Plan na najbliższy miesiąc (?)

dailymail.co.uk
Ostatni subiektywny wpis treningowy (tutaj) mówił o ogarniętych przyczynach moich problemów. Co innego wiedza co innego zmiany przebiegające w czasie. Ważne są także okoliczności poboczne. Nasz organizm leczy się bardzo fajnie, jeśli mu pomagamy i jeśli lekko zdejmujemy obciążenia i wszelkie przeszkody ku ozdrowieniu. Niestety moja praca (czasem przekleństwo) nie do końca pozwalała usunąć te przyczyny - ciągle prowadzone zajęcia spinning podtrzymują objawy. Na całe szczęście te objawy cały czas osłabiają się. Choć o komfortowym bieganiu nie ma co jeszcze mówić...

Cała praca wyrównawcza, rozpoczęta na początku grudnia, została przerwana przez okres świąteczny. Jej efektem było minimalne obniżenie dyskomfortu podczas biegania. Jednak cały czas troczki męczone jazdą spinningową nie zagoiły się na tyle na ile liczyłem. Widząc stratę czasu postanowiłem mocno pozmieniać cały schemat treningowy. Zamiast budowania solidnej bazy tlenowej biegowej, bo w końcu ta miała mi pozwolić pobiegać życiówki na jesień, postanowiłem na początku skupić się na rowerze. Bardzo mocny (chyba najmocniejszy do tej pory) przedświąteczny tydzień na spinningu bez zwiększania problemów z kolanem tylko mnie do tego przekonał. Nie tracąc czasu (w końcu za pół roku start docelowy) podniosę parametry jazdy a w tle podtrzymam pracę na siłowni. Bardzo mocną zresztą i dalej ukierunkowaną na zniesienie objawów. Właśnie ona będzie nowym bodźcem w nadchodzących tygodniach. Wykonana dwa razy w tygodniu przy 3-5 godzinach rowerowych i właściwie dwóch treningach biegowych jest moją ostatnia nadzieją. Jak nie będzie trzeba walczyć sercem :-)

Plan na najbliższy czas wygląda tak:
tydzień
pon
wtśrczwptndz
?

siłownia
2x45'
spinning

indoor 45'
2x45'
spinning
siłownia
+
spinning 45'
bieg ?'

Celowo w planie pojawiło się sporo znaków zapytania. Nie wiem jak długo będę musiał ciągnąć ten plan. Teoretycznie w lutym powinienem już konkretniej przygotowywać się do maratonu w Dębnie. Tak samo nie wiem ile będę w stanie biegać. Nie ma co pogarszać kontuzji. W tym momencie niedzielny ważny trening to tylko godzinka plus gdzieś tam w tygodniu kolejna (głównie same 15-minutowe dobiegi do pracy). Celem na pewno jest wydłużenie niedzieli do 90 minut kontrolowanego biegu, jak i dołożenie jakiegoś dłuższego 40-50 minutowego treningu w tygodniu (najlepiej środa rano). Oczywiście nie mówiąc o dobiegach do pracy (łącznie 4-6 biegów po 15 minut). 

Nigdy nie da rady planu wykonać w 100%. Nigdy nie mamy tego komfortu i spełnienia wykonania, bo gdzieś tam czają się przeszkody i niedociągnięcia. Póki co czuję za mało biegania. Na siłę tego nie zrobię, więc zmiana planu była koniecznością. A gdzie tu jeszcze pływanie w lutym? Ehh...ta przygoda zmieniających się okoliczności...

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.