Czy stosujesz okres roztrenowania w swoim treningu?



Na łamach stronki wracam z pomysłem panelu dyskusyjnego, który właściwie prowadzilibyśmy razem. Moim marzeniem byłoby poruszać w nim tematy ważne i ważniejsze, nie tylko patrząc z perspektywy poważnej metodyki treningu, ale przede wszystkim przez pryzmat doświadczenia biegacza amatora. Teoretycznie wiedza zdobywana przez metodyków sportu od wielu lat jest stosowana jako uniwersalna i jedyna, jednak sam już się nauczyłem, że nie ma złotych zasad mówiących prawdę i tylko prawdę w stosunku do każdych okoliczności i do każdego. Zatem mam nadzieję, że Was "wkręcę" w mój pomysł. Póki co zacznę sam...


Pierwszy okres roztrenowania zdarzył mi się po prostu po pierwszym poważniejszym, nazwijmy to "półamatorskim", sezonie treningowym. Było to trzy lata temu. Dopiero wtedy pojąłem jego ważność i sens istnienia w planie. Wcześniej uzbrojony w awfowską teorię nie ogarniałem tego głową i ciałem. Jeżeli bardzo systematycznie przepracujesz cały sezon treningowy, czyli ok. 11 miesięcy (choć w moim wypadku ten pierwszy lekko ponad roczny) względnie dobrze zaplanowanej periodyzacji, poczujesz w końcu ten przesyt biegania (jeżdżenia i pływania) a okres odpoczynku od schematu treningowego wyda Ci się naturalny. Wstyd się przyznać, ale takie uczucie pojawiło się głęboko we mnie dopiero w szóstym roku biegania. (wychodzi na to, że wcześniej to była taka bardziej chaotyczna zabawa ;-)

A co u Was z użytkiem tego okresu "beztroski" i tego poczucia "godziny więcej każdego dnia" (no i jako tako tęsknoty za częścią siebie)???



6 komentarzy:

  1. Nie mam dużego doświadczenia biegowego i jako amator powoli odkrywam tajniki biegania. Zacząłem przygodę z bieganiem 1.5 roku temu ledwo przebiegając 5km. Teraz z mniejszym lub większym wysiłkiem mam za sobą już 3 półmaratony. Biegam 3 x w tygodniu, około 30-40km. Taki cykl treningu mi pasuje i sprawia, że odczuwam radość z biegania. Standardowo wygląda to tak, że 1 trening to interwały, 2-gi to bieg w średnim tempie, a trzeci trening to dłuższe wybiegania (15-20km). W lipcu br.zwiększyłem ilość km (firmowa rywalizacja biegowa) i zauważyłem, że organizm się zbuntował. Mimo, że nie doznałem jakiejś kontuzji, to po prostu się przetrenowałem. Bieganie mnie zmęczyło, czegoś było za dużo. Zrobiłem sobie 2 tygodniowa przerwę, dałem organizmowi odpocząć. To podobnie jak w zawodach gdy nie realizuje się założeń tempa, które się przed zawodami założyło, i do którego się w treningach przygotowuje. Przez te 1.5 roku brałem udział w 3 półmaratonach. Pierwszy ledwo co dobiegłem, drugi po przygotowaniach pobiegłem na maksa, ustanawiając życiówkę ale dopiero ostatni półmaraton dał mi najwięcej satysfakcji, bo pobiegłem go tak jak chciałem, zgodnie z planem, w tempie jakie założyłem od początku do końca. A nie jest to łatwe, bo tłum niesie, kibice dodają siły i z zakładanego tempa okazuje się, że biegniemy zbyt szybko, co w końcowym efekcie często kończy się źle. Ja nie biegam szybko ale staram się pracować nad poprawianiem wyników. Stawiam sobie cel i do nie go małymi kroczkami dążę. Co do roztrenowania to uważam, że jest to równie ważne jak sam plan treningowy. Obecnie jestem w trakcie roztrenowania po osiągnięciu celu, który założyłem w 2016 (przebiegnięcia 1500km). Dałem sobie 2 tygodnie na roztrenowanie, lekkie biegi, truchty 1x 2x w tygodniu. Później planuje około 3-4 tygodnie odpoczynku od biegania. W tym czasie postanowiłem popracować i poprzez ćwiczenia wzmocnić mięśnie nóg, brzucha i korpusu. Dalej lekko zacząć rozruch (jak w przypadku roztrenowania) aby w połowie grudnia rozpocząć 16 tygodniowy plan przygotowań do pierwszego w życiu maratonu, który zaplanowany jest na kwiecień 2017. Nie wiem czy to dobry plan ale po ponad roku biegania jestem bogatszy o doświadczenia. Ważne aby słuchać swojego ciała. Nie da rady biegać w cyklu treningowym przez cały rok, trzeba także dać organizmowi czas na regeneracje, a etap roztrenowania po sezonie i stopniowe wygaszanie intensywności, i liczby treningów, pozwoli płynnie zakończyć sezon. Będziemy mogli odpocząć i ponownie rozpocząć kolejny etap treningowy. To są moje spostrzeżenia, chętnie poznam doświadczenia i historie innych, bardziej doświadczonych biegaczy. Pozdrawiam, Mariusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za pierwszą wypowiedź Mariuszu. Tak sobie myślę, że prawdziwe doświadczenie w bieganiu pojawia się dopiero po przebiegnięciu na swoim poziomie (kluczowo użyłem tego stwierdzenia, bo mówię tu o poziomie walki z czasem, tempem, sprawnością, czyli realizacją konkretnych celów na granicy swoich odczuwalnych możliwości - choć oczywiście niezobowiązujące bieganko tez jest fajne, jednak organizm wtedy "poznasz" dogłębnie tylko na samym początku) ponad 10, 15 sezonów treningowych. Zatem przyłączam się do adoracji "fajności" odkrywania tajników biegania z Tobą ;-)

