Test OSHEE For Runner's

Na końcu poprzedniego roku zupełnie znienacka zwrócono się do mnie z prośbą o przetestowanie nowego produktu znanej marki izotoników Oshee. „OSHEE For Runner's” z dedykowaną dla biegaczy formą hydrolizowanego kolagenu z pewnością jest nowością na rynku. Ucieszony propozycją i jak zawsze rządny materiału do testowania, próbowania i „zużywania” go specjalnie dla Was, zgodziłem się bez dwóch zdań. Zapraszam do wspólnego wtajemniczania...


Partia żywo pomarańczowego OSHEE For Runner's przyszła do mnie 2-3 miesiące później po wcześniej wspomnianym kontakcie mailowym. Liczba 18 butelek o pojemności 0,75 l wystarczyła by w pełni zrealizować rzetelne testy ciekawego przecież produktu. Nie pamiętam by jakakolwiek marka wypuściła do sklepów specjalnie skonstruowany dla biegaczy izotonik. Widoczna z daleka, charakterystyczna, również pomarańczowa etykieta od razu nawet już samym zdjęciem nóg biegacza (kadr „od dołu”) i podpisem powyżej sugerowała jednoznaczne przeznaczenie napoju. Obok oczywiście pozostałe wyeksponowane „superdodatki” jak i rekomendowany program spożycia. Wszystko to miało podkreślać wysoką jakość dzisiejszego bohatera testu.

Firma OSHEE, z produktami dostępnymi w 25 krajach w 30 tysiącach sklepów, jest czołowym producentem napojów funkcjonalnych i wg Nielsen liderem ilościowym w Polsce (roczna sprzedaż powyżej 70 mln szt.!). Producent podkreśla w swoim OSHEE For Runner's doskonałe nawadnianie, wzbogacany skład, orzeźwiający smak jak i nowatorską formułę „OSHE Flex Kolagen Formula” dla wsparcia stawów. I rzeczywiście smak jest jak najbardziej godny polecenia. Bardzo słodki w porównaniu z poprzednim testowanym napojem energetycznym (patrz TORQ Energy), choć na poziomie standardowym jeśli chodzi o sklepowe izotoniki. Co ciekawe ta słodycz z każdym kolejnym łykiem neutralizowała się i nie była już tak wyczuwalna. Cały smak porównałbym do sentymentalnej oranżady pomarańczowej sprzed lat, co też z pewnością ucieszy wielu jej sympatyków. Niestety podobnie, jak w oranżadzie, w jego składzie także znajdują się konserwanty (cytryniany i benzoesan sodu, sorbinian potasu) czy barwniki (żółcień pomarańczowa, karmel amoniakalno-siarczynowy) a słodzony acesulfamem K i aspartamem nie do końca może przekonywać swoją „zdrowotnością”. Jednak będąc uczciwym trzeba podkreślić, że tego typu substancje zawarte są praktycznie w każdym napoju izotonicznym „gotowcu”, choć te nie do końca smakują tak orzeźwiająco (zimny OSHEE z lodówki jest jeszcze lepszy). Warto także dodać, że skład powiększony jest o witaminy z grupy B (B3, B5, B6, B7) i witaminę E oraz magnez i potas. Te pierwsze w ilości 112,5% RDA, drugie w 22,5% RDA na 750 ml butelkę (na 100 ml kolejno 22,5% i 3%). Opis tych związków chemicznych z łatwością znajdziecie w sieci, ja nie będę ich wychwalał tylko ponownie (jak zawsze) przyczepię się do postaci np. suplementowanego magnezu. Tu znowu przez wszystkich wykorzystywany węglan magnezu, a więc tani i o małej biowchłanialności. Z drugiej strony sporą wyróżniającą nowością w składzie jest „OSHE Flex Kolagen Formula”, czyli wcześniej wspomniany hydrolizat kolagenowy. Niestety ponownie krótka podróż po sieci nie przynosi żadnych pozytywów poza marketingową nazwą. Nasz hydrolizat to podobno (za pierwszymi linkami Google'a) biochemiczna postać żelatyny spożywczej, czyli substancji dostępnej w każdej polskiej kuchni. Do tego nie ma podanej ilości hydrolizatu w całej butelce. Szkoda, bo nawet trudno poszukać jakichś konkretniejszych badań medycznych pod tym kątem (znalazłem co nieco o wpływie na estetykę skóry). Przy tych wszystkich substancjach obecnych w „OSHE For Runners” osmolalność podana na etykiecie – 290 mOsm/kg H2O – idealnie zbliżona jest do deklarowanych wartości osmolalności płynów fizjologicznych ciała ludzkiego. Ilość węglowodanów na 100 ml – 5,4 g (w tym cukry 3,4 g) – osiągana przez między innymi dodanie węglowodanów funkcyjnych glukozy i maltodekstryny, jest więc optymalna. Czas było sprawdzić te zalety podczas wysiłku.

