Odliczanie wsteczne Volvo Triathlon Series Brodnica i sięganie po marzenia...


Wspaniałe dni czerwcowe nastały. Dla wielu zwyczajnych, przeciętnych, znudzonych życiem ludzi fakt obojętny. Dla bardziej dbających o samorozwój i permanentne szczęście - momenty cudowne. Trwa najpiękniejszy okres roku kiedy to kwitnące wszędzie kwiaty godzą się mocno grzejącymi promieniami słońca. Z kolei dla startujących w inaugurującym serię Volvo Triathlon Series w Brodnicy (między innymi autora tej stronki) czas lekko nerwowy. "Godzina W" już niebawem. Ja podniecony jestem tym coraz bardziej - w końcu to mój absolutny debiut. Zarówno w tej przepięknej dyscyplinie sportu jak i tym dystansie. Odliczanie wsteczne trwa...

Jedyne czego mogę być pewien w tym momencie to to, że treningowo naprawdę daję z siebie wiele (wgląd poprzedniego planu tutaj). Momentami sam już nie wiem czy trenuję amatorsko czy zawodowo. W końcu jako instruktor sporo treningów wykonuję z uczestnikami zajęć spinningu w macierzystym klubie fitness Seven. Poniekąd jest to mój zawód, więc złośliwi powiedzą, że przeszedłem na zawodowstwo ;-)  

Poważnie mówiąc od początku maja nie miałem żadnego treningowego dnia wolnego a średnia treningowa (nie licząc jednostek rozciągających) wynosi coś ponad 1,5h dziennie. Zaawansowani triatloniści powiedzą, że to norma. Oczywiście...tyle, że ja do tej pory byłem może bardziej zaawansowanym maratończykiem trenującym sześć razy w tygodniu. Mimo tak sporej różnicy obciążeń treningowych zdradzę Wam, że zaskakująco dobrze znoszę nowe objętości treningowe. Tradycyjnie od poprzedniego roku strajkuje kolano (lewe troczki rzepki) i wreszcie musiałbym je ogarnąć (w perspektywie kończącego sezon maratonu w Warszawie konieczne). Strajkuje na całe szczęście przy większych tempach biegu. Patrząc na moje słabe doświadczenie triathlonowe raczej na "połówce" kończącej 1/2 IM w Brodnicy tempa 4:30 nie będę w stanie osiągnąć. Adrenalina na pewno zrobi swoje. Pozostałe parametry organizmu o dziwo reagują prawidłowo na cały proces treningowy. W życiu nie wyobrażałem sobie, że względnie na luzie będę w stanie przeżyć 40 km dojazdu na basen, gdzie popływam luźne 2,1kma i wrócę stamtąd o własnych siłach także rowerem. A w ogóle nie przyszłoby mi na myśl, że wstanę o 5:40 po to by zrobić 45 min basenu, po czym w spinningowej sali przez 2h pojeżdżę na rowerze stacjonarnym. O co tu chodzi?! Czy ten triathlon jest tego wart?

Oj, zdecydowanie tak. Sporo przyjemności treningowej, zmian parametrów ciała (powoli zaczynam myśleć o karierze modela ;-) i tych fizjologicznych. Większa objętość treningowa dała takie efekty, że moja racjonalna głowa tego nie przewidziała. Czas powrotu po bardzo ciężkich jazdach spinningowych skrócił się bardzo. Subiektywne odczucia ciężkości treningu w ogóle gdzieś się zagubiły (troszkę mnie to przeraża...). Quasi-testowe (a to komu coś pomagałem, a to się bawiłem) starty miesiąc temu przy delikatniejszym treningu pokazały luźno biegane czasy sprzed dwóch lat przy obecnie większej wadze. Ostatnio nawet lekko waga drgnęła...co tym bardziej mnie cieszy.

Mimo wszystko podniecenie, strach, nerwowość, oszołomienie i co tam jeszcze narasta. Wiem, że dałem z siebie prawie 100% (biegowo nie mogłem zrealizować pełnego planu). Wiem, że moja głowa nigdy jeszcze mnie nie zawiodła (a motywację buduję już od dobrego miesiąca). Wiem, że stoi za mną fantastyczne grono przyjaciół i rodzina, którzy mnie dopingują jak mało kto. Mimo wszystko zawsze jest ten czynnik braku doświadczenia. Czynnik zaważający na wszystkim. Cokolwiek by się nie zdarzyło już jestem zwycięzcą, bo spróbowałem. Bo przez te parę miesięcy sięgałem po marzenia i stałem się sportowcem trenującym naprawdę na fajnym poziomie (wcześniej myślałem, że mam za słabą psyche na to...). A...no i kończące "wiem". Wiem, że jak stanę na linii mety z córką na ramionach to się rozpłaczę... (i stary, głupi już parę łezek puściłem...)

Dobra...dosyć mataczenia. Czas na plan na najbliższe ostatnie dobre 2 tygodnie.


pon
wt
śr
czw
pt. 
sob
ndz
45' basen
+
45'spinning
r: bieg BNP 55'
w:45'spinning

45'basen
+
2h spinning
2h rower
+
bieg 15-30'
45'spinning
+
45' bieg
rower 120-150'
+
(ew) basen
45' basen
(jeśli był w sob to W)
45' basen
45'spinning
+
bieg BNP 60'
45'basen
+
2h spinning

45'spinning
+
 bieg 45'
bieg 60'
+
45' basen
rower 120-150'
start:10km
45' basen

45'spinning
+
bieg BNP 50'
45'basen
45'spinning/bieg 30'
W
W
1/2 IM
Legenda: r - rano; w - wieczór; "+" - trening łączony; bieg BNP - bieg z narastającą prędkością; W - wolne.

Oczywiście pewnie jakieś drobne odchylenia od planu nastąpią (nigdy nie przewidzę dodatkowego klienta, godziny zajęć mniej czy zamknięcia basenu). Sporo jest tutaj treningu łączonego - pamiętajmy jednak, ze z reguły jest on wykonywany  na maksymalnym tętnie do 150 (poza BNP). 

Zatem do zobaczenia na trasie brodnickiego triathlonu. Doping będzie potrzebny...


Wsparcie treningowe:



 

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.