Odtwarzacz HiFiMAN HM-700


Idąc za ciosem współpracy z dystrybutorem paru ciekawych zagranicznych marek, firmą Rafko, zdecydowałem się sprawdzić dla Was kolejny interesujący produkt – odtwarzacz multimedialny HiFiMAN HM-700. Chciałem ocenić go pod kątem spojrzenia biegacza i instruktora fitness, czyli podczas moich codziennych zajęć. Czy to małe urządzenie warte jest swojej ceny?


Amerykański producent HiFiMAN, jak zwykle marketingowo odrobił zadanie domowe – opakowanie zewnętrzne HM-700 okazało się bardzo praktyczne i estetyczne. Czarny karton o wymiarach 12x22x4cm ze złotym logo otwierany od góry z zamknięciem na magnesach, robił wrażenie. Taka sobie kwintesencja łączenia funkcjonalności z drobnym „show”. W środku każdy element - odtwarzacz HM-700, słuchawki dokanałowe RE-400B, zestaw 7 par wkładek, dwie przejściówki do kabli – zapakowany był w oddzielny woreczek lub ochronne miękkie tworzywo. Dodatkowo dołączono jeszcze instrukcję obsługi i gruby, zamszowy woreczek-etui. Wszystko po to by klient był zadowolony a po otwarciu karton ze wszystkimi nieużywanymi dodatkami mógł spokojnie czekać w szafie.


Podobnie, jak w poprzednim tekście dotyczącym słuchawek dokanałowych Polk Audio UltraFit 3000, wykończenie kabli nie pozostawiało złudzeń co do jakości wykonania. Zresztą wygląd odtwarzacza również. Plastikowa, twarda bryła o wymiarach 49x105x12mm i wadze 82 gram sprawiała wrażenie jakby pochodziła z XXII wieku. Przeszklona górna połowa (2-calowy wyświetlacz LCD ukryty za 2-3 mm pleksą) wraz z umieszczonymi na środku odtwarzacza przyciskami nawigacyjnymi, nadawała tego nowoczesnego designu. Swoją drogą przyciski te przypominają zawiasy, a kolejne strzałki nawigacyjne w dolnej połowie na pierwszy rzut oka zdają się być tymi właściwymi dotykowymi (ale nie są!) decydującymi o wyborze utworu czy zmianie ustawień. Zupełnie futurystycznego blichtru dodaje także wyraźna zmiana kształtu u dołu, gdzie umieszczone są gniazda słuchawkowe i USB. Pogrubienie to ułatwia trzymanie odtwarzacza przy okazji jego użytkowania. Co do technicznych specyfikacji producent nadmienia o zbalansowanym gnieździe słuchawkowym (TRRS), sekcji wzmacniaczy słuchawkowych AD8032 i AD8534 oraz przetworniku DAC SigmaTel 3770. HiFiMAN HM-700 ma wbudowaną pamięć 16GB, obsługuje praktycznie większość znanych formatów (WAV, MP3, FLAC, APE) a czas pracy jego baterii to 15 godzin.

Jako zwykły biegacz i instruktor fitness nie bardzo mogę wypowiadać się odnośnie technicznych parametrów urządzenia (zresztą parę ominąłem, a w poczynionych researchach ogólnie oceniane jest to przyzwoicie). Co do wartości użytkowych wręcz uczynię to z przyjemnością. Zacznijmy od najmocniejszej strony testowanego odtwarzacza – dźwięku. Ten zdecydowanie oferuje dużo. Ciepła barwa wokali, głęboki, idealnie w górze brzmiący ton i wyraźny nigdzie nie uciekający bas. W porównaniu do taniego Mediona, którego zazwyczaj używałem – przepaść. Nawet lepszy, na trudniejsze warunki, Creative Zen Stone, wyraźnie mu ustępował. Oczywiście to wszystko wysłuchiwane było poprzez dołączone do kompletu nietanie (ok. 400 zł) słuchawki dokanałowe RE-400B. Jeszcze większą i mocno słyszalną różnicę można było poczuć przy odsłuchu na całą salę fitnessową. Powiem szczerze - takiej jakości dźwięku wcześniej u nikogo na zajęciach nie słyszałem. Czystość barwy na maksymalnej głośności przewyższała moje oczekiwania. Nawet w momencie pierwszego odsłuchu przez słuchawki nie przyszło mi do głowy, że można to przenieść na zewnątrz. Zdecydowanie można i to jeszcze jak.


Fajnym pomysłem jest także znaczne zminiaturyzowanie odtwarzacza tak by wrzucony w specjalne etui (można dokupić) mógł z łatwością stać się towarzyszem Naszych treningów. Te 82 g są praktycznie niewyczuwalne. Tym bardziej na ramieniu. Natomiast szeroki wyświetlacz pozwala całkowicie kontrolować wybierane utwory.

Szukając dziury w całym, funkcjonalność urządzenia mogłaby zostać lekko usprawniona. Oczywiście, że mamy tutaj sporo możliwości zabawy z utworami, patrz zmiana brzmienia np. na rock, pop czy electronic, ustawienia różnych opcji powtarzania np. od punktu A do B czy manualne dostosowanie equalizera. Mamy również zmiany jasności wyświetlacza, autowyłączania podświetlenia czy formatu urządzenia a do tego kolorowy wyświetlacz (mała rozdzielczość, ale po co komu większa podczas biegania?). Jednak przyciski nawigacyjne, wyglądające na dotykowe czasem zupełnie zbijają z tropu – często myślałem, że faktycznie palcem jestem na klawiszu, gdy ten znajdował się niżej. Warto byłoby pomyśleć o dodatkowym slocie na kartę pamięci, bo przecież w dzisiejszych czasach wypełnienie 16 GB muzyką wbrew pozorom nie jest takie trudne. Tym bardziej dla wybieganego biegacza/bywalca klubu fitness.

Podsumowując HiFiMAN HM-700 jest produktem nie do końca udanym estetycznie. W porównaniu jednak do innych tego typu urządzeń jakością dźwięku przewyższa pozostałe (to samo uważają inni recenzenci). Gdybym miał zatem wybierać pomiędzy innymi odtwarzaczami wybrałbym tę jakość, której nie słyszałem nigdy wcześniej. A funkcjonalność...podczas biegania liczy się tylko ta piękna melodia...


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.