Słuchawki Polk Audio UltraFit 3000

Nigdy nie byłem zwolennikiem słuchania muzyki podczas biegania i raczej nigdy nie będę. Oczywiście rozumiem, że wsłuchiwanie się w kojący lub aktywizujący rytm podczas biegu (aktywności fizycznej) pozwala skuteczniej się zrelaksować czy zupełnie łagodzi efekty zmęczenia. W sumie dlatego też bez wahania i bardziej dla Was chciałem wypróbować to cudo techniczne – słuchawki Polk Audio UltraFit 3000. Słuchawki dedykowane dla aktywnych melomanów.


Krótka wymiana maili zaowocowała dostarczoną chwilę później małą paczką opatrzoną dopiskiem „FRAGILE”. W środku to amerykańskie marketingowe cudo. Zapakowane tak by adresat poczuł się kimś wyjątkowym. Szczególnie zaciekawiło mnie fajne otwierane pudełko i wypukłe wykończenie jego wnętrza (tam gdzie na zdjęciu kontury produktu). Amerykanie dopracowali „kupno oczami” do perfekcji. Bez dwóch zdań. Dalej rzeczowy opis produktu czy pakowanie wszystkich poszczególnych części także na wysokim poziomie (choć to już standardowe w naszych czasach). A było co pakować, bo w całym zestawie UtraFit 3000 mamy do dyspozycji parę słuchawek, 2 pary trójkołnierzowych silikonowych wkładek (rozmiar S i L), 2 pary wkładek z pamiętliwej pianki (S i L), trzy pary silikonowych wkładek (S, M i L), ponad 35 cm kabel, 104 cm kabel z kontrolerem głośności, kolejności utworów i mikrofonem, adapter do Nokii, klips do zamocowania kabla, manual i rozszerzona instrukcja oraz ochronne etui. Wszystko w takim stanie, że żal było zacząć używać. Tak doskonałego wykończenia, przecież zwykłych słuchawek, sobie nie wyobrażałem. Metalowe elementy mini jacka błyszczące, charakterystyczne logo producenta na zewnętrznej powierzchni widoczne z daleka (różne kolory w innych wersjach!), łukowate mocowanie słuchawek za uszami bardzo estetyczne, głowice kabli również z małym logiem, gumeczki utrudniające plątanie kabli dopieszczone – słowem nic co mogłoby być niepotrzebne i do czego można by się przyczepić. Nie...czekajcie. Zauważyłem jedno małe draśnięcie na piance dopasowującej się do kształtu ucha. Jednak mało znaczące, bo nie rzutujące na funkcjonalność a co dopiero wygląd (po założeniu znajduje się wewnątrz ucha).

Producent Polk Audio z łatwością wymienia zalety swojego produktu. Unikalne połączenie mocowania zausznego SecureFit z technologia douszną, szeroka gama kolorystyczna, ultragiętki i nieplączący się kabel z technologią StrainGuardKevlar, wyposażony w sterowanie i mikrofony dla Apple i Androidów oraz autorski przetwornik o średnicy 14,2 mm z technologią Dynamic Balance. Pokrótce wyjaśniając SecureFit to specyficzny system mocowania słuchawki w uchu w oparciu o łukowate, lekkie, giętkie i dopasowujące się do kształtu ucha mocowanie zauszne. „Kablowe” StrainGuardKevlar powoduje zwiększoną odporność na zerwanie czy zawilgocenie, co pozwala pewniej słuchać muzyki podczas deszczu a przy tym nie tracić na jakości dźwięku podczas różnych okoliczności. Opatentowany Dynamic Balance to zaawansowana technologia wizualizacji wibracji powierzchni membrany uwidaczniająca niepożądane rezonanse, co tym samym ułatwia stworzenie równowagi między pracą membrany i przetwornika (patrz redukcja zniekształceń). Do tego producent dokłada w komplecie wkładki silikonowe w trzech rozmiarach, bo jak wiadomo każde ucho jest inne. Prezentowany model UltraFit3000 skonstruowany był w technologii dokanałowej, która (jako jedna z optymalniejszych technologii dousznych) zapewnia o wiele większe bezpieczeństwo dla słuchu, tym bardziej w trakcie wielogodzinnego użytkowania.

