Suplementy Etixx - segment "Endurance" i "Performance" (cz. I)



Zapewne każdy z Polaków zna Michała Kwiatkowskiego. Kolarz od paru lat jeżdżący w zachodnich grupach kolarskich, między innymi w Etixx - Quick Step (wcześniej Omega Pharma – Quick Step), stał się poważną marką światowego sportu. Z tego względu między innymi zainteresowałem się sponsorem jego (byłej już) drużyny – belgijskim producentem suplementów Etixx. W Polsce ta gwiazda również wschodzi (parz np. partner 37. PZU Maratonu Warszawskiego), choć firma poza granicami działa od 2009 r. Byłem ciekaw co wnosi razem ze swoimi produktami do nas.



Na początku małym wstępem tradycyjnie napiszę co nieco o filozofii belgijskiej marki, a z racji tego, że gama produktów jest bardzo szeroka to cały test rozbiję sobie na trzy części prezentowane cyklicznie na łamach mojej stronki. Oczywiście ta pierwsza traktująca o firmie, segmencie „Endurance” (żele) i „Performance” (żele, batony, carbo-loadery) będzie najdłuższa. Kolejne mówiące o segmencie „Recuperation” (napój białkowo – węglowodanowy i cz. II) i Etixx Iron 125 AA (z „Endurance”, ale nie mogłem sobie odmówić ciekawości oddzielnego testowania, cz. III), znacznie krótsze, będą kończyły próbę Etixx. Producent w zależności właśnie od tych podgrup asortymentu posługuje się pięcioma kolorami zdobiącymi etykiety opakowań u góry wśród dominującej bieli i charakterystycznego ciemnoniebieskiego logotypu marki oraz graficznych elementów przedstawiających nazwę i smak wyrobu.. W podobnym ciemnoniebieskim na obrzeżach występuje etykieta „before/during/after activity” (patrz np. „ucho” przy żelu) sugerująca spożycie suplementu. Produkcja pierwszego „wspomagacza treningowego” belgijskiej firmie zajęła podobno 6 lat, obejmując etap starannych przygotowań, proces opracowywania i testów. W trakcie tych działań powstała także filozofia produktu oparta przede wszystkim na oryginalności i odpowiadaniu na określone potrzeby sportowców światowej klasy. Realizuje się to stosując najwyższej jakości mieszanki i składniki, choćby np. chelaty, co więcej badając je pod kątem zakazanych substancji (wg WADA i 160 przewidywanych w przyszłości!). Spełnianie wymienianych kryteriów pozwala cieszyć się współpracą nie tylko z zespołami kolarskimi UCI Pro (wspomniany Etixx-Quick Step, ale też Orica Greenedge czy Saxo – Tinkoff), piłkarskimi RSC Anderlecht i LOSC Lille czy wieloma mniej znanymi ekipami z MTB i triathlonu. Dodatkowo Etixx chwali się jedną z najszerszych ofert asortymentu suplementacyjnego dostępnego na rynku obejmującego nie tylko odżywki, ale tez minerały, witaminy i suplementy diety. Zresztą przecież segmentem „Endurance” i „Performance” mamy zająć się już dziś...


Fioletowa podgrupa suplementów Etixx „Endurance” składa się z Iron 125 AA (chelat aminokwasowy żelaza wraz ze „wspomagaczami” jego wchłaniania), Carnitine 1000 (karnityna plus witamina B6), Isotonic (napój izotoniczny z elektrolitami, bez aspartamu), Isotonic Energy Gel (o tym za chwilę) i Beta Alanine Slow Release (karnozyna plus chelat cynku). (W opcji zagranicznego sklepu dochodzą jeszcze Coenzyme Q10 100, Arginine 1000, Citrax, Isotonic Junior Lemon.) Osobiście miałem do czynienia z izotonicznym żelem energetycznym a w przypadku Etixx Iron 125 AA postanowiłem jeszcze chwilę poczekać i sprawdzić działanie suplementacji żelaza w oddzielnym, osobnym terminie (patrz trzecia część testu). Isotonic Energy Gel o smaku limonkowym zainteresował mnie już na samym początku z powodu przedrostka „izotoniczny”. Okazało się, że po zmieszaniu z 500 ml wody (dane ze strony, choć na opakowaniu mowa o 350 ml) z żelu powstanie preparat izotoniczny o osmolalności 270 mOsm/l. Co ciekawe Isotonic Energy Gel w oryginale jest na tyle łatwy w spożyciu, że wystarczy oderwać „ucho”, wycisnąć do ust i niczym nie popijać. W składzie mamy użyty syrop cukrowy, a więc dekstrozę (8%), sacharozę (55%), maltozę (6%) i cukry wyższe (31%), chelaty sodu (220 mg na 40 g żel), potasu (377 mg), magnezu, wapnia, żelaza, manganu oraz witaminę C (40 mg). Całość uzupełniają regulator kwasowości – kwas jabłkowy, konserwant – sorbinian potasu, smakowy aromat cytrynowy i woda. Warto zauważyć użycie różnych postaci cukrów funkcyjnych. Proste zadziałają szybciej, złożone odrobinę później, a wyższe najpóźniej. Producent systematyzuje to jako „Triple action effect” - potrójna struktura cukrów ma zapewniać natychmiastową i trwałą dostawę energii. Takie podejście wyznaje niewielu producentów skupiając się głównie na cukrach krótkołańcuchowych (przede wszystkim maltodekstryna, fruktoza, glukoza) i szybszym dostarczeniu „mocy”. By zakończyć teoretyzowanie o składzie wynotujmy zawartość 96 kcal, 24,1 g węglowodanów (w tym 16,3 g cukrów), 0 g białka oraz 0,39 g soli w jednym żelu.

