Mizuno Wave Paradox 2



Pamiętam jak dziś, kiedy parę lat temu kupiłem te pierwsze, moje „mizunki” - Wave Nirvana 4. Wtedy jeszcze nie wiedziałem o butach aż tyle, a doświadczeń biegowych miałem o wiele mniej. Mimo wszystko wspomnienie tego fajnego stabilizującego buta pozostało w głowie na długo. Ostatnio wreszcie wymęczyłem partnerów z Mizuno o nowe wcielenie tamtej szosówki – Wave Paradox 2. Ehhh..te sentymenty. Zobaczcie do czego mnie doprowadziły.



Współczesne buty od paru lat to mieszanka różnych kolorów i odważnej stylistyki. Z reguły każdy model zawiera się w dwóch – trzech opcjach od klasycznych do bardziej szalonych. Nowe „paradoksy” dostarczone mi do rąk własnych chyba mieściły się gdzieś pomiędzy. Sporo niebieskiego w dwóch tonacjach na cholewce buta (lekko ciemniejszy na paskach stabilizacyjnych, sznurowadłach, ich obrębie oraz przodzie palców) oraz limonkowy występujący gdzieniegdzie jako linie na elementach niemeshowych, wewnętrznej zabudowie śródstopia i tyłostopia czy nitkowate wykończenie czarnego logo. Przede wszystkim jednak najbardziej widoczny jest na podeszwie zewnętrznej i wnętrzu języka. Całość uzupełnia biała podeszwa wewnętrzna, srebrne obwoluty u dołu zapiętka (jedna po zewnętrznej z nazwą modelu), odblaski z przodu i tyłu buta oraz trójkątna naszywka z logotypem skomponowana z kolorów przewodnich. Szczególnie ciekawe wrażenie robią designowe dwumilimetrowe podwójne linie po zewnętrznej stronie buta, które bliżej sznurowadeł i głównego logo przechodzą z koloru limonkowego na niebieskawy. Projektanci z Mizuno ponownie zaskoczyli mnie dbałością aż o takie szczegóły estetyczne.


Inną częścią buta przykuwającą uwagę jest czarna „mizunowska” płytka Wave. W Paradox 2 poprowadzona jest ona praktycznie przez całą długość podeszwy. Choć w zależności od strony zupełnie inaczej. W modelu, jak mówi producent, dla szukających maksymalnego wsparcia i stabilności, wysoka potrójna fala o amplitudzie blisko 2,5 cm położona jest przyśrodkowo od pięty aż do połowy śródstopia. Z drugiej strony natomiast mamy pojedynczą krótszą falę (amplituda 1,5 cm) kończącą się poszerzoną warstwą na środku podeszwy (zapewne element zwalniający przetaczanie). Dalej na przebiegu zewnętrznej podeszwy a poza tą szerszą częścią płytki w strategicznych miejscach występuje pięć „kanałów” mających za zadanie stłumić pierwszą fazę lądowania jeszcze bardziej. Zresztą podobnie jak umieszczony z tyłu podeszwy zewnętrznej materiał SR Touch, podobno lepiej amortyzujący i lżejszy od wcześniejszego VS1 (tu dodatkowe rozwiązanie dla biegaczy „z pięty”). Osobiście zainteresowała mnie także budowa płytki Wave na przodostopiu. Poprowadzono jej kształt tak by głowy kości śródstopia stanowiły bazę końcowego przetaczania a palce były luźniejsze i mniej obciążane (płytka na tej wysokości buduje łuk dla wsparcia paliczków).


