W szaleństwie jest metoda...



Będąc jeszcze młodszym człowiekiem mającym naście lat dumny byłem ze swojej umiejętności oceny klasy filmu po paru kadrach. Z blisko stuprocentową skutecznością potrafiłem wybrać nawet mało znany tytuł, który paroma ujęciami wydawał się co nieco wnieść do mojego prostego żywota. Pamiętam kiedy po raz pierwszy zobaczyłem "Lot nad kukułczym gniazdem" Formana i postać upiornie szalonego McMurphyego. Od tamtego momentu koniecznie musiałem przeczytać pierwowzór stworzony przez Kesseya. Niesamowita historia...

Chuligan, szuler, złodziejaszek, R. P. McMurphy, genialnie grany przez J. Nicholsona, chyba na każdym zrobił ogromne wrażenie. Zapewne na młodszych tym bardziej. Prosta mądrość tego udającego niepoczytalność nowego pacjenta szpitala dla umysłowo chorych rzuca na kolana. Ba tym bardziej jego normalność w tak nienormalnym miejscu...jednak mnogością wątków i interpretacji "Lot nad..." mógłby obdzielić kilka dzieł. Zatem te pozostawiam z radością do odczytania miłośnikom literatury i filmu.

Mnie najbardziej przykuwały co rusz wygłaszane przez McMurphyego, wręcz z szaloną regularnością, złote myśli niby-szaleńca i jego charyzma kipiąca wśród innych pacjentów szpitala. Niezależna od obecności Siostry Ratched. Jego "...nikt nie jest naprawdę mocny, dopóki nie widzi, jak wszystko może być zabawne" chyba jest kulminacją podejścia McMurphyego do bycia. W tym swoim szaleństwie istnienia odmienił los wielu obok. W szaleństwie radosnego bycia i działania zamienił nudne życie szpitalne w walkę o radość każdej chwili. Ok... teoretycznie najpierw powodem działania był bunt przeciwko panującej władzy, jednak z każdym momentem filmu widać było, że później główny bohater w samym działaniu czuł niesamowita frajdę.

W tym kontekście warto chyba również postrzegać rzeczywistość treningową. Dopóki jest ona zabawna, dająca frajdę i pozytywnie szalona nigdy nam się nie znudzi. A im dłużej ją kultywujemy tym więcej "szalonych" sukcesów odniesiemy, bo droga przez to "szaleństwo" uprawiania sportu jest nieskończona. Oczywiście tym dłuższa im więcej mamy autodystansu do życia. Tego sportowego również. Ehh ten McMurphy, oszalały myśliciel...


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.