Vitargo Carboloader cz. I (wprowadzenie teoretyczne)


Z firmą Ven-Natura, dystrybutorem suplementów Vitargo na Polskę, testy Carboloadera planowaliśmy już od listopada. Współpraca z innymi producentami czy zakłócające okoliczności poboczne stały od wtedy na przeszkodzie. W końcu udało się dokonać tego w marcu. Z przyjemnością prezentuję efekty pracy. Niełatwe, bo okraszone wprowadzeniem teoretycznym w części pierwszej. Dopiero w tej drugiej części bardziej skupię się na funkcjonalnych aspektach produktu


Szwedzki suplement pojawił się na świecie już w 1993 r, kiedy Lyckerby Starch postawiło sobie za cel stworzenie sportowego napoju dla „wytrzymałościowców” innego niż wszystkie. „Carbo” na bazie skrobi miało stanowić lepszą odpowiedź na wszystkie „glukozowe” produkty konkurencji – szybciej wchłanialne i powodujące mniejsze problemy żołądkowe. Opatentowana w 1994 r. formuła, nie tak łatwo przekonywała zawierzonych w napoje z glukozą i jej pochodnymi. Zmieniało się to stopniowo wraz z kolejnymi badaniami rozpoczętymi na Instytucie Karolinska a publikowanymi od 1996 r. (o nich później). Pozwoliło to wypłynąć Vitargo na szersze wody zdobywając podpisy pod umowami dystrybucji na Niemcy, USA i Szwecję w 1997 r. Rok później Ven-Natura rozpoczęła działalność na Polskę. Cały ten rys historyczny warto zakończyć wzmianką o przejęciu prawa do nazwy i patentu przez Swecarb AB we wrześniu 2001 r.

Oczywiście od tego czasu cały rynek suplementacji wytrzymałościowej uległ sporej zmianie, jednak Vitargo cały czas nieprzerwanie różni się od tego głównego trendu glukozowego czy aktualnie glukozowo – fruktozowego. Wykorzystanie naturalnej skrobi roślinnej, która charakteryzuje się wyższą masą cząsteczkową (600 tys – 1 mln, co daje ogólnie 500 – 700 tys w produkcie) powoduje o wiele mniejszą osmolalność (w 5% roztworze jest to 11 mOsm/kg). Patrząc na glukozę (250-1000 w syropie glukozowym), maltodekstrynę (1000 – 25000) czy dekstrozę (180) i osmolalność pozostałych napojów węglowodanowych (te sklepowe gotowce to ok. 280-300 mOsm/kg) robi to wielką różnicę we wchłanialności. Sama woda, która przecież jest podstawową cieczą w organizmie, w tym parametrze waha się w granicach 5 -15 mOsm/kg (w zależności od zawartości składników mineralnych). Przekładając to na język praktyczny 10 % roztwór Vitargo (24 mOsm/kg) ma połowę osmolalności 5% roztworu Maxim Original (jedne z lepszych parametrów, ale trudno znaleźć w Polsce) i blisko 1/4 osmolalności 5% roztworu Isostar Long Energy, co znaczy, że można by nawet rozrobić Vitargo gęściej a i tak szybciej wchłaniałoby się przez żołądek. Oczywiście dawka 500-600 ml gotowego napoju (72g Vitargo) zawiera 66 g węglowodanów, co w porównaniu z pozostałymi nie różni się znacznie (np. 500 ml Isostara to 75g węglowodanów). Warto tu zaznaczyć możliwość utleniania przez organizm ludzki 60g węglowodanów na godzinę. W wyższych ilościach przetwarzanie węglowodanów było według badań możliwe tylko w przypadku „dwukanałówek” (połączenie glukoza+fruktoza). I tu ponownie warto rozwinąć kolejny ciekawy (i często bagatelizowany) wątek...

Niestety uwikłana w to fruktoza ma swoje za uszami. Już wcześniej mówiono o jej problematycznym metabolizmie. Ja po raz pierwszy usłyszałem o tym od koleżanki dietetyczki kilkanaście miesięcy temu. Z łatwością sprawdzone w sieci badania (nie szukałem daleko, bo w wikipedii) wiążą ją z otyłością i otłuszczaniem wątroby. Oczywiście, że ten „cukier owocowy” ma o wiele mniejszy indeks glikemiczny i skok cukru po jej spożyciu jest mniejszy, jednak przy okazji aktywuje ona ośrodek nagrody omijając ośrodek sytości (nie stymuluje wydzielania insuliny czy leptyny). Drugi problem, rozwijany na innych luźno szukanych stronach wzmiankuje, iż każda kcal trafiająca do wątroby jest przez nią metabolizowana (tylko przez nią podobnie jak w przypadku alkoholu) a nadmiar zamieniany w tłuszcz i kwas moczowy. Oprócz niekontrolowanego uczucia sytości i spożycia zbędnych kalorii nadmiar kwasu moczowego, a więc i fruktozy, powoduje dnę moczanową. W badaniach porównawczych zauważono także wzrost krążących we krwi triglicerydów. O ile w przypadku samego napoju dla sportowców nie jest to takim problemem – bo w końcu uzupełniamy spalone podczas wysiłku kalorie – to jednak w świetle coraz większej ilości spożywanego cukru (tu też jest fruktoza) i syropu glukozowo – fruktozowego w codziennym życiu kontrola apetytu może być zaburzona. Tym bardziej u mniej systematycznie ćwiczących osób.


Przejdź do drugiej części


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.