Początek nie do końca stracony...uwagi, błędy poznane.

medicycling.eu
W grudniu poprzedniego roku byłem już na sporym zaawansowaniu treningowym. Porządna praca siłowa z ciężarem własnego ciała (stabilizacja plus TRX), bardzo fajne i kontrolowane 80 minutowe wybiegania i średnie jazdy spinningowe ze sporą dozą przewalonych niskich intensywności. Bardzo dobry kapitał by skończyć stary rok i perspektywistycznie wejść w nowy. W tym roku zacząłem z ciągnącą się kontuzją lewego kolana praktycznie uniemożliwiającą bieganie powyżej 20 minut. Druga połowa 2014 roku (bardzo trudna szczególnie w okresie letnim) cały czas wychodzi mi bokiem i nie za bardzo pozwala pójść do przodu - stąd mniej wpisów treningowych, bo teoretycznie nie ma o czym. Choć, patrząc wstecz, coś tam się dzieje. Poniżej szybki skrót plus analiza dojścia do kontuzji (myślę bardzo ciekawa dla przyszłych triathlonistów czy kolarzy).

Niestety ciągle moje słabe ogniwo daje o sobie znać. Nie piszę już zapeszając, że wiem o co chodzi i jestem już na prostej by to naprawić, Powtarzałem to ze dwa razy i ponownie musiałem przejść fazę irytacji, wnerwienia i depresji. Paradoksalnie drugie kolano też lekko pojękuje, więc analizując wszelkie wątki stwierdziłem, iż winny jest wspaniałomyślny spinning. Ten, który swoja drogą wniósł mnie na kolejny poziom treningowy. Wiele jestem mu wdzięczny...jednak fakt jest niezaprzeczalny. A niby rower jest taki bezpieczny ;-)


Patrząc pod kątem biomechaniki mięsień czworogłowy, a właściwie jego strategiczna w moim przypadku część - troczki - dostają mocno. Sporo wstań i zmian pozycji a przy tym nieustanna praca koncentryczno - ekscentryczna (ta druga szczególnie podczas pozycji stojących) wzmacnia cały tył kończyn dolnych (kulszowo - goleniowe i pośładki) plus ewentualnie m. biodrowo - lędźwiowy (jazda na spdach). Patrząc na bardzo ciekawą analizę (naprawdę warto zajrzeć tutaj) oczywistym jest, że podczas pedałowania pracuje o wiele więcej mięśni. Jednak przy moich okolicznościach treningowych zdecydowanie nie zadbałem o zrównoważenie silnych pośladków, kulszowo - goleniowych i brzucha. Co więcej wzmacnianie mięśnia czworogłowego na podstawie ostatnio czytanej książki czyniłem tylko w układzie zamkniętym (np. suwnica, przysiady), co zdecydowanie polepszało moce głów obszernych. Prosty uda pozostawał ciągle z tyłu...niećwiczony. Nawet głowa obszerna przyśrodkowa, ta ważniejsza dla kolarzy, widocznie tez gdzieś pozostała z tyłu (za dużo wzmacniania odwodzicieli). Suma summarum kajam się, bo poczyniłem wielkie błędy. Teoretycznie kwestia 2 tygodni i powinno być lepiej.

Po tej dygresji branżowej śpieszę jednak powiedzieć, że ten bezbiegowy (dwa bieganka 60-80 minutowe w ciągu 1,5 miesiąca plus jakieś kilka 15-minutowych )okres nie do końca jest taki stracony. Sporo pracy wykonałem na spinningowym rowerze. (Swoją droga tez nie pozwoliło mi to dojść do siebie po słabym końcu poprzedniego sezonu.) Powiem, że pomimo małej liczby jazd na progu 65-70 %, pozostałe wyjeżdzone po 4-6 godzin tygodniowo powoli wzniosły mnie na całkiem fajny poziom. Od 2 tygodni czuję zwyżkę formy. Brakuje co prawda 3-godzinnych jazd (będzie trzeba dołożyć na normalnym rowerze na wiosnę), ale ostatnie mocniejsze akcenty już bardziej kontroluję mimo progowych intensywności. Rzecz bezcenna. Ciekawe ile tylko potrwa przełożenie tego na prawdziwy rower?

Stabilizacyjnie, jak i "wyrównawczo" całkiem fajnie przepracowałem poprzednie całe dwa tygodnie. Niestety nie okazało się to za bardzo wyrównawczo - w końcu to kolano cały czas dokazuje - ale na pewno odczucia zmęczeniowe podczas spinningu lekko się zmieniły. Kręgosłup czy pośladki rzadziej dokuczają mimo przecież dołożenia intensywności. Zupełnie usprawniłem także podpory. Choć tu z tym wzmacnianiem brzucha to troszkę trafiłem jak kulą w płot :-) Lekka korekta teraz pracy wzmacniającej i zejście z wzmacniania brzucha i teoretycznie powinno być lepiej. Całe 1,5 miesiąca biegowego mam w plecy. Oby to nie było kolejne przewidzenie myślowe z tą "czwórką"... Ostatnio po mocnym stonizowaniu prostego uda dwie "piętnastki" biegowe spokojnie zniosłem mimo ich udziału w 2,5 tysięcznym kalorcznym wysiłku (1h40 min spinning - 1950 kcal i bieg z 500 plus jakies tam wzmacnianie). Teoretycznie ide ku lepszemu. Trzymajcie kciuki...

A...dzięki wsparciu partnerów bezczynność wykorzystałem na skompletowanie sprzętu. Teraz ewentualnie uzbierać na piankę. Do roweru została do kupienia jakaś owijka, dętka czy pompka. A tak wsio już idzie...

Wsparcie treningowe:

 



Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.