Leginsy Mizuno BioGear 3000



Biegacz pokonujący sporą liczbę kilometrów troszkę sprzętu niszczy. U mnie nie do końca może jest aż tak „kilometrowo” jednak ofiarą ostatniej zimy padły leginsy, stąd też z przyjemnością skorzystałem ze swoich kanałów i dostępu do sprzętu Mizuno. Ze względu na ograniczony rodzinny budżet zdecydowałem się na najmniej kosztowny wariant - model BioGear 3000. Poniżej opisałem tę testową przygodę...



Zapakowane w worek foliowy leginsy nie były przedmiotem mojego pożądania tak bardzo jak testowane wcześniej „mizunowskie” buty. Mimo wszystko, jak jest zimno, biegać w czymś długim trzeba stąd obecność tej najmniej męskiej części odzieży biegacza przyjąłem z ulgą. Wcześniej, jak wielu biegaczy, miałem problem z przekonaniem się do obcisłych spodni. Jak u większości wygrała wygoda i funkcjonalność. W przypadku Mizuno BioGear 3000 te cechy również były odczuwalne.



Czarne leginsy z jasnozielonymi wstawkami – szwami po bokach jakoś bardzo nie wyróżniają się od innych w porównaniu z ostatnim krzykiem mody - jaskrawymi czy pstrokatymi modelami innych producentów (szczególnie damskimi). Te zielonkawe, szerokie na pół centymetra szwy, ciągnące się na biodrach i w okolicach kolan podwójnie, lekko dynamizują estetykę produktu. Całość uzupełniają odblaskowe logo Mizuno, nazwa modelu na lewej łydce oraz zamki z tyłu i na nogawkach. Podobno bardzo odbijające światła samochodu – jak zapewniali mnie znajomi. Wieńcząc opis należy także wspomnieć o poliuretanowych (10%, reszta poliester) cienkich i bardziej „oddychających” częściach materiałowych (tzw. siatka meshowa) właśnie tam, gdzie podwójne zielonkawe szwy podwajają się oraz kieszeniach – z tyłu większej (z prawostronnie zamykanym zamkiem na biodrach) i z przodu, mniejszej (materiałowej). Producenci oczywiście nie zapomnieli o klasycznej gumce w pasie. Niby to mało ważny szczegół a jednak ułatwia dopasowanie do obwodu pasa biegacza. Na całe szczęście guma jest zamknięta i bez wolnych końców - nie trzeba uważać na wciągnięcie do środka.

Ciesząc specjalistów od marketingu i technologii Mizuno muszę napomknąć co nieco o systemach wsparcia dla biegacza w BioGear 3000. Tradycyjnie sprzęt spod znaku latającego ptaka wykonany jest z DryLite – materiału poliestrowego z domieszkami pozwalającego transportować całą wilgoć na zewnątrz. Z kolei Dynamotion Fit oparty na badaniach biomechanicznych pozwala szyć leginsy tak by najmniej przeszkadzały podczas ruchu, a wręcz bardziej go wspierały zmniejszając drgania czy wzmacniając stawy. Ostatni NightLite to już specjalne wstawki odblaskowe umieszczone w strategicznych miejscach. W końcu biegacz po zmroku musi być widoczny.



W testowanym produkcie przebiegłem ponad 200 km i mogę potwierdzić ten technologiczny slang. Materiał DryLite zdecydowanie przyjemny w dotyku. Wielokrotnie po przeprowadzanym spinningu i dobiegu do domu bezpośrednio po w wilgotnych spodenkach wyrzucał wilgoć na zewnątrz, choć przy jesiennym wietrze komfort cieplny pozostawał zachowany (w ogóle nie czułem dyskomfortu choćby na meshowych wstawkach). W ogóle leginsy spokojnie dawały radę przy lekkim minusie i wietrze także podejrzewam, że z łatwością przebiegam w nich te nasze spokojne ostatnio zimy (patrz jestem biegaczem lubiących i dobrze znoszącym skrajne temperatury). Prane praktycznie raz – kolejne poświęcenie i test zużycia – dobrze zachowywały się zapachowo podczas wielokrotnego użycia. System dopasowania do biomechaniki biegu także całkiem fajnie działa. Ubrane na ciało w żadnym momencie ruchu nie ograniczały mnie czy irytowały. Tu uśmiecham się pod nosem, bo największym problemem była ta wyżej opisana gumka. Praktycznie 80% dystansu testowego przebiegałem bez związania komfortowego obwodu i ciągle dziwiłem się jak to leginsy mogą mi „zjeżdżać” z bioder. Potem po cudownym (!) suple wszystko już było ok. Warto także napomknąć o zamkach w nogawkach, które rozpięte pozwalają przecież kontrolować temperaturę ciała, choć lekko zaburzają komfort noszenia i wsparcie biomechaniczne od kolan w dół.



Bardzo dobrą cechą BioGear 3000 jest widoczność w nocy. Duży ukłon w stronę designerów Mizuno. Praktycznie 5 elementów odblaskowych rzeczywiście daje radę i zapewnia bezpieczeństwo skutecznie. Nie zawsze standardem jest umieszczenie „refleksów” w okolicach zamków przy nogawkach, nie mówiąc już o o sporej wielkości nazwie modelu na lewej łydce. Ta świeci aż miło. Kończąc wątek testów praktycznych co nieco trzeba wspomnieć o kieszeniach. Tylna, większa zmieści np. telefon o wymiarach 12x6 cm, co nabiera dużego znaczenia przy czasem „bezkieszeniowych” bluzach. Co ważne umieszczona jest tak by przechowywany przedmiot nie irytował i znajdował się w okolicach kości krzyżowej. Przednia kieszeń to zwykła, klasyczna (choć szeroka na blisko 8cm) kieszeniówka wewnętrzna. W sam raz na klucze, parę kostek czekolady itp.

Podsumowując Mizuno BioGear 3000 to produkt bardzo przemyślany. Podstawowe leginsy by pobiegać z ogromną przyjemnością z podrasowanym systemem widoczności po zmroku (choć można by dodać jeszcze jakiś większy odblask z przodu). Szkoda jednak, że zamówiłem te tańsze BioGeary...już jestem ciekaw co Mizunowcy zrobili na tym wyższym poziomie (patrz BG5000 i 8000).


1 komentarz:

  1. Biegam w nich praktycznie codziennie (od 15 min dobieg do pracy do 150 min podczas wybiegań) i jeszcze zauważyłem żadnych większych uszczerbków. Brawo Mizuno...

    OdpowiedzUsuń

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.