"Gotowy do biegu" K. Starrett

merlin.pl

Jeden ze znajomych klientów wspominał mi ostatnio o książce poruszającej tematykę biomechaniki biegacza. Zadowolony zaproponował mi przejrzenie lektury (dzięki Pawle!) w celach osobistej, specjalistycznej recenzji. Słysząc taką propozycję nie mogłem z niej nie skorzystać Z braku czasu trwało to o tydzień dłużej niż zakładałem (przepraszam jeszcze raz za spóźnienie Pawle!), choć w sumie przeczytanie od deski do deski zajęło mi blisko tylko cztery godziny. Dziś prezentuje efekty...


Wydawnictwo Galaktyka „wypuściło” na rynek sporo pozycji o bieganiu. Między innymi wcześniejszy bestseller K. Starrett'a „Bądź sprawny jak lampart”. Recenzowana dziś książka sporo ma wspólnego z tytułem pierwszego dzieła byłego futbolisty, zamiłowanego crossfitowca i trenera przygotowania motorycznego – początkowe 50 stron mocno „amerykańskie” i na wyrost oraz cała reszta mówiąca o sprawności w dosyć ciekawy i unikalny sposób. Oczywiście na 304 stronach musiały pojawić się także wstawki marketingowe a propos polecanego sprzętu czy linków do stron. Tu jednak nie ma co szukać dziury w całym, bo jest to już rzecz normalna w przenikającym się świecie specjalistów istniejących na kanwie literatury popularno – branżowej i takich też segmentów w internecie.

O tych pierwszych kilku rozdziałach „Gotowy do biegu” nie ma co pisać. Czytając w pośpiechu, by nadrobić nadszarpnięte zaufanie pożyczającego, kilkukrotnie omijałem zdania powtarzające przerysowane historie biegaczy-amatorów czy nudzącą już argumentację pracy nad biomaszyną i bycia szybkim jak lampart. Swoją drogą takich obrazowych porównań Starrett używa co 1-2 strony tekstu, co mnie osobiście doprowadzało do śmiechu. Podobnie zresztą jak kończące każdy rozdział wpisy drugiego autora książki T. J. Murphy'ego. Nic nie wnoszące i momentami ciągle mówiące o tym samym w ten sam sposób. Autorzy chcieli chyba osiągnąć efekt choćby używany w „Maratonie zaawansowanym” P. Pfitzinger'a, gdzie taki układ wrzucanych co rusz „wpisów z innej beczki” w całkiem solidny branżowy tekst robił różnicę. Tutaj im to nie wyszło...

Na całe szczęście pozostała część tekstu musiała się już przeciętnemu Kowalskiemu podobać. Temat unikany jak ognia w branżowych i popularnych pozycjach – biomechanika i traumatologia biegania – tutaj nie dość, że wytłumaczona w zrozumiały sposób to jeszcze okraszona dwunasto częściowym sprawdzianem sprawności. O tyle fajniej, że każdy z dwunastu punktów jest idealnie zobrazowany fotografiami typu poprawne/niepoprawne a opisy są wzbogacone o sugerowane propozycje ćwiczeń korygujących. Zresztą przy okazji prezentowanych w ostatniej części książki. Tu zdecydowanie autorom muszę oddać – nikt wcześniej w tak konkretny sposób biegaczom – amatorom nie pomógł. Dlatego też z pewnością „Gotowy do biegu” będzie także bestsellerem w Polsce.

Z punktu widzenia literatury branżowej recenzowana pozycja raczej nie ma za wiele do zaoferowania doświadczonym fizjoterapeutom/trenerom. W tego typu procedurach pracy, czyli testowaniu, diagnozowaniu, zwiększaniu zakresu, mobilizacji czy wreszcie wzmacnianiu mięśni Starrett za dużo nam nie pomoże. Ba nawet mocno uczepiłbym się jego wzmacniania nawyku pracy kolana w rotacji zewnętrznej – w przypadku coraz częściej szpotawiących kolana będzie to droga donikąd. Mocno obciążający jest też test przysiadów w stylu Tabaty, gdzie przecież przy sporych niestabilnościach tego stawu testujący może nabawić się większych problemów (pisze o tym, bo nie do końca czułem, żeby przed tym ostrzegano). Patrząc pod kątem pozytywnym autorzy bardzo mocno akcentują potrzebę ciągłej pracy nad sobą, nawet jeśli wykonamy wszystkie dwanaście prób Starrett'a idealnie. Jego (równie amerykańskie) „Codzienne dziesięć minut pracy nad sobą. O nic więcej nie proszę.” i ciągłe powtarzanie o słabych ogniwach oraz ich eliminacji z pewnością szybciej wejdzie do głowy biegaczom niż słowa niejednego fizjoterapeuty.


Podsumowując, poza nudnawym i niezgrabnym początkiem, „Gotowy do biegu” to bardzo interesująca książka w unikalny sposób prezentująca temat trudny a ostatnio bardzo na czasie. Nikt wcześniej nie zdobył się na to by wyjaśnić wiele przyczyn dolegliwości biegowych grupując je w zrozumiałe segmenty i dając klucz do ich wyeliminowania. Taki poradnik musi znaleźć się w biblioteczce zaawansowanego biegacza...


2 komentarze:

  1. Skusiłem się i książka jedzie do mnie. Miałem wpierw pożyczyć od znajomego, jednak za dużo dobrego słyszałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem ta pozycja Starretta będzie bardziej pożyteczna od "lamparta" - mniej tu powtarzania i mniej więcej sporo filozofii autora w niej jest. Dobry początek na dalsze poznawanie własnego ciała...

      Usuń

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.