) przez pomyłkę (a w sumie dla dobra testu) ubrana pod spód bielizna termiczna mocno mnie przegrzała, a lekko porozpinana kurtka plus bielizna ładnie odparowywały ciepło od ciała. Zatem chwalone przez producenta laserowo wycinane otwory wentylacyjne na plecach, pod pachami czy obok zgięć ramion wraz z panelami meshowymi wzdłuż całego zewnętrznego przebiegu ramienia musiały się sprawdzić. Choć oczywiście warto byłoby udoskonalić test w warunkach zmiennej przedwiosennej pogody z duża ilością wiatru i często chowającego się za chmurami grzejącego już słońca (to opiszę w późniejszym poście).

Odblaski,wentylacja,panel meshowy.
Co do ważnych właściwości przeciwdeszczowych zmierzyłem się tylko takimi łagodnymi - lekkim deszczykiem podczas rowerowych 20-minutowych wypraw. Materiał pozwolił mi być całkiem suchy. Pytanie jakby się zachował podczas większego zmoczenia póki co pozostanie bez odpowiedzi. Ten nurtujący temat koniecznie musiałem sprawdzić podczas naprędce wymyślonego testu, gdzie obficie skrapiałem wodą materiał, pod którym trzymałem suchą dłoń (przez ok. 30 s. chlapałem wodą na materiał z dłoni co chwilę nabierającej wody spod kranu). W porównywalnej kurtce Adidas Formotion (sprzed sześciu lat i nie mogłem znaleźć dokładnego modelu) woda po 1-2 s. przeciekała na zewnątrz. W testowanym PR Graphite woda spływała po zewnętrznej membranie materiału a dopiero potarta przedostawała się do wewnątrz. Oczywiście co innego gdyby taki test był przeprowadzony w rzeczywistych warunkach, choć wyniki tego symulowanego wskazują na sporą przewagę „pumowskiego” produktu. Z niecierpliwością czekam na odpowiednie warunki na zewnątrz by się co do tego upewnić. Co do widocznych odblasków na nadgarstkach tego zupełnie nie potrzebuję.

Jeżeli chodzi o minusy PR Graphite to pierwsze co przychodzi mi do głowy to mała liczba kieszeni. Istnieje właściwie jedna, typowa na mp3-kę. Zapinana na zamek i zgodna z najnowszymi trendami. Dla mnie powinna być jeszcze jedna wolna na zdarzające się podczas złych wyborów opcję (jak np. podczas złego dopasowania pogodowego), kiedy to możemy ten zbędny przedmiot (np. czapkę) wrzucić. Drugą wadą jest nie do końca dopracowany kołnierzyk. Niby elementy konstrukcji kołnierza zmniejszają dyskomfort, ale zdecydowanie nie chronią przed zimnym wiatrem. Oczywiście te argumenty można z łatwością odeprzeć mówiąc o zbędności niepotrzebnego biegowego ekwipunku (choć ciężko czasem cokolwiek przewidzieć) czy dopasowania pierwszej czy drugiej warstwy. W tym drugim przypadku, co potwierdzam, wystarczyło dobrać odpowiednią bieliznę termiczną chroniącą bardziej np. kark, by czuć się wyraźnie komfortowo i nie odczuwać zimnych powiewów.


Podsumowując Puma PR Graphite Turbulence wydaje mi się produktem prawie kompletnym nie pozbawionym drobnych wad w zimniejszych warunkach. W sezonie wiosenno – letnim może mieć zdecydowanie trudności w znalezieniu bardziej wymagających rywali. Wręcz może być tym prawie idealnym produktem. Ja natomiast wiem, że w cieplejszym czasie i bardziej szybkościowym treningu z pewnością skorzystam z jej usług. Jej „nieważkość” z pewnością jest nie do przecenienia podczas treningów tempowych. (dzięki Piotrek!)

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.