Większość butelek „OSHEE For Runner's” zużyłem podczas częstych zajęć spinningu. Jazdy na rowerze wykonywane trzykrotnie w ciągu tygodnia pochłaniały ok. 1 – 2 butelek na ten 1,5 – 2h ciągły wysiłek. Dodane do tego treningi pływackie(45 minut, izotonik pity podczas rekomendowanych 30 minut po i przed) plus biegowe (60-90 minut, przed, w trakcie i po) pozwoliły dosyć szybko zużyć pulę testową. Ehh...te życie zawodowca kiedy napojów i suplementów Ci nie brakuje ;-)

Smak rzeczywiście okazywał się być mocną stroną testowanego produktu. Po tym chwilowym momencie przestawienia się z poprzedniego testu (w pierwszych dwóch butelkach próbowałem smak lekko zneutralizować dodając wody) fajnie „ożywiał umysł i ciało”. Pomarańczowa nuta wyczuwalna w trakcie treningu niby nie ma znaczenia...a jednak zwróciłem na nią uwagę (co dla mnie jest chyba największym zaskoczeniem). Porównując do innych płynów przyjmowanych podczas mocno potliwych jazd spinningowych OSHEE For Runnesr's piłem delikatnie mniej (ok. 100-250 ml). Chciałbym napisać, że to z pewnością efekt lepszego nawodnienia, ale niestety brak mi obiektywnych danych ze względu na różne typy jednostek i liczby osób na sali zajęciowej. Zresztą słodycz smaku (i pewnie wiedza o składzie) chyba przy tych mniej intensywnych jazdach hamowała mnie przed wypijaniem więcej (dlatego też nie przekraczałem 2 butelek na innych treningach). Co najważniejsze po rowerowych treningach (tych cięższych tym bardziej) czułem się o wiele lepiej niż wcześniej podczas zwykłego nawadniania wodą z witaminami. Podobnie było podczas treningów biegowych. Tu poranne sesje wykonywane także po lekkim śniadaniu i deficycie kalorycznym spowodowanym ciągłością treningu (np. wieczorem 90 minut spinningu a rano po 10 godzinach bieg 90 minut) pokazały możliwość „ukrycia” głodu energetycznego w końcówkach i dalszego kontrolowania tętna. Pewnie dzięki tej cesze przetrwałem dosyć mocny mezocykl (ostatnie tydzień blisko 13 godzin treningowych, w tym 8 h rowerowych na HR śr 75%, podczas 7 dni). Co fajne w opisywanym produkcie butelka – standardowa „izotonikowa” - została opracowana całkiem ergonomicznie. Podczas jazd z łatwością otwierałem ją jednorącz (technika „zęby, szybki łyk, zamknięcie policzkiem”) a pijąc z „dziubka” nic na siebie nie wylewałem. Lekko drażnić może tylko miękkość plastiku, choć w sumie dzięki temu zużyjemy mniej sił na wyciśnięcie energetycznego płynu do ostatniej kropli.


Podsumowując OSHEE For Runner's okazał się być napojem izotonicznym o fajnych walorach użytkowych (przede wszystkim idealna osmolalność i żadnych trudności żołądkowych), który z pewnością pomoże wielu ambitnym amatorom sięgać szczytów. Irytować może tylko sporo chemii w produkcie. Do reszty cech tej nowości na rynku nie mam zastrzeżeń i życzę powodzenia marce OSHEE w promowaniu własnego podejścia do sportu.


3 komentarze:

  1. Według badań sanepidowskich w produkcie brak deklarowanych ilości kolagenu - producent nawet nie marudził tylko wycofał reklamę produktu i zmienił etykietę. Oj słabo Oshee...jak tak można z biegaczami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. plus link - http://www.fakt.pl/pieniadze/zakupy/napoj-oshee-na-celowniku-inspekcji-sanitarnej-nie-zawieral-tego-co-obiecywal/wgqp32q

      Usuń
    2. Pomyła a właściwie przekłamanie dziennikarza Faktu. Chodziło tylko o brak potwierdzenia skuteczności tej formy kolagenu według badan europejskich i prezentację w reklamie. Wartości lekko zaokrąglili tylko...

      Usuń

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.