W trakcie testu słuchawki Polk Audio próbowałem przez sześć treningowych sesji. Z reguły były to 45 – 60 minutowe jazdy spinningowe, moim zdaniem o wiele bardziej trudniejsze (przez wzgląd na potliwość i zawilgocenie na sali – zimą nie miałem takich wymagających okoliczności na zewnątrz). Użytkowałem je także podczas godzinnej sesji biegowej. Oprócz tego próbowałem je nosić przez 2 godziny w trakcie moich muzycznych „prac domowych” instruktora fitness. Zdecydowanie mogę stwierdzić, że póki co nie znam lepszego systemu mocowania słuchawki na uchu. Tak stabilnego i mało przeszkadzającego. Na początku sprawiało mi ono problemy – słuchawka wypadała – co tez miało związek z odpowiednim doborem rozmiaru wkładek czy też umiejętnym dopasowaniem łukowatego mocowania do ucha. Po kolejnych doświadczeniach było już bezawaryjnie. Stąd też pomysł producenta z tyloma wkładkami uważam (mimo wcześniejszego zdziwienia) za bardzo dobry. Po tym czasie wypróbowując kolejne sztuki znalazłem dla siebie te idealne. Cała praca dousznej części słuchawki, mocowania i ucha była inna niż w przeciętnych słuchawkach dołączanych do telefonów komórkowych. Zresztą próbując takowe obok UltraFit 3000 wyszła także różnica w jakości dźwięku. Jego głębokość, zharmonizowanie tonów (mimo ciągłego ruchu przecież!) i stłumienie tych wszystkich dziwnych szelestów (słyszanych w słuchawkach dołączanych do telefonów) przerosło moje oczekiwania. Naprawdę nie wierzyłem w aż taki dysonans sprzętu. Podobnie przetestowałem dźwięk na „mp3” Creative Zen Stone (wcześniej przeciętny Medion) i znowu uzyskałem podobną różnicę jakościową. Raczej nie jestem „superwychywytywaczem dźwięku” jednak przez te parę lat pracy na muzyce potrafię rozróżnić takowe niuanse. Tu były one wyraźne. Kończąc wątek mocowania i jego współpracy z okularami (tak, jestem „soczewkowiczem” kiedy trenuję zaś w domu „okularnikiem”) tez uważam, że dały radę. Nie było wyczuwalne takie swoiste gniecenie małżowiny usznej z dwóch stron. Z reguły to zawsze odstręczało mnie od wykorzystania słuchawek wraz z okularami przez dłużej niż 30 minut. Tu, o dziwo, było ok.

Szukając dziury w całym słuchawki Polk Audio UltraFit 3000 otworzyły mi poniekąd oczy – nawet w branży zwyczajnych słuchawek muzycznych jest wyraźna różnica między tymi przeciętnymi a ekstraklasą. W tym teście nie miałem czasu sprawdzić słuchawek podczas 3 godzinnego deszczowego wybiegania (raz próbowałem i przy okazji zgubiłem jedną wkładkę) czy kompatybilności „appleyowskich” (brak takowego sprzętu w posiadaniu) a znalazłem w sumie jedną wadę – wkładki muszą trochę „popracować” na słuchawce by się do niej przyczepić (jeszcze raz przepraszam producentów za zgubę!). Jestem pewien, że to tylko ta jedyna. Śmiesznie to zabrzmi, ale jak teraz – tym bardziej w sporej antypatii do słuchawek w ogóle – mogę dousznie słuchać muzyki bez UltraFit 3000?



Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.