Nowe produkty TORQ



Produkty TORQ bardzo lubię. Teoretycznie, jako tester, nie powinienem tego pisać. Mimo wszystko, jako profesjonalista, zdecydowanie nie zamierzałem tego ukrywać. Z przyjemnością zatem chciałem zaprezentować kilka kolejnych nowości brytyjskiej firmy. Baton organiczny i Recovery, Chew i Hypotonic przed Wami w paru słowach...

Na pierwszy rzut weźmy baton organiczny, póki co o smaku mango. Główny składnik - mango pochodzący z handlu Fair Trade i pozostałe półprodukty 99,9% z upraw organicznych tworzą 144 kcal (602 kJ), z czego 32,1 g to węglowodany w formie maltodekstryna - fruktoza 2:1 (14,2 g to cukry), 1,8 g białka, 1,5 g błonnika, 0,2 g tłuszczu (tłuszcze nasycone) i 4,5 g sodu. Jak widać, zgodnie z polityką technologii produktowej, produkt nie zawiera żadnych słodzików, aromatów ani konserwantów. Jedyne co mu można zarzucić to zawartość glutenu owsianego. Cała reszta, czyli brak wegańskich przeciwwskazań, plus podobno obecność uskuteczniającej regenerację D-rybozy (nie ma podanej ilości!), tylko "plusuje" TORQowi. Zgodnie z opisem brytyjskiej firmy, baton jest bardzo wilgotny oraz miękki. Sam osobiście nie mogę potwierdzić skuteczności w działaniu, bo po jednej spożytej sztuce ciężko stwierdzić rzetelną użyteczność (choć trening łączony ukończyłem z planowaną łatwością). Mimo wszystko obecny system glukoza - fruktoza (patrz "dwukanałówki") we wcześniejszych produktach robił swoje. Co do smaku nie mam też żadnych zastrzeżeń - Brytyjczycy nie zaskoczyli mnie niczym - baton miał idealną konsystencję i smakował słodkawym mango. Istotnie baton organiczny był wilgotny i łatwo "przeżuwalny" podczas wysiłku, więc suplementowanie go było przyjemnością.



Innym batonem "torqowskim" jest Recovery Czekolada. W nim już mamy prawie samą słodycz czekoladową - w końcu składnikiem smakowym jest kakao. Ponownie półprodukty spełniają normy Fair Trade i pozbawione są barwników i konserwantów, a tłoczenie na zimno pozwala uniknąć straty minerałów. Warto zauważyć, że baton TORQ Recovery nie zawiera więcej niż 1,3 g tłuszczu (patrz nie utrudnia wchłaniania węglowodanów i białka z jelit) a dobór proporcji węglowodanów do 100% białka serwatkowego to 3:1 (40,2 g i 13,4 w 65 g batonie). Nie wiem jak technologowie to robią, ale asortyment suchy brytyjskiej marki w ogóle nie wymaga popijania po spożyciu - zdecydowanie jest to cecha lepszych. Recovery Czekolada też tak ma. Kończąc wątek opisowy trzeba jasno zaznaczyć, że ilość białka w składzie nie jest duża w porównaniu z innymi batonami proteinowymi, jednak TORQ Recovery jest batonem bardziej regenerującym niż bilansującym białko, więc kategoryzowanie go pod tym kątem nie ma sensu. Jak pisałem na wstępie jest to najsłodszy produkt suchy TORQa jaki jadłem. Oczywiście najsłodszy TORQa nie mylić z najsłodszym w branży (patrz w kierunku dosładzanych syropem glukozowo - fruktozowym). Technolodzy z brytyjskiej marki potrafią dobrać odpowiednie proporcje (chociażby dla mnie!!!) - słodycz łamana jest przez wyraźny lekko gorzkawy smak kakao/czekolady. Po wysiłku i spożyciu sporej liczby izotoników w trakcie, taki półsłodki baton regeneracyjny jest optymalny. Co do właściwości fizjologicznych, tak jak wyżej, na próbce jednorazowej trudno o rzetelność.