Pierwsze wrażenia po spożyciu Isotonic Energy Gel opisałbym słowami lekka konsystencja, nie za słodkawy smak i komfortowe otwarcie. Jednorodna struktura żelu wyczuwalna przez opakowanie już od razu nasuwała taką myśl. Smak limonkowy, nie był mdły i przesłodzony, a o dziwo, przy sporej liczbie innych testowanych produktów właśnie to zwykle stawało się dla mnie piętą achillesową wielu suplementów. Smakowanie żelu Etixx było przyjemnością, choć oczywiście gusta gustami. Dla mnie połączenie konsystencji i smaku z łatwością pozwalało go skosztować, nasycić się bez popijania tuż po nim wody. Rozrobiony z wodą (forma płynu izotonicznego) dla mnie był idealnym izotonikiem - smakowo jeszcze delikatniejszy i mniej słodki niż sam żel. Otwarcie góry nawet dobrze chwyconej śliskimi palcami nastręczało czasami problem. Tu remedium było możliwe i szybkie zadziałanie zębami. Z reguły jednak udało się bez trudu otwierać żel rękoma. Z drugiej strony mniej trudne do sforsowania opakowanie po ściśnięciu dłońmi (tym bardziej przez masażystę – fitnessowca) wybuchłoby a żel zamiast w buzi znalazłby się na koszulce. Mocno ściskana folia podczas praktycznej próby pozwoliła pozostać mi suchym. Stąd też ująłem to jako komfortowe otwarcie, a nie łatwe – dla mnie nie do końca zaleta. Dalsze obserwacje co do zachowania produktu w trakcie treningów i startów dołączę na końcu po szybkim przeglądzie podgrupy „Performance”, z którą w końcu przeplatałem testowanie Etixx Isotonic Gel.


W „czerwonych suplementach” póki co polski sklep udostępnia Energy Boost (tabletki zawierające unikalną mieszankę witamin, minerałów, składników pochodzenia roślinnego), Energy Gel Ginseng & Guarana, Carbo – Gy, Energy Gel Nutritional i Energy Sports Bar (wszystkie opisane poniżej). (Belgijski producent w tym segmencie dodatkowo proponuje Manpower, Ladypower, Sport Gumies i Junior Sport Gumies.). Poza tym pierwszym produktem w trakcie testów miałem do dyspozycji wszystkie.

Omawianie zacznijmy od żelów energetycznych, które właściwie w sporej części są „obgadane” poprzednim przykładem. Najprostszy w całym zestawie Energy Nutritional Gel to mieszanka tego samego syropu cukrowego (32 g, ten sam „efekt potrójnej akcji”) z witaminą C (40 mg na 38 g żel) plus sorbinian potasu, kwas jabłkowy, woda i inny aromat nadający posmak coli. Różnicą jest też kompletny brak soli w tabeli żywnościowej. W przypadku Energy Gel Ginseng & Guarana poza 32 g syropu dodano jeszcze 6g dekstrozy, po 1,5 g płynnego ekstraktu z guarany i z liści zielonej herbaty, po 0,75 g ekstraktu z żeń-szenia i żeń-szenia syberyjskiego i 0,75 g tauryny. Tradycyjnie dalej dokłada się witaminę C, sorbinian potasu, wodę i aromat czerwonych porzeczek i wiśni. Jedna saszetka żelu (50 g) daje 37,5 mg kofeiny oraz 2,95% vol alkoholu potrzebnego do ekstrakcji roślin. Mimo wyraźnego smaku czerwonych owoców posmak alkoholu w ustach jest wyczuwalny. Zresztą tak samo jak ten „kofeinowy kop energetyczny”. To ciekawa cecha żelu energetycznego, która może zniechęcić wielu. W moim przypadku bardziej przeszkadzał mi smak coli w Energy Gel Nutritional. Patrząc z innej strony alkohol, podobnie jak kofeina, też jest stymulantem układu nerwowego. Warto dodać, że i tutaj konsystencja „energetyków” nie zmuszała do popijania wodą. Słodycz nie była zbyt przesadzona. Nawet w Energy Gel Ginseng & Guarana – w końcu z 30 g węglowodanów (patrz dodatkowa porcja dekstrozy).


