Celowość, cel i różnie takie...



Jako człowiek młodszy od zawsze naśmiewałem się z celowości celów. Nigdy nie mogłem zrozumieć ustalania planu działania na kilka tygodni. Co dopiero kilkanaście lat. Tym bardziej, że często spontanicznie wszystko jakoś się udaje. Z perspektywy instruktora fitness "cel" jako atrybut zwykłego członka klubu fitness jest równie ważny. Choć często ignorowany...pytanie dlaczego?


"Prawdą jest, że człowiek który nie zmierza do jakiegoś celu, nie osiągnie żadnego". Tak mówił Anatol France, poeta i powięściopisarz francuski. Teoretycznie w tym jest sporo prawdy, jednak jest to również trochę trywialne. Patrząc na perspektywę wielu biegaczy bieganie samo w sobie stanowi dla nich radość bycia i abstrakcyjnego celu, który jeszcze do końca nie jest zarysowany. W perspektywie wielu pytań o osiągi czasem brakuje mi pytań o sens. W końcu jaki może być sens po prostu biegania przed siebie.


A znowu druga część życia (pytanie ile jeszcze mi jego zostało???) pokazuje mi, że mimo celów mocno czasowych - urywania sekund, minut czy kilometrów - sens biegania jest w samym bieganiu. W końcu nawet bez poprawy rekordów życiowych od dwóch sezonów i tak sama przyjemność uprawiania sportu w ogóle się nie zmniejszyła. Zmieniła się natomiast właśnie w kierunku ustanawiania celów. Innych, bardziej dotykalnych i zmieniających się w stosunku do okoliczności. 

I jak tu nie wierzyć w swoje marzenia...

1 komentarz:

  1. Hmmm
    po ostatnich przemyśleniach napiszę tak;
    wydaje mi się, że im bardziej patrzymy na wyniki i zbliżamy się do granic treningu, gdy trzeba naprawdę dużo napracować się, to dobre określenie celu przydaje się.
    A sens biegania jest w samym bieganiu. Zgadzam się.

    OdpowiedzUsuń

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.