Asics GT-1000 3

Kolejna propozycja testowa zaskoczyła mnie pozytywnie. Moja radość odrobinę osłabła, gdy dowiedziałem się, że testować będę produkt marki Asics – tej na którą „pogniewałem się” parę lat temu. Mimo wszystko wcześniejsze wychowanie na bardzo dobrych butach biegowych Asicsa przywodziło pewną nutę nostalgii i młodzieńczego uśmiechu na twarzy. Każdemu trzeba dawać szansę a pracę testera wykonywać rzetelnie i bez emocji. Poznajmy Asics GT-1000 3.


Buty dostarczone przez kuriera w trzecim tygodniu okazały się być całkiem ciekawą kontynuacją wcześniejszych estetycznych projektów Asics. Właściwie to ich pierwsze modele kojarzę jako te odważne jaskrawymi barwami. W przesłanym GT-1000 3 mamy udaną kombinację jaskrawego zielonego, białego i niebieskiego. Niebieska barwa charakteryzuje syntetyczne wykończenie cholewki, sznurowadła oraz siateczkę meshową na tyłostopiu i w sektorze środkowym buta. Pozostała część siatki to już ta wyróżniająca się i nadająca wigoru zieleń znajdująca się także w dodatkach (obramowania sznurówek, elementy dekoracyjne na syntetyku, dolna część języka i żel amortyzacyjny). Biel cechuje przede wszystkim całą podeszwę i charakterystyczny logotyp marki Asics, który jako przedłużenie od podeszwy współpracuje z syntetyczną skórą i sznurowadłami utrzymując stopę w bucie. Oczywiście nie mogło zabraknąć nazwy modelu i serii po zewnętrznej stronie cholewy. Ta druga umieszczona jest bardziej w tylnej części buta na odbijającym światło tle (3M Revlective).

GT-1000 3 wyglądem przypomina te pierwsze modele Asicsa, kiedy to bieganie w Polsce rozpoczynało boom. Powiewu nowości nadaje mu zastosowana modernistyczna kolorystyka i szersze przejście „plastiku” z tyłostopia na przodostopie (stosowane już od co najmniej sezonu). Ten mostek na podeszwie zewnętrznej, odpowiedzialny za kontrolę pronacji podczas przetaczania stopy, tym razem jest znacznie większy niż w pierwszych modelach. Inne podejście w porównaniu do drugiej edycji GT-1000 pokazuje także budowa podeszwy zewnętrznej i dodany system „Guidance line”. Powiększona powierzchnia przyśrodkowej części tyłostopia, ukształtowana w charakterystycznym dłuższym łuku, z pewnością współpracuje z solidnym mostkiem bardziej stabilizując stopę. Tę funkcję zapewne polepszyć ma też większa powierzchnia kontaktowa pod paluchem. Wspomniany wyżej system, wcześniej dostępny tylko w wyższych modelach, ma zharmonizować działanie buta wraz ze stopą wspomagając jej działanie. Dalej już mamy zwykłą piankę SpEva (podobno przebudowaną) i ulepszoną „asicsowską” gumę węglową AHAR +. Pianka ta, co prawda charakteryzująca się potrójną gęstością w części tylnej (mamy ulepszony system wsparcia Dynamic Duomax po wewnętrznej stronie, żelową wstawkę po zewnętrznej stronie i piankę podeszwy), w końcu jest znacznie cięższa od stosowanej w wyższych modelach pianki Solyte. Przez to też możemy lekko utyskiwać na wagę buta. Ta wahająca się w granicach 340 – 367 g (podaję za najpopularniejszymi zagranicznymi stronami testowymi) przy lepszym dopieszczeniu szczegółów mogłaby być mniejsza. Choć suma summarum użycie lepszych materiałów, dopieszczenie zapiętka (podobno jakiś inny) i dodanie wkładki żelowej z przodu (w okolicach palucha) rekompensuje ten mankament. GT-1000 3, przy tych kilku różnicach wyglądają jak stare i dobre Asicsy. Z przyjemnością i z tym młodzieńczym uśmiechem chciałem je wypróbować...