Kolejny testowany składnik podgrupy „Performance” - Energy Sports Bar – węglowodanów zawiera podobną liczbę, bo 29 g (w tym 12 g cukry proste). Przy 2,1 g tłuszczu i białka oraz 1,6 g błonnika kaloryczność batona mieści się w 146 kcal. Dodany magnez (56 mg na sztukę) wzmacnia działanie suplementacyjne. Baton oparty na płatkach owsianych, syropie glukozowym i z cukru częściowo inwertowanego, chrupkach ryżowych jak i polewie jogurtowej zawiera także odrobinę olejów (słonecznikowy, palmowy, rzepakowy) – technolodzy wyraźnie zaplanowali go jako energetyczną przekąskę powstrzymującą głód. Szkoda, że obok mamy dużo emulgatora – lecytyny sojowej, modyfikowanej skrobi kukurydzianej i dalszych sztucznych substancji utrzymującej wilgoć – glicerol czy przeciwutleniaczy – mieszanina tokoferoli. Wszystko to może wpływać na alergie i kończy się standardową etykietą „może zawierać śladowe ilości..”. Opakowany w delikatniejszą folię niż żele otwiera się na pewno łatwiej. Smakowicie też wygląda. Wersja cytrynowa, którą miałem przyjemność jeść, otoczona przez białą, jogurtową polewę mimo licznego próbowania nie znudziła mi się a 40 g baton był w sam raz by lekko podjeść, ale nie wypełnić się za mocno. Producent dla bardziej wybrednych oprócz tego smaku proponuje także czekoladowy (w wersji zagranicznej jeszcze malina i pomarańcza).

Wreszcie najciekawszy produkt linii „Performance” - Carbo – Gy. W 70 g saszetce (choć jest też wersja kilogramowej puszki) rozrobionej w 500 ml wody mieści się blisko 262 kcal, 65,5 g węglowodanów (w tym 2 g cukrów), 0,005 g soli, 1,63 mg wit. B1, 1,86 mg wit. B2, 21 mg wit. B3 (wartości od 130 do 148 % Referencyjnej Wartości Spożycia). Taką magię tworzą 34 g fruktozy, 32 g maltodekstryny, aromaty (kwas cytrynowy, czerwone owoce) plus wymienione witaminy. Co ciekawe wydawałoby się, że złożoność mikstury jest żadna, ta jednak zaskoczyła mnie smakowo kompletnie – przypomniała posmak czerwonej oranżady (nawet jest taka lekko bąblowana krótko po przygotowaniu). Łatwo i bez trudu się mieszała. Brakiem ciężkości na żołądku dziwiła, bo to w końcu kalorycznie równowartość dobrego posiłku.

