Brubeck kolekcja letnia 2015



Czekaliśmy na upał bardzo mocno. Ja wraz z marką Brubeck tym bardziej. Na początku czerwca co nieco słońca się pojawiło. Skrzętnie to wykorzystałem by zrealizować zaplanowany projekt. Jednak dopiero lipiec pozwolił w pełni rzetelniej „poczuć” test letniej kolekcji Brubeck. Efekty całkiem ciekawe poniżej.



Cała kolekcja składała się z trzech elementów: koszulki bez rękawów Athletic, spodni 1/2 Athletic Running Force oraz skarpet Running Light. Dwa pierwsze elementy zapakowane były w oddzielne kartony, natomiast ostatni w tradycyjną kartonową zawieszkę. Wszystko schludnie i profesjonalnie. Zresztą podobnie jak pierwsze wrażenia dotykowe. Koszulka (62% poliamid, 38% poliester) miękka i przyjemna w dotyku, spokojnie mogłaby pełnić funkcję zapasowej poduszki. Pierwsze spojrzenie zdradzało liczne ciekawie skonstruowane strefy funkcyjne (rozmieszczone w najbardziej potliwych miejscach ciała ludzkiego w opcji większe dziurki na zewnątrz, mniejsze w środku). O dziwo jej ciemnoczerwony kolor plus pomarańczowe designerskie linie - wstawki (wyczuwalne tylko zewnętrznie dopiero przy mocnym docisku palcami, zakończone z tyłu dwoma odblaskowymi polami) zupełnie nie nadawały jej znamion agresywności. Zupełnie inaczej pod tym kątem wyglądały spodenki 1/2 Running Force. Te materiałowo bardziej śliskie (96% poliamid, 4% elastan), krojem (ciekawie łączony krok), wykończeniem uciskowymi taśmami (3 cm lekko rozciągliwe wstawki w pasie i na końcach nogawek) oraz dodatkowym strefowaniem (po dwie trójkątne duże strefy z boku) wydawały się bardziej zaawansowane. Mimo wszystko mogły obok pojawić się jakieś kolejne wstawki, linie i niepotrzebne elementy, które zupełnie przekombinowały by produkt (a tak tylko w połowie lewego uda mamy nazwę marki Brubeck i kieszonkę na zamek z tyłu – obie odblaski). Osobiście nie lubię odzieży próbującej zbyt mocno dorabiać charakteru posiadaczowi stąd bardzo cieszył mnie taki wybór designerów Brubecka. Skarpetki Running Light podążały już wyznaczonym standardowym szlakiem lepszych producentów tego typu wyrobów. Skład (57% bawełna, 17 polipropylen z jonami srebra, 5% poliamid, 2% elastan), grube i miękkie warstwy na piętach i całej długości palców, płaskie szwy (wyczuwalne na przejściu paznokieć – palec), praktyczne ściągacze (2 cm na łydce i 4cm utrzymujący skarpetę na stopie) oraz rozmieszczone kanały wentylacyjne na grzbiecie stopy. Tu warto podkreślić bardzo wysoki standard materiałowy – jony srebra pewnie jeszcze długo dotyczyć będą tych lepszych produktów – jak i charakterystyczną „brubeckowską” budowę ściągacza na łydce z ułatwiającym ściąganie grubszym materiałem-chwytem z tyłu. Wszystkie cechy całej kolekcji przekonywały mnie, że testy praktyczne na pewno będą ciekawe. Zresztą przez tę ciekawość koniecznie musiałem lekko przesunąć datę planowanej publikacji. Upały przecież pojawiły się niedawno. Jak ja niestrudzony badacz właściwości sprzętu sportowego mogłem odpuścić taką szansę? Tym bardziej z nową marką kojarzącą się z przeciętnym standardem a dającą mi produkty bardzo interesujące jakościowo.


W przekazanej odzieży spędziłem sporą liczbę „treningogodzin”. Oczywiście większość czasu używałem kolekcji razem. Czasem na dodatkowe, możliwe oddzielne testy zdecydowałem się w stosunku do skarpet Running Light (więcej o 4 h spinningu, 4 h jazdy rowerem na zewnątrz, start w biegu krossowym na 10 km) oraz spodenek 1/2 Running Force (dodatkowe 3 h jazdy rowerem z czego 1,5 h podczas treningu łączonego rower+bieg). W pozostałym bazowym czasie na testy poświęciłem 1 h spinningu i około 90 km biegu. Jednak po kolei, bo w końcu pierwsze założenie – tak jak pierwsze wrażenie – także muszę opisać. Podczas poznawania się zwróciły moją uwagę bardzo luźny i „przewiewny” krój koszulki (plus w dalszym ciągu ta miękkość opisana wcześniej), ciasne i mocno dopasowane spodenki z ciekawym wykończeniem krocza (można było mówić o dyskomforcie, jednak tu uwaga - rozmiarowo z powodu moich umięśnionych kończyn dolnych mogłem wybrać poziom wyżej), standardowo miękkie wykończone bawełną podeszwy skarpet. O dziwo z tropu najbardziej zbijała mnie ta budowa spodenek. Mocno obcisłe, nawet z trudnością ubierane i dopasowane (później przy kolejnych założeniach było już łatwiej), choć producent wyraźnie podkreślał to jako świadomy system Nilit Innergy (przędza z wbudowanym naturalnie występującym dodatkiem mineralnym; zamiana energii cieplnej w głębokie promieniowanie podczerwone dające uczucie delikatnego ciepła co pobudza ciało, poprawia wygląd skóry, elastyczność mięśni i regenerację potreningową). Co by nie mówić jakiś dziwny efekt założonych spodenek czułem i przyzwyczajałem się do niego w trakcie noszenia.


