Podtrzymanie planu mimo perturbacji...



Dalej toczę ten swój wózek do 17.Poznań Maratonu. Toczy się on powoli i planowo, choć perturbacje wakacyjne plus tradycyjne walki z ciałem trwają. Jak to w treningu nie na 100% pewne okoliczności nie są wyeliminowywane i przede wszystkim nie ma tego podejścia w głowie. Oczywiście, bez żadnych owijań w bawełnę, plan realizuję bardzo solidnie a jedynym ogranicznikiem jest ból kolana (troczki). No były jeszcze wyjątkowy tydzień wakacji z rodziną (miałem przerwę 3-dniową dla regeneracji). Nie ma co tu pisać więcej, bo właściwie schemat z poprzedniego postu (patrz tutaj) jest podtrzymywany. Widać już pierwsze wpływy dłuższej niż zawsze siły biegowej. Wybiegania biega się lżej i komfortowo (ostatnio 25 km po polnych i bardzo pagórkowato z łatwością na 4:53/km), ale zmęczenie narasta już w tym momencie (co będzie za dwa tygodnie z dodatkowymi jeszcze zajęciami!). Dzisiejsze wybieganie (tylko 22,5 km!) równie piaszczyście i mniej górzyście tylko po 5:00/km i z bardzo wielkim zmęczeniem. Tak jakbym biegł 30-tkę.  Zostały jeszcze dwa tygodnie "bezajęciowości sezonowej" i będzie trzeba przestawić co nieco w planach. Podtrzymać tego i dołożyć zajęć nie chcę...


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.