Bieganie impulsem dla wielu...




Co rusz słyszy się historie, jak to bieganie zmieniło życie. Nie mówię tylko o parametrach na wadze łazienkowej. Co rusz widać, nawet w Naszej maleńkiej Brodnicy, biegacza przemierzającego chodnikiem swoje trasy. Nieważne czy to jeszcze pierwszy czy dziesiąty kilometr. Co rusz, jako wpisujący wyniki na stronce biegającego brodniczanina, pomstuję czas potrzebny mi na to. Kiedyś zabierało mi to mniej minut...


Te nazwiska wpisywane w tabelkach wyników co lokalny start, idące w postępie geometrycznym, już oo wielu miesięcy zaczęły mnie przerażać. Dzień z "dychą wazówny" to oprócz biegu również 1,5 h wpisywania jego wyników. Mimo, że przecież na listach umieszczam samych brodniczaków to i tak przy samym końcu (po osiemnastu przerwaniach przez żonę i dzieci ;-) boli mnie już głowa. Jednak bardzo lubię to robić - tą moją biegową pozytywną podświadomością. Później przecież te spotkane "literki" znam jakby odrobinę bliżej, W końcu wynik i rodzaj ulubionych startów mówi wiele o człowieku. A sami wiemy jak wyglądają spotkania biegaczy.

Emil Zatopek mówił dosadnie "Jeśli chcesz biegać, przebiegnij kilometr. Jeśli chcesz zmienić swoje życie, przebiegnij maraton". Niby to zdanie jest, jakby na wyrost. Niby odrobinę buńczuczne. W końcu wielu "niemaratończyków" jest na fajnym poziomie życiowym i rozwojowym. Zresztą odpowiedzcie ilu znacie smutnych biegaczy? Jednak nie oto chyba chodzi w tym zdaniu.

Ostatnio z jednym z moich klientów rozpatrywaliśmy ciąg przygotowań do maratonu. Sezon rozpoczęty w listopadzie i uwieńczony maratonem w kwietniu. Ile było wyrzeczeń i ile trudnych treningów. Ile radości i niepewności. I to przez pół roku. Te kilka miesięcy poświęcone pod ten jeden dzień. Jak tu Zatopkowi nie przyznać racji. Dych zrobisz kilka w sezonie. Półmaratonów również. Od nieudanego maratonu nie uwolnisz się tak szybko. Poświęcenie totalnie rozmontowujące hierarchię obowiązków. Choć bez osobistych doświadczeń ciężko to zrozumieć. 

Jednak mimo tego zauważcie jakim impulsem dla wielu jest bieganie. Jak ono mimochodem systematyzuje pewne chaotyczne nawyki. Jak pozwala jaśniej spojrzeć w przyszłość. Jak ono zmienia każdego. 

Choć tych emocjonalnych psychofizycznie 42,195 m życzę każdemu. Ja od tego zacząłem w debiucie i cały czas kocham ten królewski dystans...

2 komentarze:

  1. Maraton - niespełnione, jak na razie, marzenie. Miało być w zeszłym roku ale przygotowania przerwały obowiązki związane z narodzinami drugiego dziecka. Oczywiście nie poddaje się, jak tylko pojawi się więcej czasu to wznawiam treningi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobry tok myślenia. Tak trzymać. Pewna hierarchia musi być. Trzymam kciuki za zagięcie czasoprzestrzeni i odrobinę więcej czasu na przygotowania ;-)

      Usuń

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.