"Łańcuchy mięśniowe i stawowe. (...)" P. Campignion

versusmedicus.pl


Praca masażysty – trenera przygotowania motorycznego jest zawodem, w którym wiecznie trzeba szukać lepszych procedur, ujęć i spojrzeń na zagadnienia branżowe. Zatem z polecenia koleżeńskiego kilka miesięcy temu zakupiłem ciekawą pozycję P. Campignion'a pod tytułem „Łańcuchy mięśniowe i stawowe. Metoda G. D. S. Ujęcie biomechaniczne. Pojęcia podstawowe.” Wiele podtytułów, bo to dopiero pierwsza część z cyklu prezentującego całkiem nowe podejście do ciągów anatomicznych ciała ludzkiego. Krótka recenzja poniżej.


Pierwsza z sześciu książek opisujących koncept Łańcuchów Mięśniowych belgijskiej osteopatki – Godelieve Struyf-Denys, zawiera się w 148 stronach (zależne od tego czy dołączamy w to reklamy na końcu – wtedy mamy dwie strony więcej) . Jest tu całkiem sporo nowatorskiego podejścia wymieszanego - zgodnie z podtytułem - z podstawowym ujęciem i powtórką z biomechaniki. Choć w tym drugim przypadku autor dorzuca wiele ciekawych spostrzeżeń dotyczących zachowań kręgosłupa (linia anatoma, klinicysty czy wg G. D. S.) czy całego ciała ludzkiego (asymetria fizjologiczna). Teoretycznie ilość stron nie rzuca na kolana, jednak ich treściwość w rzeczywistości przekracza ramy książki. Podejrzewam, że jeszcze przez wiele lat słowa Pani Struyf-Denys i Pana Campignion'a będą mi wielokrotnie dźwięczały w myślach...

Cała ciekawa teoria pokrótce zawiera się w prezentacji dziesięciu łańcuchów mięśniowych (oczywiście autor opisuje pięć łańcuchów symetrycznych). Całe te taśmy mięśniowo – powięziowe, przebiegające od stóp do głowy, funkcjonują w sposób skoordynowany, jednak z dominacją jednej z nich. Ten „rządzący” łańcuch nadaje organizmowi kształt, a człowiekowi indywidualny sposób gestykulacji. Co ciekawe autorka koncepcji nie wierzy w zneutralizowanie tego głównego oddziaływania, co przecież równałoby się ze zmianą sposobu funkcjonowania każdego ruchu czy odpowiedzi psychosomatycznej człowieka. W końcu w każdym naszym ruchu zawiera się ten pierwiastek psychiczny – za Denys-Struyf umysłowość, impulsywność, receptywność, wrażliwość czy afektywność. Ten czynnik stanowi wiele o strukturze naszego ciała. Oczywiście autorka koncepcji utrzymuje, że w przypadku nadmiernie dominującej tendencji anatomicznej zaburzającej harmonię ruchów poprzez specyficzną pracę terapeutyczną można przywrócić równowagę i wykonywanie codziennych działań bez zbędnych dysfunkcji. Trzy łańcuchy osobowości (przednio-przyśrodkowy, tylno – przyśrodkowy, tylno – przedni i przednio – tylny) plus dwa łańcuchy relacji (przednio – boczny i tylno – boczny) tworzą sześć rodzin mięśniowych, które pozwalają właśnie na takie skomplikowane wyrażanie się ciała ludzkiego. Wszystko to wraz z podstawowymi pojęciami lenna, rezydencji, zawiasa pierwotnego całą teorię umiejscawiają na podłożu biomechanicznym.

W tym ujęciu niby nie ma nic odkrywczego, jednak po kolei prezentowane na stronach książki wiadomości powoli budują całą ideę Denys-Struyf (w końcu to pierwsza część). Niestety ideę bardzo pojemną i przez to bardzo trudną do zrozumienia i interpretacji. Przecież oprócz zwyczajnego opisu mięśniowego przebiegu taśm (choć P. Campignion bardziej zwraca uwagę na kształt kręgosłupa i całej postawy) metoda G. D. S. bazuje także na powtarzalnych u każdego „wyciskach” dominującego łańcucha (patrz budowa kości krzyżowej czy czaszki), co chyba akurat w niej moim zdaniem jest najłatwiejsze. Przyznam się szczerze, że poniekąd też przez pewne błędy językowe wydania pierwszego i zapewne czytanie książki przez trzy miesiące (klienci, praca, klienci), całą teorię i pozycję „Łańcuchy mięśniowe i stawowe...” doceniłem dopiero po przeczytaniu streszczenia metody w innej książce. Wchodząca w szczegóły opowieść Campignion'a o biomechanice jest momentami mocno techniczna by chwilę później przejść (między innymi też przez używane własne definicje) w powieść o ludzkim ciele. Swoją droga dla metafizyków – fizjoterapeutów to nie lada gratka...


Mimo wszystko „Łańcuchy...” P. Campignion'a polecam każdemu szanującemu się i otwartemu na wszelkie nowości fizjoterapeucie czy masażyście. W końcu to pierwsze polskie wydanie książki z 2010 r. rozpoczynającej tym samym prezentacje całej myśli Denys-Struyf. Myśli tworzonej od lat sześćdziesiątych poprzedniego wieku, a więc pojemnej i mocno inspirującej. (Ważna uwaga – zwyczajnym czytelnikom ta pozycja na wiele się zda)

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.