Powoli wracam do systematyki...



Długo na to czekałem. Ba jakieś tam treningi rozpoczynałem ze dwa tygodnie temu. Takie jednostkowe bez ciągłości. Po tym tygodniu, taki pierwszym już z lekką nutą kumulacji lekkich obciążeń adaptacyjnych, mogę stwierdzić, że sezon 2015/16 rozpoczął się pod koniec października 2015. No fajnie. Ciągłość treningu będzie teraz gonić ciągłość...mimo, że zdroworozsądkowo ustaliłem troszkę luźniejszy sezon. Przy dwójce dzieci (i braku kasy z wyniku sportowego) nie da rady sięgać po maksymalne cele. Zresztą sama ciągłość i systematyka treningu, nawet lżejszego, jest już czymś nieopisanie fajnym. Za jakiś czas później z tego skorzystam.


Tradycyjnie początek sezonu obfitował w sporą dozę rozciągania. Od połowy października już coraz częściej dokładałem co nieco z tej relaksacyjnej formy treningu. Miało to swój wydźwięk w całkiem dobrych prawie wzystkich zakresach mięśniowych. Te gorsze segmenty (górna część klatki piersiowej i prostownik grzbietu) jeszcze pozostały stąd odrobinę roboty jeszcze przede mną. Od podobnego okresu zacząłem włączać także ćwiczenia stabilizacji w formie leżącej. Leżenie na plecach z dwiema nogami uniesionymi, mostek tylny z jedną kończyną wykonującą praktycznie wszystkie ruchy czy leżenie na boku z pracą obukończynową. W tym tygodniu takich jednostek, już z potrzebnymi pozami w staniu, wykonałem trzy. Dodatkowo na podobnie bólowo reagujące nogi (lewe troczki rzepki) dołożyłem unoszenie prostej kończyny w siadzie przy stabilnej miednicy czy wzmacnianie osłabionych mm. kulszowo - goleniowych w podporze tyłem (jednonóż i obunóż). Całkiem sporo problemów niestabilnej lewej nogi pokazały te stania. Dużo roboty przede mną, choć co ciekawe już czuję jako taką poprawę.


Biegowo zrealizowałem póki co pięć treningów. Z reguły był to około trzy kilometrowy dobieg do pracy. Dwa razy przedłużyłem to o powrót z pracy z lekkim nadrobieniem drogi. Musze uważać, bo troczki mocno reagują (cały czas jeżdzony spinning) i powolne wprowadzanie aparatu ruchu tylko może pomóc. Przy okazji muszę ogarnąć tę bezkontuzyjną jazdę na spinningu. (ciekawe czy samymi nawykami mi się uda czy będę musiał poczekać na czas pracy na siłowni).  W przyszłości planuję pobiegac lekko dłużej (ok. 45 min.) i zobaczymy czy uda mi się jutro. Poza tym będę musiał gdzieś dorzucić kolejne 40 minut ze dwa razy w tygodniu jeszcze. Razem takie trzy jednostki przy dwóch dobrych dniach rowerowych powinny starczyć. A poza tym praca wyrównawcza, działanie na nawykach mięśniowych no i więcej platformy balansowej czy ćwiczeń w staniu.  Fajnie jest znowu ćwiczyć systematycznie...powoli i spokojnie do celu. Ale o tym następnym razem...


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.