      Względnie dobrze to ułożyłeś. Nie zapomnij tylko mądrze wpleść trening wzmacniający w początki biegania - tu często pojawia się wiele przeciążeń. Dobrze zrobiony początek sezonu potem minimalizuje szaleństwa treningowe i startowe, które zdarzają się każdemu...wiadomo tłum niesie, trening niesie a aparat ruchu dostaje wtedy najbardziej. Po dopełnieniu celów rzeczywiście organizmowi należy się chwila relaksu i ta przerwa 4 tygodnie nie jest zła. (Nawet można by pomysleć o rozpoczęciu ćwiczeń dopiero w 3 tygodniu przerwy, a kolejne 2 tygodnie, może miesiąc wzmacniania dodać do początku budowania bazy pod maraton). Ja z reguły po trudniejszych startach realizuje 2-3 tygodniówki luźniejsze z podtrzymaniem parametrów (szybkość, wytrzymałość i siła) i dopiero raz w sezonie dłużej odpoczywam od biegania w ogóle.

      Słuchane organizmu jest bardzo ważne...

      Usuń
  2. Łukaszu,
    pytasz "A co u Was z użytkiem tego okresu "beztroski" i tego poczucia "godziny więcej każdego dnia" (no i jako tako tęsknoty za częścią siebie)???"
    ano normalnie. Czuję i wiem, że mam odpocząć, to odpoczywam. Bo to mi wyjdzie na plus. W przeciwieństwie do konsekwencji, gdy nie odpocznę.
    A staram się wtedy więcej chodzić po górach, spacerować. Albo leżeć do góry brzuchem z książką ;)
    pozdrawiam serdecznie, Piotr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie masz...góry blisko i możesz się aktywnie wyluzować (plus fajne możliwości treningowe).

      Z tym wychodzeniem na plus odpoczynkiem to dla każdego nie jest takie proste. Wyobraź sobie ile muszę się nagimnastykować aby do tego klientów przekonywać. W końcu jak można "odpocząć od biegania?!". Z trudami, ale bez zrozumienia właśnie tych konsekwencji, jakoś to wyhcodzi na szczęście.

      Usuń
    2. Mam fajnie :) Ale góry też dużo wymagają :)

      Odpoczynkowi od biegania poświęciłem aż dwa posty u siebie na blogu, szczególnie ten: http://www.piotrfit.pl/2015/11/09/wynagrodzenieodpoczynkiem/
      A co do gimnastykowania to w pełni Cię rozumiem, ile ja mam dyskusji na ten temat w domu - moja partnerka też biega... :D

      Usuń
    3. Ładnie napisane, bo poparte licznymi cytatami. Wielu biegaczy (sportowców) to zrozumie - skoro "mistrzowie" podkreślają znaczenie regeneracji.

      (Fajnie jest spełniać misję "uświadamiacza", prawda?)

      Usuń

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.