Skoro już rozpocząłem wątki technologiczne to warto je poszerzyć dalej. Kolejnymi systemami użytymi w tym bucie dedykowanym ciężkim i bardzo ciężkim biegaczom są podeszwa „U4iC”, DynamotionFit, SmoothRide, Premium Insock czy guma X10. Oczywiście systemy te obecne są w zależności od zaawansowania także w innych modelach Mizuno. W „paradoxach” jako flagowym występuje ich naprawdę sporo (nie wymieniałem wszystkich), a z racji poszerzenia całej platformy buta dla uzyskania jeszcze większej stabilności, ich obecność jest całkiem widoczna. Biała podeszwa „U4iC”, udoskonalona i o 30% lżejsza od wcześniejszej pianki AP+, to praktycznie 2/3 podeszwy buta (pozostałe 1/3 to prawdopodobnie AP+). Budując drop z pięty na palce do 12 mm, choć od wysokości blisko 3,5 cm, sporo ma do powiedzenia podczas ruchu w czasie biegu. Wspomaga ją w tym SmoothRide, który przetaczanie i zmianę tempa biegu bardziej upłynnia. Kosmicznie brzmiący DynamotionFit zapewnia podczas tych ruchów dopasowanie cholewki do pracującej stopy. Wszystko to dzieje się na gumie węglowej X10 która jest mniej podatna na ścieranie i uszkodzenie (choć trzeba dodać, że taka mieszanka obecna jest u każdego przecież producenta). Z tych wszystkich technologii najbardziej zaciekawiła mnie wkładka wewnętrzna Premium Insock. Wykonana we współpracy z Ortholite jest naprawdę bardzo szeroka. W strategicznym obszarze wewnętrznej części łuku podłużnego stopy nachodzi na podbudowę podeszwy U4iC i opierając się o ściankę cholewki stanowi dla pronatora dodatkowe wsparcie (ciekawe jak ten proces ma wpływ na trwałość ścianki wewnętrznej?). Podsumowując wszystko - z boku wygląda to na solidny but treningowo – startowy na szerokiej i wysokiej platformie mogącej ponieść sporo nadpronujących kilogramów żywej wagi.

Testy praktyczne przeprowadziłem standardową dla siebie procedurą. Najpierw pierwsze założenie, potem kilkanaście kilometrów na bieżni mechanicznej, a dopiero później terenowe „próby ognia” podczas różnych treningów. Łącznie przebiegłem w nich tylko 80 km, a to z powodów nawracających urazów czy rozpoczęcia sezonu fitness (oprócz pozostałych zajęć trzy dni spinningowe w tygodniu), co bezpośrednio przekładało się na 2-3 dni biegowe w tygodniu (z czego jeden to ledwie parę km rozbiegania). Mimo wszystko wystarczyło by poznać Mizuno Wave Paradox 2 wystarczająco dobrze (ale nie doskonale ;-( ). Pierwsze założenie potwierdzało obserwacje poczynione wcześniej. But dosyć sztywny i twardy w porównaniu do standardów mizunowskich. Podczas chodzenia czuć było te parę centymetrów pod stopami. Mimo wszystko chód był rytmiczny i pozbawiony jakichś odchyleń. Wyglądało na to, że projektanci co do czucia buta na stopie znowu spisali się na medal (słychać było utyskiwania na cholewę zeszłorocznych „paradoxów”). To co w Mizuno lubię, czyli super dopasowana stopa z maksimum wolności na palce, było obecne. Ciekawym doznaniem mimo przecież wysokiej pięty i twardych wstawek przyśrodkowych było wrażenie stąpania głównie po zewnętrznej części sródstopia. W biegu na bieżni but spisywał się przewidywalne, choć znowu twardość i gruba podeszwa dawały o sobie znać. Przy szybszym tempie (ok. 13km/h) płynność ruchu na twardej taśmie bieżni mechanicznej pozwalała zapomnieć o sztywności i ponownie wracało tak, jakby bieganie śródstopiem (osobiście z pięty biegam tylko na ogromnym zmęczeniu). Prędkości powyżej 14 km/h (podkreślam na twardej taśmie!) z pewnością nie były domeną tych butów. Kiedy nastała atmosfera deszczu musiałem ją wykorzystać i wyskoczyć na zamoczone chodniki. Tu ponownie, jak każdy nowy Mizuno, przyczepność nie pozostawiała wiele do życzenia (jednak to trzeba by sprawdzić po 300 km, choć za testowane „startówy” ręczę). Pierwsze spokojne km „na powierzchni” dalej mocno wskazywały tę docelową przez producentów stabilność jako mocny punkt „paradoxów”. Dołożone przyśrodkowo paski stabilizacyjne spełniały swoją rolę odpowiednio i dopasowywały stopę do buta bardzo komfortowo (piankowe wypełnienie wnętrza cholewki?). Mimo, że cholewa przecież bardzo szeroka, pracowała z całością sprawnie i bez zgrzytów. Jak to zwykle bywało w przypadku Mizuno – podeszwa zewnętrzna odczuwalnie pracująca na bieżni mechanicznej w warunkach zewnętrznych traciła swoje wady. Choć w Paradox 2 ta jej grubsza warstwa lekko sprawiała wrażenie podobne jeździe pick-upem zamiast osobówką.


