Prosta istota treningu...

mominspiredlife.com


Obserwując cały świat fitnessowo - sportowy świat (niby to to samo, ale jakoś ja je rozróżniam) widzę dużo. W codziennych szarzyznach klubu fitness czy przeciętnej monotonii biegacza wbrew pozorom dużo się dzieje. Wielu wydaje się, że ich małe niby nieznaczące żywoty treningowe są niewidoczne. Zazwyczaj jest odwrotnie.. W samej biomechanice ruchu, spojrzeniu, nazwijmy to, zmęczeniowym, podejściu do metodyki treningu itp. można czytać jak w zwierciadłach. Te wielkie i małe serca wkładane w spełnianie celów. Niestety tej arcyważnej wytrwałości często można szukać ze świeczką...


Wielu mówi, że istotą prawdziwej miłości jest wytrwałość. Ja sparafrazowałbym to zgoła odwrotnie i moim zdaniem bardzo skutecznie z punktu widzenia treningu sportowego. Istotą prawdziwej wytrwałości jest miłość. Nie inaczej, bo w końcu czym byłby optymalny trening bez wytrwałości w dążeniu do celu? Kolejną historią bez dalszego ciągu...


W końcu by osiągać założone cele trzeba po prostu realizować regularny trening. Ten banał każdy zna i z pewnością potwierdzi. Pytanie zasadne zatem "Jak utrzymać jego systematykę i tym samym istotę?". Odpowiedź prosta. Przyjemnością, zamiłowaniem, miłością do wysiłku.

Uczestnicy tych wielu nieudanych planów treningowych za bardzo wierzyli w swoje wyimaginowane zadania. Za mało, wbrew wszelkiej logice, było w tym przyjemności. Jak utrzymać systematykę jeśli realizacja czynności jest zwyczajnie nieprzyjemna. To prosta istota treningu. Tajemnicy brak.

Trudne cele z reguły wymagają wielkiego poświęcenia i na początku drogi biegacza kosztują sporo. Tym bardziej w tych szybkich czasach "dych poniżej 40 min w 8 tygodni". Zawsze mnie to dziwiło, że nie znając ilości energii, czasu, kosztów potrzebnych do zrealizowania celu początkujący brną w szaleńcza pogoń za liczbami. Prostszą wersją jest zakochać się w wysiłku a cała reszta sama się zadzieje...

Ile tych historii w okół Nas...a ile w wysiłku dziecięcej radości???

3 komentarze:

  1. czytam stronę od początku...
    to najlepszy art ever!!! gratuluję i podpisuję się pod tym co napisałeś.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że ktoś wyraża podobne poglądy odnośnie wysiłku fizycznego. Przyjemność, przyjemność i nade wszystko przyjemność. Pozdrawiam również...

      Usuń
  2. Zgadzam się Łukaszu z Twoim wnioskiem co do przyjemności.
    Jak to mówię- po co robić coś czego się nie lubi?
    Szkoda czasu, życia i energii.
    Zresztą w książce "Waga startowa" jest dobry rozdział na ten temat.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.