Brodnicka legenda o listonoszu...



Gdyby zapytać mnie o symbol brodnickiego biegania na pewno nie powiedziałbym, że jest nim moja strona "biegającego brodniczanina". Phhii...w porównaniu z legendą brodnickiego Listonosza jest ona niczym. Gdyby zapytać mnie o liczbę amatorów sportu, których przekonałem do piękna i radości aktywności...ehh... ta byłaby niczym z ilością natchnionych przez brodnickiego Listonosza. Większość wieloletnich teraz biegaczy prawdopodobnie robiło debiutanckie treningi właśnie z nim. Gdyby zapytać mnie na początku mojej przygody sportowej czy słyszałem coś o bieganiu w moim mieście...no no... bez wahania powiedziałbym, że jest podobno taki biegający listonosz. Zatem jeśli biegasz w okolicach Brodnicy i na jej terenach (a tym bardziej jeśli chcesz rozpocząć) koniecznie musisz usłyszeć więcej o brodnickim Listonoszu.


Krzysia B. po raz pierwszy chyba ujrzałem jeszcze w czasach późnej podstawówki na corocznych szkolnych zawodach (Bieg Czerwonokrzyski albo Memoriał. im. Sargalskiego - całkiem fajny kawał historii lokalnego biegania dzięki któremu troszkę brodniczaków biega). Klasyfikacja OPEN nie cieszyła się jakimś wielkim zainteresowaniem. Dystans 2500 m i coś około 10 zawodników. Trasa fajna, bo początek i koniec bieżni a w środku trawa, trochę piasku i jedna górka. Idealnie żeby rozpocząć niejedną legendę lokalnego biegania. Krzysiu B. w mojej głowie rozpoczął swoją. Oczywiście wygrał, choć z małymi problemami pokonując policealną gwiazdę lokalnego biegania Krzysia Ł. (głowy nie dam...ale chyba to był "Łęgi"). To wtedy te pierwsze wzmianki taty (!) o biegającym brodnickim listonoszu stały się faktem. W tamtym momencie nie mogłem wiedzieć, że za jakiś czas z przyjemnością potruchtam u  jego boku...


On swoją oficjalną historię biegową rozpoczął od startu w półmaratonie w 1981 r. Okolice sierpnia i kwidzyński Bieg po wodę do Wisły. (Ciekawe czy ktoś to jeszcze w ogóle pamięta??? ;-) Jak sam mówi: "Był mocny...a zajął przedostatnie miejsce". Miesiąc później, 20 września, zadebiutował w III Międzynarodowym Maratonie Pokoju. Były to czasy kiedy granicę 3h łamało 137 na 2 tys. zawodników (dziś ta statystyka dotyczy co najmniej trzykrotnej frekwencji). Krzysiu B. z czasem 3h47 zajął 937 miejsce. Do dziś zaliczył ponad 70 maratonów. Nie jest w stanie ich dokładnie zliczyć. Zresztą całą liczbę biegów, w których wziął udział, określa na ponad 300 (tu oczywiście przypominam młodszym, że boom na kilka organizowanych imprez podczas jednego weekendu rozpoczął się dopiero parę lat temu - wcześniej w cały rok mieścił tyle imprez ile teraz zdarza się zapewne w ciągu miesiąca).

Jednak nie chodzi o liczbę zaliczonych zawodów ani o ilość miejsc na podium...tyle biegowego ducha, niemierzalnego tym bardziej wcześniej gdzie biegacza wytykano palcem, nie dał miastu Brodnica żaden mieszkaniec. Aktualnie gdy na lokalnej tapecie widzę dekorowanych mundurowców czy działaczy społecznych to zawsze wyobrażam sobie Krzysia B., który wreszcie otrzymuje zasłużoną laurkę za swoje sportowe poczynania. (fajny moment mieliśmy podczas ostatniej Dychy Wazówny, gdzie Krzysiu dostał od Nas prywatną statuetkę...plus podrzuty do góry). Jednak nie chodzi o politykę...

W ciągu tych moich dziesięciu lat biegania, które przy karierze tytułowego bardzo dobrego kolegi biegowego sa niczym, odbyliśmy już kilkanaście treningów. Czasem wybieganiowych i długich przed poznańskim maratonem (Krzysiu jako jeden z nielicznych zaliczył wszystkie jego edycję!!!), niekiedy krótkich i dynamicznych, rzadko o wiele dłuższych niż planowano...ale bardzo pozytywnych. Jak zawsze pozytywnie gadatliwy i napędzający każdy bieg. Jak zawsze słowny. Jak zawsze i ciągle, mimo ostatnich problemów z kontuzjami, wprowadzający kolejnych adeptów biegania. Krzysiu, piękne jest to co zrobiłeś i ja Ci tego bardzo mocno gratuluję. Brodnickie bieganie bez Ciebie nie byłoby takie jakie jest teraz!

Dzisiejszy III Mikołajkowy Bieg Charytatywny był bardzo fajny. Nawet bez Twojej obecności jakoś daliśmy radę (Krzysiu był na lekkim zabiegu medycznym). Mimo wszystko to zdecydowanie Ty kiedyś to rozpocząłeś...Wielkie Dzięki od brodnickich biegaczy. Nawet tych co dopiero rozpoczną przygodę z Naszą piękną dyscypliną. Legenda o brodnickim Listonoszu na pewno wciąż będzie żywa...


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.