Ciekawy tego odczucia podczas różnych wariantów treningów byłem mocno zdziwiony, kiedy „pick-up” perfekcyjnie spisywał się podczas podbiegów czy przebieżek. W końcu ciężki (choć jak na swój wygląd i tak mało – patrz budowa podeszwy) 320 g but tak do końca nie powinien się do tego nadawać. Nawet te moje dawne Nirvany 4 były idealne tylko pod wybiegania. Gwoli wyjaśnienia ta idealność pewnie wynikała z moich ostatnich problemów z lewą niestabilizowaną poprzecznie stopą. Podczas trenowania wyżej wymienionych elementów technicznych miałem wrażenie korekty poprzecznego sklepienia stopy (wcześniej przy wolnym bieganiu ignorowałem to jako taką „fatamorganę”) i fajnego amortyzowania podczas lądowania. Lżejszych biegaczy (mniej niż 80kg) z pewnością doprowadzi to do irytacji, jednak ja zawsze mający problemy z tą fazą podczas SB czy wprowadzenia w dynamiczniejszy trening uśmiechnąłem się od razu. Widocznie wcześniej opisywana budowa całej płytki Wave sprytnie powodowała zdjęcie obciążenia z palców stopy (często się zdarza przy niestabilnej stopie) powodując odbicie bardziej ze śródstopia. Oczywiście miało to swój wpływ na zaskakujące czucie podłoża bardziej sródstopiem, choć przecież na tak naszpikowanej podeszwie ciężko uniknąć biegania z pięty. Tym bardziej słabszym technicznie biegaczom. Z drugiej strony to „błogosławieństwo” przy wykonywaniu kilometrówek czy szybszego ciągłego (prędkości poniżej 4:20/km) powodowało po ok. 20 min tempówki dyskomfort środka sklepienia (zapewne bierna korekta lekko irytowała nie przygotowane na to tkanki). Ciekaw jestem czy przy większej liczbie szybszych kilometrów testowych odczucia zniknęłyby czy by się nasiliły (z przyjemnością sprawdzę to w kolejnym sezonie)?

Podsumowując Mizunno Wave Paradox 2 to but zdecydowanie przeznaczony dla osób ciężkich (powyżej 80-85kg, zależne od biomechaniki) i super ciężkich z tendencją do nadpronacji. Szczególnie tej sporej. Moja umiarkowana pronacja ich specyfikę także polubiła, a przy wadze 85 kg bieganie wybiegań czy krótkich rozbiegań uczyniła sporą przyjemnością przy fajnym przetaczaniu tej wysokiej podeszwy. Przy takich parametrach amortyzacji waga buta i tak jest mała stąd nawet nie odczuwa się jej w trakcie treningu. Odradzałbym jednak użytkowanie buta przy szybszych treningach (poniżej 4:20/km), choć niedoświadczeni i mniej marudni biegacze nie poczują aż tak wielkiej różnicy. Mi ta utracona płynność ruchu już przeszkadzała i wymagała sporo siły by biec szybciej. Co ciekawe krótkie dynamiczne odcinki (podbiegi, skipy, przebieżki) zadziwiły mnie mocno „psując” etykietę buta wybieganiowego – te elementy (choć wolniej realizowane ze względu na ostatnie urazy) biegało mi się idealnie. (Do tej pory nie mogę pojąć jak taka plastyczna korekta biomechaniczna sklepienia jest możliwa???).

Z pełną świadomością mogę przyjąć, że Mizuno Wave Paradox 2 w stajni moich butów zajmą nowo powstałą pozycję – buta wybieganiowego i wprowadzającego do podbiegów i elementów dynamicznych treningu. A że to się w ogóle logicznie nie łączy...a co ja mogę na to poradzić ?! A że to się w ogóle logicznie nie łączy...a co ja mogę na to poradzić ?! Pamiętajmy, że w przypadku tak dużego wsparcia nie ma wielu modeli na rynku, a jeśli są tak uniwersalne...to czasami warto zaoszczędzić.




Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.