Widok od środka.
Tradycyjnie, jak to w poprzednich testach, pierwszym celem było przebiegnięcie w butach około 100 kilometrów. Celem drugim było wypróbowanie modelu podczas kontaktu z wieloma powierzchniami i podczas różnych treningów. Tradycyjnie nie do końca udało mi się zrealizować ten drugi postulat. Problemem były moja kontuzja i rzecz jasna – charakterystyka buta. Ta pierwsza zdecydowanie podwoiła kilometraż na bieżni mechanicznej i zmniejszyła dystans treningów funkcyjnych . Druga nie pozwoliła brodzić po śniegu czy biegać w deszczu – w końcu testowany but to nie „trailowiec”. Mimo tego i mając ku temu szansę spróbowałem pobiegać po oblodzonych drogach leśnych i nawet byłem zaskoczony radzeniem sobie w takich warunkach. O przyczepności na czystym lodzie nie ma co marzyć (nie ma takiego buta), ale drobnienie kroku pozwoliło na względnie kontrolowane utrzymanie truchtu. Wracając jednak do początku testów i pierwszego założenia, GT-1000 3 przyjemnie przetaczał się z pięty na palce podczas chodu. To powtarzalna zaleta każdych Asicsów. Powtórzę to zawsze bez zająknięcia. Podczas biegu na bieżni w klubie fitness było podobnie. Przetaczanie było płynne aczkolwiek lekko twardawe, jak to w dawnych, klasycznych Asicsach Gel-1120 (albo 1110 – bo taką miały numerację te MOJE PIERWSZE ;-). Cokolwiek by nie mówić ta twardość z każdym kilometrem nikła (na bieżni „przebiegło się” ok. 70 km), a wcześniej opisywany „wadliwy” ciężar nie był wcale odczuwalny.
Ulepszone "słabe elementy".
Mimo wszystko na pierwszy plan, i to bez wpływu zwiększającego się kilometrażu, wysuwała się niesamowita stabilność buta. Moja niestabilna lewa stopa (jedna z pośrednich przyczyn kontuzji kolana) całkiem fajnie radziła sobie ze sporą wagą 85 kg. Większość kilometrów przebiegana w tempie wybieganiowym nie sprawiała najmniejszych problemów butowi. Było przyjemnie, nawet w śnieżnych warunkach (choć najlepiej na asfalcie). Co innego szybsze tempo poniżej 4:30/km. Na bieżni jeszcze do udźwignięcia przez GT-1000 3. Ba nawet, ta „czwórka” była ok. Na szybszych, choć krótkich, przebieżkach na asfalcie (niestety tylko tak komfortowo mogłem zrealizować wyższe prędkości) but tracił już na płynności a jego twardość mi przeszkadzała. Również na podbiegach na polnej drodze coś mi nie pasowało w pracy z podłożem. Znacznie mniejsza giętkość podeszwy (w porównaniu z wcześniejszymi modelami Asicsa) jakby przeciwstawiała się fazie mocniejszego wybicia i grzebnięcia stopą. Oczywiście by być jasnym podkreślam, że nie mówię o pracy podeszwy na poziomie buta trailowego kiedy to często pokonanie samego jej oporu stanowi trudność. Podkreślam tę lekką sztywność wyczuwalną przez doświadczonego biegacza podczas przyspieszeń czy fazy odbicia w trakcie pracy funkcyjnej stopy.


By jednak zaznaczyć jeszcze raz i wyraźniej zalety buta - ten wydaje mi się typowym modelem na wybiegania. Wolniejsze bieganie było w nim bardzo przyjemne i stabilne. Ja z pewnością do tego celu Asics GT-1000 3 użyję. W sumie wieczór pospinningowy, podczas którego sfinalizowałem ten tekst, takim wariantem treningu zakończyłem. Wydająca się bardziej trwała siatka meshowa (problem ze ścieraniem się w okolicy piątego palca nie wystąpił) czy solidniejszy zapiętek (poprawiona wcześniejsza wada Asics) przekonuje. Poza tym największy plus, czyli solidnie zbudowana podeszwa z pewnością ułatwi trenowanie niejednemu nadpronatorowi. Mi pomogła i zapewne pomoże w ciągu kolejnych kilometrów...


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.