Pojedyncze zdolności poszczególnych produktów znamy, jednak ważniejszą jest ich skuteczność we współdziałaniu. Przyjemność testowania wybranych suplementów Etixx z podgrupy „Endurance” i „Performance” miałem głównie podczas wielu godzin spinningu, paru treningów biegowych (kontuzja uniemożliwiała pełny cykl treningowy) i dwóch startów w zawodach. Podczas spinningu z reguły sprawdzałem je podczas 2-3 godzin wysiłku ośmiokrotnie. Treningi biegowe oscylowały wokół kilkunastokilometrowych (w tym jedno szybsze wybieganie 30-kilometrowe). Dwa starty to półmaraton i maraton. Podczas tych wszystkich prób zauważyłem, że produkty Etixx cieszą się bardzo dobrą przyswajalnością żołądka. Na spinningu dwukrotnie powtórzyłem ostatnie 45-minutowe jazdy z całego 2,5 – godzinnego treningu kiedy wciskałem w siebie dwa żele. Były również takie 3h kiedy kiedy podwójna porcja Carbo – Gy poprzedzała właśnie podwójną porcję żeli na ostatniej godzinie (spożycie na poziomie 60g węglowodanów/h) . Wszystko bez szwanku i oczywiście we względnym zdrowiu. Po tej długiej jeździe (średnia intensywność na ok. 70% HR z rezerwy) nie odczuwałem się „wyjechany” energetycznie. Smak Carbo – Gy równoważył wszystko ;-), a co ciekawe był na tyle intensywny, że po wlaniu wody na pusty bidon i tak był jeszcze wyczuwalny. Innym interesującym momentem było spożycie Energy Gel Ginseng & Guarana na ostatnich godzinach jazd: podczas dwóch prób wyraźnie żel dawał solidnego kopa energetycznego. Zresztą podobnie było podczas trudnego technicznie półmaratonu biegowego w deszczu i na bruku (Rock'N'Run Bydgoszcz 2015). Po pechowej wizycie w toj-toju zdołałem nadgonić straty i zakończyć start w w zaskakująco dobrej formie (plus czasie 1h26 na pełnej „połówce”). Spożywanie dwóch żeli podczas tej próby odbyło się bez większych niedogodności. Śliska powierzchnia opakowań nie stanęła na przeszkodzie łatwego otwarcia. Wielkim „poświęceniem” dla Was było też spożycie trzech suplementów startowych (w tym jednego batona) w około godzinę, czyli poza wyraźną sugestią producenta co do 1-2 żeli/h (niezależnie od produktu). Obyło się bez żadnych perturbacji żółądkowych. Co więcej w żadnym momencie spożywania produktów Etixx nie odczułem najmniejszego dyskomfortu a odczucie przebywania ich w żołądku było znikome. Czasem Energy Sports Bar traktowałem jako suplement posiłku podczas dłuższych przerw żywieniowych. Spisał się równie dobrze.


Bardzo ważną zaletą produktów Etixx jest ich smak. Mocno „odrywający” od standardowych suplementów wytrzymałościowych (szczególnie Carbo – Gy...dla mnie perełka, tym bardziej przy swoich parametrach). Wszystko to bez dodawania sztucznych słodzików (patrz aspartam i acesulfam) czy barwników. Jedynym minusem moich testów był brak poważnego sprawdzianu w warunkach bojowych, czyli podczas docelowego startu. Kontuzyjny maraton „na jednej nodze” i spożycie sześciu żeli oraz batona w ciągu dotruchtanych 3h23 minut (zamierzone było pójście na całość na 2h59) pokazał brak problemów żywnościowych podczas dłuższych i wymagających wybiegań. Szkoda tylko, że na tak małym tętnie startowym...


Podsumowując całą przygodę z wybranymi produktami Etixx Endurance i Performance muszę potwierdzić dobre opinie zasłyszane w sieci. Suplementy spisały się naprawdę dobrze a Carbo – Gy pokazał mi, że można zrobić rzeczy o wiele lepsze (w pewnych okolicznościach) od konkurencji. Zresztą tak samo żele czy ten niepozorny batonik swoją funkcję energetyczną spełniały bez zarzutu nie przeszkadzając w osiąganiu zamierzonych celów. Teraz tylko czekać na poszerzenie oferty polskiego sklepu by móc wybierać w większej ilości smaków...

2 komentarze:

  1. Może rozwiejesz moje wątpliwości, czy Carbo-GY nadaje się do spożycia przed maratonem celem "dorzucenia" sobie węglowodanów? Czy jest sens zrobić sobie 500ml i wypić 250 wieczorem i 250 rano, czy spowoduje to tylko niepotrzebny wyrzut insuliny? Może należałoby go pić w jakiejś ilości np 20 minut przed startem i wtedy to ma sens?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można dorzucić Carbo-Gy przed maratonem tylko główne pytanie kiedy i w jakiej ilości. Jako superkompensację przedstartową to chyba zdecydowanie lepiej wejść w węglowodany o niższym indeksie glikemicznym, a wtedy dorzucenie paru łyków Carbo-Gy nie powinno być błędem. Jako ładowanie tuz przed startem zawsze stosuję się do słów J. Górskiego (autore podręcznika fizjologii wysiłku z AWF), żeby nie dorzucać węgli między w czasie 2h do 15 min przed maratonem. W tym ostatnim kwadransie przedstartowym jeśli wypijesz 500 ml płynu może to zmusić Cie do małej przerwy tuż po starcie, więc pytanie jaka ilość jest optymalna by postój ominąć. 250ml? Ilość węgli w tych 250 ml Carbo-Gy równoważy dobrze dobrany żel i chyba lepiej w tę stronę iść. No chyba, że jest ze 30 stopni temperatury wtedy możemy wykorzystać Carbo-Gy.

      Usuń

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.