Sezon (fitness) rozpoczęty, marzyciele otaczają nas...

lonemind.com

Początek września to nie tylko rozpoczęcie roku szkolnego. To nie tylko zmierzch tego słonecznego, upalnego lata i zapowiedź wielu zachmurzonych, deszczowych dni. To nie tylko krótsze trwanie dnia i ta ciemność już o 21.00. To również rozpoczęcie sezonu fitness, a jak każdy początek czegoś, wiąże się z wieloma marzeniami, celami i imaginacjami lepszych dni. Pytanie czy warto aż tak zmieniać swoją codzienność?



Pewnie wielu marzycieli tak odpowie. Niby tak. W końcu kto nie goni za marzeniami to nie jest ich wart. Prawie racja. Po raz kolejny mam przyjemność rozpocząć nowy sezon fitness, a za parę miesięcy pewnie i sezon startowy. Przez parę lat pracy w fitnessie, wspomaganiu rehabilitacyjnym i treningu sportowym nauczyłem się jednego - cierpliwości. Praktycznie każdy z moich klientów dziwi się jak to mało od nich wymagam i dlaczego nie każę im ćwiczyć intensywnie, dźwigać ciężarów czy biegać szybko od samego początku. A do tego sporą część pierwszych treningów poświęcam na podstawy, wyrównywanie mięśniowe i rozciąganie. W końcu trzeba nadrabiać stracony czas, a tymi zwyczajnymi i prostymi procedurami się nie da.

Wiecie...tak samo jest z marzeniami...każdy marzy i już widzi siebie u celu. Z pewnością jest to bardzo motywująca część treningu. Jego składowa. Moją drugą składową, nawet i ważniejszą tym bardziej im dłużej w tym wszystkim tkwię, jest świadomość pracy, którą należy wykonać by imaginacja spełnienia się stała się faktem. 

Ilu marzycieli dociera do szczytu? A dlaczego tylko tylu? Pewnie dlatego, że widząc niespełnionych pozostałych marzycieli domyślają się swoich nikłych szans. A jak się domyślają to zaczynają się bardziej starać. Cierpliwie starać. Pytanie czemu nie wpadają na to Ci inni...

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.