Pierwszy treningowy chrzest spinningowy zgodnie z przeczuciem najlepiej zniosły spodenki. W okolicznościach wilgotności i temperatury lasów podzwrotnikowych (takie chyba ma nasza klubowa sala spinningowa) w strugach lejącego się ze mnie potu zawilgotniały mocno, choć potu w ogóle nie wchłonęły. Co innego koszulka czy skarpetki – można było je wyrzynać, choć tu warto dodać, że na tle konkurencji nie znalazłem takich o właściwościach odmiennych. Klasyfikować możne je w standardowej klasie dobrej półki (biorę poprawkę na produkty zupełnie nie dedykowane pod ten rodzaj warunków). Kolejny trening na bieżni mechanicznej pokazywał, że koszulka ponownie lekko w tym parametrze kuleje. Jednak co ważne podkreślenia - w testach zewnętrznych odmieniło się wszystko. Podczas każdego rodzaju treningu biegowego (spokojne bieganie, szybszy trening tempowy czy siła biegowa, a nawet 30 km BNP) w ogóle nie narzekałem na zawilgocenie koszulki, a jej krój i delikatność potęgowały uczucie komfortu. Zdecydowanie przy tej swojej miękkości była lepszym wyborem na upał niż sztuczne bezrękawniki. Spodenki niezależnie od warunków spisywały się jak wcześniej. Dziwne uczucie obcisłości, charakterystycznej budowy płaskich szwów znikało podczas trwania treningu. Początkowe wrażenie utrudniania ruchu zupełnie gdzieś uciekło nawet podczas dłuższego kroku biegowego o większej częstotliwości. Ciekawie uszyta wewnętrzna część pachwin, o dziwo, nawet podczas dłuższych treningów zachowywała się minimalnie lepiej niż normalnie krojone spodenki. Inaczej też działały ściągacze dolne. Na początku założenia specyficznie uciskały udo z tyłu porównywalnie do subiektywnego uczucia przedskurczowego mm. kulszowo – goleniowych by po tym przejść do nieopisanego wrażenia wspomagania (podobno badania mówią o zwiększonych o 1st. C temp. Ciała, 8,5 % przepływie limfy, 9,4% prędkości przepływu krwi). Choćby ktokolwiek mówił mi o działaniu marketingowym marki czy zależności bloger – producent – coś w tym musi być. W tych spodenkach biegało się inaczej (czy lepiej tego nie napiszę bo to ciężko stwierdzić...). Co ciekawe sensowne działanie i rozmieszczenie strefowania potwierdzała sól powysiłkowa 30km BNP. Szukając dziury w całym przypadku Running Force można przyczepić się do źle rozmieszczonej kieszonki tylnej (włożone klucze skakały na wysokości dolnego poziomu szpary pośladkowej irytując). Skarpetki dodatkowo spróbowane podczas startu krossowego na 10 km (IV Dycha Wazówny, Brodnica 4.07) i tych kilku najtrudniejszych dla tego typu produktu dłuższych biegów (dwukrotnie 16tki i jedna 30tka) także pokazały swoją dobrą klasę. I o ile czepiając się właściwości stricte startowych (waga, czucie podłoża, dynamika) to nie są one dedykowane do wyższych prędkości. Jeśli chodzi o spokojniejsze bieganie czy wybiegania, treningi tempowe do 4:30/km (przy mojej wadze!) i starty wolniejsze jak i dłuższe komfortowo - dadzą radę. Rzeczywiście odprowadzanie potu w Running Light nawet w tych upalnych warunkach było całkiem dobre (mimo grubości pewnych stref) a stabilizacja na stopie nie odbiegała od produktów najlepszej klasy (w końcu mimo piasczystego i nierównego startowego podłoża).


Na samym końcu warto także zaznaczyć wysoką jakość użytych materiałów. W ciągu tych kilkunastu godzin treningowych i litrów potu poświęcając się, a zarazem wykonując jeden z ważniejszych testów jakościowych odzieży, wyprałem ją może dwa razy. Musiałem, bo po prostu żal było męczyć tak fajnie od tej strony zrobiony produkt (ciekawe jak długo ta bakteriostatyka dała by radę?). Wszystkie te materiałowe parametry działały wyśmienicie ograniczając niepożądane nieprzyjemne zapachy.

Jako biegacz uwielbiający trenować podczas upałów polecam kolekcję letnią Brubecka z pełną odpowiedzialnością. Ja spędziłem w niej sporo fajnych letnich momentów sportowych. Spędzę pewnie i kolejne tylko...niech te upały tak szybko nie odchodzą.



Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.