Przejdźmy do omówienia TORQ Chew - suplementu w formie gumy rozpuszczalnej. Oprócz sposobu podaży 30 g węglowodanów bardzo oryginalne są także jego składnik. Technolodzy brytyjscy przeanalizowali stężenie glukozy i fruktozy w wielu produktach organicznych z certyfikatem Soil Assocation wybierając mango (w innej wersji smakowej ananas), daktyle, maltodekstrynę i syrop z agawy. Wszystkie razem tłoczone na zimno (bez najmniejszej obróbki termicznej) tworzą chyba jeden z najbardziej naturalnych, do tego bezglutenowych, suplementów wytrzymałościowych na rynku. Zachowane przy tym standardowe parametry TORQa, czyli stosunek 2:1 glukozy do fruktozy w 30 g  węglowodanów, pozwala dowolnie łączyć wszelkie pozostałe części Sytemu Energia dopełniając do maksymalnych 3 jednostek TORQ i 90 g "węgli"na godzinę. Oprócz tego najważniejszego makroskładnika mamy jeszcze 0,3 g tłuszczu, 0,6 g białka, co w łącznej puli 39 g "batonożelu" daje 130 kcal. Sam producent podkreśla, że forma podaży TORQ Chew nie jest łatwa, jednak wyszedł w kierunku klienta i jego zapotrzebowania na różne typy suplementów (co ciekawe cały czas marka wyraża gotowość na kolejne pomysły!). Próbując osobiście na rowerze spinningowym podczas "zakładki" nie miałem żadnych problemów. Znowu podziękowałem Brytyjczykom za fajną konsystencję, bardziej miękką i ciągnącą się niż baton, ale znowu wilgotną i łatwą do przeżucia. Spodziewałem się zupełnie innego produktu i więcej żucia. Dostałem ponownie egzotyczny, słodszy niż w batonie organicznym, smak mango i rzeczywiście zaskakującą konsystencję. W związku, że suplementowałem Chew razem z TORQ Energy jakość treningu (spokojne 1h40 "zakładki") utrzymałem na "torqowskim" poziomie wykonania bez przeszkód i zjazdów energetycznych.




Ostatnia nowością jest TORQ Hypotonic - napój hipotoniczny służący ekstremalnemu nawodnieniu. Występujący w dwóch smakach; cytrynowym i mandarynkowym, stanowi "połówkę" jednostki TORQ (patrz 15 g węglowodanów ) na 500 ml płynu. 18 g saszetka rozpuszczona w 0,5 l wody daje 61 kcal, 15 g węglowodanów (15 g to cukry  - dekstroza i fruktoza), 481 mg chlorku, 275 mg sodu, 63 mg potasu, 37 mg wapnia i 6 mg magnezu. Tradycyjnie nie ma tu żadnego konserwantu, słodzika, barwnika czy glutenu. Porównując do tabletek elektrolitowych, jak sam producent mówi, ich Hypotonic jest skuteczniejszy - według badań nawodnienie jest o wiele lepsze przy współudziale glukozy i sodu. Zastosowanie produktu brytyjska marka przewidziała na zawody lub trening nie trwający dłużej niż godzinę wiążący się z dużą utratą wody przez pocenie. Napój idealnie zatem nadawał się na spinning czy ostrzejszy trening biegowy na bieżni mechanicznej, z czego skrzętnie skorzystałem. Najpierw jednak TORQ Hypotonic spróbowałem jako "popitkę" po treningu i nie rzucił mnie on na wcale na kolana. Smak przyjemny, podobny do TORQ Energy choć bardziej gorzkawy na końcu. Różnicy w nawodnieniu nie widziałem także za drugim razem w podobnej sytuacji. Późniejsze próby podjęte właśnie na treningu w sali zdecydowanie jednak pokazały różnicę. Na spinningu zgodnie z zaleceniami uzupełniłem suplementacje o TORQ Energy dodając we własnym zakresie te 15 g "węgli" do pełnej 1 jednostki TORQ (30 g węglowodanów). Miałem także ciekawą obrazującą działanie suplementu sytuację - po dynamicznym treningu na bieżni 3x2km "na full" parę minut później musiałem wrócić do pracy z klientem. Z reguły oznaczało to uczucie pragnienia do momentu upływu ok. 60 min treningu personalnego. Po spożyciu TORQ Hypotonic w trakcie pracy z klientem w ogóle nie marudziłem na odwodnienie, a w ustach cały czas miałem gorzki posmak suplementu. Wtedy, po piątej użytej saszetce (w opakowaniu jest 6 sztuk, co wystarczy na 3 l napoju), uwierzyłem w niesamowitość kolejnego "torqowskiego" cudu (z przyjemnością chciałbym go teraz przetestować podczas upalnego wybiegania). Oczywiście pamiętajmy, że uzupełnianie elektrolitów z tak małymi dawkami węglowodanów nie zapewni nam sukcesu w intensywnych wysiłkach dłuższych, więc posiłkowanie się żelami i napojami izotonicznymi jest bardzo pożądane.




Każda firma co jakiś czas musi kusić klienta nowościami w swoim asortymencie i TORQ nie mógł być inny. Zdecydowanie jednak przyznaję, że bardziej spodziewałem się "zarzucenia" nowymi smakami. Brytyjska marka zaskoczyła mnie zupełnie Chew i Hypotonic. Każdy z tych produktów jest nieporównywalny i z innej kategorii. Jest także na pewno liderującym w swoim segmencie. Tym bardziej ekologicznym. Ja jak zawsze podkreślam, przejadłem się sztucznymi słodzikami i podobnym smakiem, nazwijmy go, "izotonicznym". TORQ oferuje mi orzeźwiającą lekką słodycz a przy okazji niesamowitą funkcjonalność od "dwukanałówek" po wybór formy podania.

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.