Eksperyment ze stabilizacją



Co jakiś czas zaskakuję Was swoimi pomysłami na prowadzenie strony. Często nietrafnymi i często mijającymi się Waszym kierunkiem. Jakoś ciężko to wszystko dograć mając mało czasu na ogarnianie stronki ostatnio. Wreszcie co nieco muszę działać byście nie stawiali mnie na straconej pozycji - wdrażam swój kolejny pomysł eksperyment. Co jakiś czas będę prezentował Wam zmiany wyglądu mięśni brzucha pod wpływem ćwiczeń stabilizacji. Poniżej parę szczegółów...

Otóż ćwiczenia stabilizacji zacząłem od dziś, bo ostatnio czuję spory spadek formy w tym segmencie parametrów ciała. Z reguły stabilizację włączam dwukrotnie w ciągu sezonu. Początkowo w okresie przygotowawczym podstawowym. Później w okolicach początku pracy pod jesienny maraton. W formie podstawowej wykonuję podpory przodem, tyłem i bokiem (z nogą podporową górną i dolną - wariant na odwodziciele i przywodziciele) oraz podstawowe leżenie na plecach z obiema zgiętymi nogami w górze. Potem w miarę czasu przechodzę do form "planków" jednorącz i jednonóż i leżenia na plecach z nogami w górze bardziej wyprostowanymi. Oczywiście koniecznym warunkiem jest wciąganie dołu brzucha (nie opisuję tego po raz kolejny - wszystko dostępne w spisie treści i pod zakładką "stabilizacja").

Przed całą robotą trwającą ok. 15 minut zrobiłem zdjęcie brzucha z przodu.

Wygląd przed ćwiczeniami.
Po 3 seriach leżenia na plecach z nogami zgiętymi,  ruszającymi sie przód - tył (w zakresie od zgięcia 70 do 100 w stawie biodrowym) ok. 60 s, podporu przodem, bokiem (dwa warianty na przywodziciele i odwodziciele) i tyłem do ok 30 s brzuch wyglądał następująco:

Wygląd po ćwiczeniach.
Proponuję zwrócić uwagę na mniej wybrzuszony dół brzucha - pod wpływem wzmocnienia a i wcześniejszego rozciągnięcia minimalnie zmniejszyła się aktywność punktów spustowych. Zarys boku jest tez bardziej wyraźny. Zapewne stonizowały się mm. skośne brzucha. Dalsze obserwacje już niedługo. Aaaaa...nie śmiejcie się ze mnie...ten brzuch to mój najsłabszy punkt.


2 komentarze:

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.